|
Kamil
"Kezeket" Cębrzynski
STALINGRAD !!
12 września 1942 roku niemiecka
4. armia pancerna zebrała siły i uderzyła z taką mocą na południu, że
skruszyła radziecką obronę i kilka godzin później niemieccy żołnierze
wdarli się na ulice podmiejskich dzielnic Stalingradu.
Tego samego dnia, 12 września, w kwaterze Hitlera w Winnicy odbyła się
narada, na którą Hitler wezwał dowódcę Grupy Armii ,,B", generała
Maximiliana von Weichsa oraz dowódcę 6. armii, generała Friedricha Paulusa ,
i zażądał od nich jak najszybszego zdobycia miasta. Uważał, że Rosjanie
gonią ostatkiem sił. Nie mylił się.
Do obrony Stalingradu Rosjanie wyznaczyli 62. armię generała Wasilija
Czujkowa, która liczyła 6 dywizji, to jest tylko 50 tys. Ludzi, oraz jeszcze słabszą
64. armie generała M.Szumiłowa liczącą ... 2 dywizje! Wkrótce miało się
okazać, że liczebność radzieckich oddziałów nie dawała podstaw do
przewidywania rozwoju sytuacji. Jednego dnia żołnierze radzieccy, jakby tracąc
nadzieję na przetrwanie, odstępowali w popłochu, oddawali całe ulice, a następnego
dnia potrafili stawić desperacki opór i rzucić się do ataku z takim impetem
, że zaskoczone oddziały niemieckie, gotowe już do świętowania zwycięstwa
, cofały się, pozostawiając na polu bitwy sprzęt i setki trupów. Radzieccy
żołnierze z tych słabych armii mogli tylko walczyć i ginąc. Wiedzieli już
dobrze, co to jest niemiecka niewola. Wiedzieli, że po poddaniu się będą
traktowani gorzej niż zwierzęta, a spędzeni za kolczaste druty
prowizorycznych obozów będą oczekiwać powolnej śmierci z głodu i zimna.
Cofnąć się nie mogli. Zabraniał im tego rozkaz Stalina, a za ich plecami stały
wojska NKWD, wśród których wyróżniała się 10. dywizja dowodzona przez pułkownika
Sarajewa. Jak napisali radzieccy autorzy oficjalnej historii II wojny światowej
: ,, dywizje te strzegły mężnie tyłów armii". Oznaczało to śmierć
dla każdego żołnierza lub całych oddziałów, które usiłowały wycofać się
z wyznaczonych pozycji . NKWD nie wybaczało nawet rannym. Niemcy byli już na
ulicach Stalingradu, gdy stało się to, czego nie potrafili zrozumieć. Zwycięstwo
nad słabymi armiami nagle zaczęło wymykać się im z rąk.
W dzienniku wojennym 62. armii generała Wasilija Czujkowa pod datą 14
września 1942 roku zanotowano :
,, Godz.
7.30: wróg doszedł do ulicy Akademii.
7.40: 1
batalion 38. zmotoryzowanej brygady został odcięty od głównych sił.
7.50: walki
wybuchły w rejonie wzgórza Matwiejew-Kurgan i ulic prowadzących do stacji.
8.00: stacja
kolejowa w rękach wroga.
8.40: stacja w
naszych rękach.
9.40: stacja
ponownie zajęta przez wroga.
10.40: wróg
doszedł do ulicy Puszkina, 500m od kwatery głównej armii.
11.00: dwa pułki
piechoty wspierane przez 30 czołgów posuwają się w stronę Instytutu
Techniki"
Generał Wolfram von Richthoffen,
dowódca 4. floty powietrznej pisał: ,,22 września. Postępy naszych
wojsk w mieście są dramatycznie wolne. 6. armia nigdy nie wykona swojego
zadania przy takim tempie. Zostaliśmy wciągnięci w nie kończące się
potyczki o każdą piwnice , o każdy kawałek gruntu".
Nie dodał, że jego samoloty przyczyniły się do
spowolnienia marszu żołnierzy zdobywających Stalingrad. Każdego dnia
bombowce wykonywały około 3 tys. Lotów nad miastem. Ich bomby wyrywały głębokie
leje w jezdniach, zasypywały gruzem przejścia, przegradzały plątaniną
zwalonych konstrukcji całe ulice. Ruiny stawały się naturalnymi schronami dla
obrońców. Czekali, aż czołgi , z trudem przebijające się przez zagruzowane
ulice, podjadą na odległość
5-10 m, i wtedy niszczyli je granatami lub pociskami z rusznic
przeciwpancernych, które w tych warunkach były bardzo skuteczne. Straszne żniwo
zbierali doskonale zamaskowani strzelcy wyborowi polujący na oficerów, kierowców
transporterów opancerzonych i czołgów, którzy przystawali na chwile i
otwierali włazy, aby zaczerpnąć powietrza lub rozejrzeć się po okolicy .
W mieście oddziały pancerne traciły rozmach,
przełamującą siłę i szybkość. Czołg jadący wolno między wysokimi
domami, odsłaniał i wystawiał na strzał najsłabsze miejsca swojego
pancerza. W PzKpfw III Ausf J, jednym z najliczniej
produkowanych niemieckich czołgów tamtego okresu, załogę chroniły płyty o
grubości 5 cm, ale tylko w miejscach najbardziej narażonych na wybuchy pocisków
: z przodu wieżyczki i kadłuba . A w miejscach gdzie pociski dotrzeć raczej
nie miały szans np. : na górze wieżyczki. Tam płyta miała tylko 10 mm grubości
to zdecydowanie za mało aby skutecznie chronić załogę przed pociskami z
rusznic przeciwpancernych PTRD i granatami.
Gdy odlatywały samoloty, gdy artyleria kończyła
strzelać , a na ulice miasta wyjeżdżały niemieckie czołgi, z piwnic
wychodzili obrońcy. Mieli wypatrzone miejsca z najlepszym polem obstrzału.
Wspinali się na piętra wypalonych domów, zgarniali gruz, aby zapewnić sobie
prowizoryczną osłonę przed pociskami, i czekali doskonale ukryci, niewidoczni
dla piechoty posuwającej się za czołgami. Te jechały wolno, przedzierając
się przez zagruzowane ulice, które wyznaczały kierunek ruchu; mogły się
posuwać trasami wolnymi od zwalonych latarń
i nie zasypanymi cegłami. Dlatego radzieccy dowódcy bez trudu
przewidywali kierunki natarcia i tam organizowali obronę , której przełamie
kosztowało Niemców wiele ofiar. Gdy wreszcie udawało się im wedrzeć do
atakowanych domów , znajdowali puste stanowiska strzeleckie. Załogi punktów
oporu, znające teren , szybko przenosiły się przez podwórka , ruiny
,podziemne przejścia i kanały z jednego miejsca na drugie . Generał Czujkow
zaczął tworzyć ośrodki oporu okrężnego, a między nimi oddziałały
grupy szturmowe, które natychmiast atakowały obiekt zdobyty przez
nieprzyjaciela , zanim wróg zdążył umocnić się i przygotować do obrony .
Dlatego domy w Stalingradzie przechodziły z rąk do rąk wiele razy w ciągu
dnia. Za każdym razem przybywało nowych ofiar w czasie szturmu i obrony.
Od 13 do 26 września Niemcy
stracili 6 tys. ludzi, 170 czołgów i 200 samolotów. Generał
Franz Halder zanotował:
,, Coraz bardziej odczuwa się stopniowe
wyczerpywanie się nacierających wojsk"
14 pażdziernika Niemcy ruszyli do
wielkiej ofensywy licząc, że zdobędą miasto. Nie udało im się.
Zapiski w dzienniku wojennym 62.
armii pod datą 14 pażdziernika przekazują obraz walk:
,, Godz.8.00: nieprzyjaciel
atakuje piechotą i czołgami. Bitwa toczy się na całym froncie.
9.30: nieprzyjacielski atak na
fabrykę traktorów odparty. 10 czołgów płonie na dziedzińcu fabryki.
10.00: czołgi i piechota rozbiły
109. pułk z 37. dywizji ( gen. Żołudiew).
11.30: lewa flanka 524. pułku z
95. dywizji rozbita. Około 50 czołgów posuwa się w stronę pozycji pułku.
11.50: nieprzyjaciel zajął stadion przy fabryce traktorów.
Nasze oddziały odcięte na stadionie usiłują się przebić.
12.00: dowódca 117. pułku
gwardii , Andriejew zabity.
12.20: wiadomość radiowa z
oddziału 416. pułku z zespołu domów: .
12.30: Stukasy atakują sztab
gen. Żułudiewa . Generał w zawalonym schronie bez łączności . Nawiązaliśmy
łączność z oddziałami dywizji.
13.10: dwa schrony kwatery armii
zawaliły się. Jeden z oficerów uwięziony z nogami przyciśniętymi ruinami;
nie można go uwolnić.
15.25: oddział ochronny sztabu włączony
do walki
16.35: ppłk Ustinow , dowodzący
pułkiem piechoty, prosi o skierowanie ognia artylerii na jego sztab, został
okrążony przez nieprzyjacielską piechotę z pistoletami maszynowymi".
Krwawe , zacięte walki przygasły w końcu pażdziernika
, gdy obie strony , nacierający i obrońcy, byli skrajnie wyczerpani.
Stalingrad trwał niezdobyty ,
lecz nie oznaczało to jeszcze niczego. Jednakże we wrześniu radzieckie dowództwo
naczelne postanowiło wykorzystać sytuacje wokół miasta, zebrać siły i
przejść tam do decydującego uderzenie. Nadchodził decydujący czas zmagań
na froncie wschodnim, który miał przesądzić o losach całej wojny.
|