|
T-34 i największe bitwy pancerne II wojny światowej.
Blisko sześćdziesiąt lat po wojnie czytelnik
beletrystyki wojennej spotyka się w licznych
publikacjach ze stwierdzeniem ,że sowiecki czołg T-34 to
,,najlepszy czołg II wojny światowej", ,,czołg, który
odmienił losy wojny", ,,pogromca niemieckich Tygrysów".
Czołg ten wręcz bałwochwalczo wychwalany z sugestią, że
wprowadzenie tego czołgu na fronty II wojny przechyliło
falę niepowodzeń Armii Czerwonej zamieniając ja w pasmo
zwycięstw. Przypomnijmy zatem, krótką historię czołgu i
jego większe bitewne wystąpienia by móc ocenić fakty.
Wcale nie w trakcie wojny, ale 19.grudnia 1939r.Komitet
Obrony przy Radzie Komisarzy Ludowych ZSRR przyjął
uchwałę o wprowadzeniu na uzbrojenie armii czołgu
T-34.Seryjną jego produkcję rozpoczęto 31 marca 1940r.Po
rozpoczęciu produkcji przeprowadzono latem tego roku
poligonowe próby porównawcze z niemieckim PzKpfw III
przy czym wynik prób okazał się negatywny dla T-34.
Natychmiast przystąpiono do wprowadzania poprawek
konstrukcyjnych mających przynajmniej wyrównać szanse
bojowe obu tych czołgów. ./Andrzej Kiński -T-34 Nowa
Technika Wojskowa/ Oprócz T-34 na uzbrojenie armii
wprowadzono też czołg ,którego odpowiednika w tym
okresie nie posiadała armia niemiecka, był to ciężki
czołg KW-1 /Kliment Woroszyłow/. 21 czerwca 1941r z
chwilą wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej Armia Czerwona
skierowała na fronty wojny łącznie 1475szt. czołgów T-34
i KW-1 ./Donald Sommerwille- Kronika II wojny Światowej/
Stanowiły one 43% ilości czołgów wprowadzonych do akcji
przez armie niemieckie. W ramach prowadzonej operacji ,,Barbarossa",
dowodzona przez feldmarszałka von Rundtstedta Grupa
Armii Południe w składzie, której walczyła I Grupa
Pancerna Ewalda von Kleista, miała zdobyć rejon
Łuck-Dubno-Równe- Żytomierz posuwając główne swoje siły
w kierunku Kijowa. Rejon ten położony na południe od
wielkich bagien Polesia, dzięki swojemu ukształtowaniu,
był zawsze na ziemiach polskich historycznymi
,,zawiasami" bitewymi, wokół których toczyło się na
przestrzeni lat wiele ciężkich zmagań wojennych. Warto
tu przypomnieć choćby niektóre z nich: największą
decydując bitwę późnego średniowiecza pod Beresteczkiem
28-30 czerwca 1651r., boje toczone o Równe i twierdzę
Brody pomiędzy 4 a 29 lipca 1920r przez armie II
Rzeczypospolitej w wojnie polsko-bolszewickiej
1919-1920r.,czy ostatnie w tym rejonie ciężkie boje
Armii Czerwonej w czasie ponownego zajmowania terenów
Ukrainy, kiedy to w lutym 1944r doszło do okrążenia
dużego zgrupowania armii niemieckich pod Korsuniem.
Podobnie stało się też w czerwcu 1941r. Wykorzystując
walory terenu na formacje von Rundtstedta natarły
sowieckiego zgrupowania pancerne Frontu
Południowo-Zachodniego gen Kirponosa. Wywiązała się
bitwa pancerna która swoim ogromem i zaciekłością
działań poszczególnych związków bojowych może być
porównywalna jedynie ze zmaganiami związków pancernych w
Łuku Burskim. Przy czym warto dodać, że w toczonej tam
od 10 lipca1943r słynnej bitwie pod Prochorowką Front
Stepowy gen. Rotmistrowa /1630 czołgów/ użył jedynie 850
czołgów wszystkie w końcu tracąc. W bitwie w rejonie
Łucka -Równego i Dubna obie strony posiadały ich
wielokrotnie więcej. Po stronie sowieckiej pierwszy raz
wystąpił masowo T-34, natomiast armie niemieckie nie
posiadały jeszcze ani Pz.Kpfw V ,,Panther" czy Pz.Kpfw VI
,,Tiger". W roku 1941 wzdłuż całego frontu operacji ,,Barbarossa"
, walczyły cztery Grupy Pancerne posiadające łącznie
3428 czołgów z tego 926 szt. to nieco już przestarzałe
PzKpfw I i II. Ponieważ przebieg tej stoczonej w dniach
23-29 czerwca bitwy jest na ogół nieznany współczesnym
czytelnikom beletrystyki II wojny światowej i z rzadka
tylko może on natrafić na krótką informację, że bitwa
taka miała miejsce, dlatego przytoczę w całości jedyne,
dostępne na polskim rynku opracowanie przebiegu bitwy
autorstwa Piotra Chmielowca zamieszczone w książce pt. W
cieniu linii Mołotowa.Ochrona granicy ZSRR z Trzecią
Rzeszą miedzy Wisznią a Sołokiją w latach 1939-
41.Wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej Rzeszów
2002.
Bitwa pancerna w rejonie Łuck-Brody-Dubno
Zasadnicze uderzenie Grupy Armii ,,Południe" zostało
wykonane siłami 1. Grupy Pancernej i 6. Armii. Trafiło
ono dokładnie w styk radzieckich 5. i 6. Armii. W
pierwszym rzucie nacierały oddziały piechoty, których
zadaniem miało być opanowanie mostów na Bugu oraz
zdobycie radzieckich umocnień nadgranicznych. Walki nie
trwały długo, chociaż na pokonanie oporu części schronów
potrzeba było kilku dni, a pojedyncze przetrwały do
lipca. Już o godzinie dziesiątej, po opanowaniu
przyczółków na wschodnim Bugu, gen. Kleist wprowadził do
walki XLVIII Korpus Zmotoryzowany, pod dowództwem gen.
wojsk pancernych Wernera Kempfa. Jego dywizje pancerne
obeszły obrońców i ruszyły na Radziechów. Oddziały
pancerne i piechoty wspierane były przez pułki bombowe
Luftwaffe: Kampf Geschwader 54 i 55, wyposażone w
samoloty Ju 88A oraz He 111H. W celu likwidacji
niemieckiego klina pancernego gen. Kirponos nakazał
uderzenie 4. i części 15. Korpusu Zmechanizowanego.
Dowódca radzieckiej 6. Armii, nie orientując się w
zagrożeniu, wyznaczył do tego zadania zaledwie dwa
bataliony czołgów i batalion piechoty zmotoryzowanej z
4. KZmech. (dowódca gen. mjr A. Własow). Siły
przeznaczone do zatrzymania Niemców były
niewystarczające, nie udało się więc zlikwidować wyłomu
w pasie 5. Armii, który do końca dnia powiększył się do
20 km[1].
Dowództwo Frontu Południowo-Zachodniego początkowo nie
znało siły i rzeczywistych skutków niemieckiego
uderzenia. Chaos pierwszych godzin wojny i brak
łączności z podległymi armiami wpłynął na optymizm
meldunku, który wysłano do Głównej Rady Wojennej. 22
czerwca wieczorem Ludowy Komisarz Obrony wydał dyrektywę
nr 3, o przejściu 5. i 6. Armii do kontrataku i zajęciu
do 24 czerwca rejonu Lublina[2].
Użyć miano co najmniej pięciu korpusów zmechanizowanych,
ze wsparciem całego lotnictwa frontu i części lotnictwa
dalekiego zasięgu. W ówczesnych warunkach było to
zadanie nierealne.
Do zniszczenia sił niemieckich gen. Kirponos postanowił
wykorzystać, oprócz piechoty 5. i 6. Armii, wszystkie
korpusy zmechanizowane będące w składzie frontu oraz
odwodowe korpusy strzeleckie: 31., 36. i 37. Problemem
dla dowództwa frontu było oddalenie korpusów
zmechanizowanych od planowanych kierunków uderzeń.
Zmuszało to do wprowadzania do walki pojedynczych
związków pancernych kolejno, co zmniejszało szanse
kontruderzenia. Dodatkowo znajdujące się najbliżej
dywizje pancerne toczyły już walkę z przeciwnikiem.
Na posuwające się w kierunku Radziechowa czołgi XLVIII
KZmot. 23 czerwca rano uderzyły niektóre jednostki 4. i
15. KZmech. Całodzienne walki nie przyniosły
oczekiwanego rozstrzygnięcia. Siły użyte do
przeciwuderzenia były niewystarczające do powstrzymania
Niemców, za atakującymi czołgami nie nadążały też
oddziały artylerii, brakowało osłony z powietrza[3].
Pozostałe jednostki tych korpusów walczyły z innymi
zgrupowaniami przeciwnika. W ten sposób w rejonie Łucka,
Brodów i Równego rozpoczęła się największa bitwa
pancerna początkowego okresu wojny
niemiecko-radzieckiej. Z obu stron wzięło w niej udział
ponad 2 500 czołgów[4].
23 czerwca wieczorem Niemcy zajęli Radziechów i
Beresteczko. Tymczasem wysiłki dowództwa Frontu
Południowo-Zachodniego w celu zgromadzenia silnego
zgrupowania pancernego do przeciwuderzenia nie mogły
zostać zrealizowane 24 czerwca. Użycie 8. KZmech.
(dowódca gen. lejtn. Dmitrij Riabyszew) było niemożliwe,
gdyż znajdował się on na wschód od Jaworowa. Był to
wynik braku znajomości ogólnej sytuacji na froncie przez
gen. Muzyczenkę, który wobec rozkazu przerzucenia
korpusu w rejon Brodów pozostawił go na zachód od Lwowa.
W tej sytuacji początek natarcia na niemiecki klin
pancerny postanowiono przesunąć na 25 czerwca. Udział w
nim wziąć miały jednostki 8. i 15. KZmech.; ten ostatni
planowano wzmocnić 8. Dywizją Pancerną ze składu 4.
KZmech.
24 czerwca uporczywe boje na wschód od Radziechowa
toczył tylko 15.
KZmech. (dowódca gen. mjr Hnat Karpezo).
Walka, kontynuowana także następnego dnia, obfitowała w
dramatyczne momenty. Załoga starszego sierżanta Dudnika
nie przerwała ataku nawet po zablokowaniu wieży swojego
KW-1. Wycofano się dopiero kiedy czołg zaczął się palić.
Inny czołg, pod dowództwem lejtn. Żybina, nie wycofał
się nawet wtedy, kiedy jego pancerz został w dwóch
miejscach przebity na wylot. Ładowniczy czołgu, młodszy
sierżant Finkelsztejn, oślepiony po eksplozji
nieprzyjacielskiego pocisku w czołgu, pozostał na swym
stanowisku do końca walki[5].
25 czerwca wieczorem oddziały niemieckiej 6. Armii
zaczęły z marszu forsować Styr na 70-kilometrowym
odcinku od Łucka do Beresteczka, zaś rajd 11. DPanc.,
która oderwała się od własnych sił głównych na 40
kilometrów, przyniósł jej zajęcie Dubna. Gen. Kirponos
zaplanował na 26 czerwca zbieżne uderzenie na
radziechowskie zgrupowanie nieprzyjaciela. Korpusy
zmechanizowane wesprzeć miały przybyłe z głębi kraju
korpusy strzeleckie z rezerwy frontu (31., 36. i 37.),
które zajęły rubież obronną od Stołpychowa (na północ od
Łucka) do Gołogór (na południe od Krzemieńca).
Sukcesy niemieckich jednostek pancernych i
zmotoryzowanych w pierwszych miesiącach wojny możliwe
były także dzięki stosowanej przez nie taktyce walki. W
szpicy znajdowały się pododdziały motocyklistów.
Unikając walk, rozpoznawały one siły przeciwnika i
szukały słabo obsadzonych odcinków. Za nimi w trzech
kolumnach posuwały się pododdziały czołgów. Środkowa z
nich była zwykle wysunięta i nasycona środkami
przeciwpancernymi. W starciu z nieprzyjacielem pozostałe
kolumny wychodziły na skrzydła i starały się okrążyć
broniące się radzieckie zgrupowanie. Oddziały pancerne
ściśle współpracowały z piechotą, lotnictwem i
artylerią. W razie kontrataku sił pancernych szybko
rozwijano artylerię przeciwpancerną[6].
25 czerwca w lewe skrzydło 1. Grupy Pancernej uderzyły,
w kierunku Dubna i Równego, radzieckie korpusy
zmechanizowane: 9. (dowódca gen. mjr Konstanty
Rokossowski) i 19. (dowódca gen. mjr Nikołaj Fieklenko).
Natarcia, przeprowadzone na kierunkach rozbieżnych, nie
powstrzymały niemieckiego III KZmot. (dowódca gen.
kawalerii Eberhard von Mackensen), pomimo dwukrotnego
włamania się w niemieckie pozycje na głębokość do 30 km.
Następnego dnia z południa do natarcia na Radziechów i
Beresteczko przystąpiły także 8. i 15. KZmech. W walkach
uczestniczyła piechota 5. i 6. Armii. Uderzenia
jednostek radzieckich nie otrzymały wsparcia ze strony
własnego lotnictwa. W ostateczności o wynikach
kontruderzenia zadecydować miała przewaga Luftwaffe.
Nawet użycie czołgów ciężkich KW-1, górujących nad
czołgami niemieckimi grubością pancerza, nie przyniosło
sukcesu. Wysłany do ataku na Radziechów 1. batalion
czołgów z 19. pułku czołgów 10. DPanc., dowodzony przez
kpt. Zachara Slusarenko, dysponował po walce tylko
dwiema maszynami KW-1, z 18 czołgów KW-1 i pięciu BT-7,
jakie przystąpiły do walki. Na czołgach pozostały liczne
ślady po celnych strzałach dział niemieckich, które nie
zdołały jednak przebić pancerzy[7].
Atakujące w kierunku Beresteczka 34. i 12. dywizje
pancerne z 8. KZmech. doprowadziły do częściowego
rozbicia 57. DP, osłaniającej prawe skrzydło 1. Grupy
Pancernej i do zajęcia Leszniowa. Na lewo od 8. Korpusu
nacierały też jednostki 15. KZmech. W czasie
bombardowania stanowiska dowodzenia ciężko ranny został
dowódca korpusu, gen. Karpezo. Uderzająca z północy w
kierunku Dubna 43. DPanc. z 19. KZmech. dotarła do
wschodnich krańców miasta. Brak wsparcia sąsiednich
jednostek, które zostały zatrzymane przez Niemców,
zmusił ją do wycofania się pod Równe[8].
Działania radzieckie z niepokojem obserwowano w sztabie
gen. Kleista i w dowództwie GA ,,Południe". Na południowy
kierunek uderzenia kierowano dywizje XLIV KA. W rejon
Beresteczka podążały wojska 16. Dywizji Zmotoryzowanej,
670. dywizjon przeciwpancerny i bateria artylerii
przeciwlotniczej. Lotnictwo niemieckie bez przerwy
bombardowało oddziały radzieckie.
26 czerwca wieczorem w radzieckim sztabie Frontu
Południowo-Zachodniego postanowiono przerwać ataki i
wycofać korpusy zmechanizowane poza linię obsadzoną
przez odwodowe dywizje piechoty. Podjęto też decyzję
doprowadzenia do gotowości bojowej umocnień znajdujących
się na starej granicy państwowej (Linia Stalina).
Kwatera Główna zażądała jednak kontynuowania
przeciwuderzenia. Zmieniające się rozkazy, wręcz chaos
decyzyjny, sprawiały jednostkom radzieckim wiele
trudności, dodatkowo 27 czerwca rano niemiecka 11. DPanc.,
znajdująca się w Dubnie, przebiła się i posuwała w
kierunku Ostroga.
Rozkaz, jaki otrzymał dowódca 8. KZmech., nakazywał
uderzenie na kierunku Brody-Dubno i zajęcie do wieczora
Dubna. W czasie przygotowań do ataku do sztabu korpusu
przybył członek Rady Wojennej Frontu
Południowo-Zachodniego, korpuśny komisarz N. Waszugin.
Grożąc gen. Riabyszewowi rozstrzelaniem, nakazywał
natychmiastowe rozpoczęcie uderzenia. Nie przyjmując
argumentów generała, usłyszał od niego śmiałe, jak na
radzieckie obyczaje, słowa: ,,Uważam za przestępstwo
wobec ojczyzny rzucać wojska korpusu częściami na pewne
zniszczenie przez przeciwnika"[9].
Wobec braku czasu na zebranie wszystkich pododdziałów,
sformowano oddział połączony, na czele którego stanął
zastępca dowódcy korpusu, komisarz brygadowy N. Popiel.
W natarciu udział wzięła ponownie 34. DPanc. pod
dowództwem płk. I. Wasiliewa, licząca 150 czołgów, pułk
czołgów z 12. DPanc. (25 czołgów nowych typów) i 6. (korpuśny)
pułk motocyklistów. Reszta czołgów z 12. DPanc. z powodu
braku paliwa nie zdążyła wziąć udziału w walce.
Uderzając wzdłuż szosy Brody-Dubno, 34. DPanc.
zniszczyła batalion piechoty zmotoryzowanej i kompanię
czołgów pod wsią Granówka, a następnie w rejonie Werby
zajęła sztab 11. DPanc. Pod wieczór czołgiści radzieccy
dotarli do Dubna, wychodząc na tyły 11. DPanc.
dochodzącej do Ostroga. Gen. Franz Halder - Szef Sztabu
Generalnego pod datą 29 czerwca zapisał w dzienniku: ,,Na
prawym skrzydle 1. Grupy Pancernej, za 11. dywizją
pancerną, nastąpiło głębokie włamanie 8. korpusu
pancernego, co prawdopodobnie spowodowało znaczne
zamieszanie w obszarze pomiędzy Brodami i Dubnem"[10].
27 czerwca natarcie podjął także 19. KZmech., któremu
udało się przebić na południe na kierunku Dubna. Z
północnego wschodu pod miasto podeszły dywizje 36. KS.
Zdecydowany opór stawiany przez Niemców oraz brak
koordynacji działań korpusów radzieckich, które
dodatkowo działały na różnych kierunkach, przeszkodził w
osiągnięciu zamierzonego celu.
Niemieckie dowództwo GA ,,Południe", oceniając sytuację w
rejonie Dubna jako poważną, skierowało na pomoc dywizjom
pancernym 75., 44. i 111. dywizje piechoty, a także 16.
DZmot. Nakazano też 16. DPanc. zawrócenie i osłonięcie
drogi prowadzącej z Brodów na Dubno. Przygotowano
specjalną grupę bojową do walki z czołgami 8. i 15.
KZmech[11].
Oddziały radzieckie zostały uwikłane w ciężkie walki
obronne - Niemcy ponownie przejęli inicjatywę. Część sił
8. KZmech. (7. DZmot.) z dużymi stratami dołączyła do
sił własnych. Walcząca w okrążeniu w rejonie Dubna 34.
DPanc. broniła się przez trzy dni; w końcu czerwca
dysponowano tylko 15 czołgami bez paliwa, które
uszkodzono i ukryto. W czasie walk zginął dowódca
dywizji, płk Wasiliew. Pozostali przy życiu czołgiści
starali się przedrzeć na wschód[12].
Dowództwo niemieckiej 1. Grupy Pancernej planowało
dokonać głębokiego włamania na kierunku
nowogrodzko-wołyńskim, aby odciąć siły główne Frontu
Południowo-Zachodniego od linii rejonów umocnionych na
starej granicy. Następnie zamierzano wspólnie z wojskami
uderzającymi z rejonu Rumunii okrążyć i zniszczyć siły
radzieckie. Próbując temu zapobiec, gen. Kirponos
nakazał wojskom 5. Armii nacierać 1 lipca na niemieckie
jednostki szybkie, włamujące się w rejonie Równego na
kierunku Nowogrodu Wołyńskiego. Uderzenie 27. KS oraz
korpusów zmechanizowanych (22., 9. i 19.) z rubieży
Łuck-Hoszcza przyniosło pewne sukcesy terenowe, jednakże
natychmiastowe wprowadzenie przez Niemców kilku
jednostek pancernych (13. DPanc., 25. DZmot., Brygady
Zmotoryzowanej SS ,,Leibstandarte Adolf Hitler" i 16.
DPanc.), zlokalizowało radzieckie włamanie[13].
W ciężkich walkach obie strony poniosły duże straty w
żołnierzach i sprzęcie.
30 czerwca Kwatera Główna Naczelnego Dowództwa ACz
nakazała wycofanie się na linię starych rejonów
umocnionych (Linia Stalina). Przyczyniły się do tego
szybkie postępy 2. Grupy Pancernej działającej na
Froncie Zachodnim - obawiano się okrążenia sił całego
Frontu Południowo-Zachodniego. W końcu czerwca jednostki
1. Grupy Pancernej powiększyły włamanie na styku
radzieckiej 5. i 6. Armii do 150 km. Sowietom nie udało
się zatrzymać niemieckich oddziałów pancernych, jednakże
zostały one uwikłane w walki, które opóźniły ich
posuwanie się o prawie tydzień - w rezultacie udało się
wycofać siły 6. i 26. Armii. To jednak, co nie udało się
Niemcom w czerwcu, powiodło się na początku sierpnia pod
Humaniem, gdzie w ,,kotle" znalazły się obie armie, a ich
dowódcy trafili do niewoli.
[1] W. Anfiłow, Krach ,,Blitzkriegu"...,
s. 380. W zajętym Dubnie zdobyto 30 czołgów, z których
13 wykorzystano do ataku na oddziały 16. DPanc.
Wprowadziło to spore zamieszanie i zmusiło Niemców do
odłożenia planowanego na rano natarcia. I. Moszczanskij,
op. cit., s. 59.
[1] Ibidem, s. 60.
[1] W. Anfiłow, Krach ,,Blitzkriegu"...,
s. 384-385; I. Bagramian, Taki był początek..., s.
207.
Po bitwie
Występujący w tej bitwie /blisko 300 szt./ czołg T-34
nie zapewnił żadnej przewagi bojowej, która zmieniła by
jej przebieg. W wyniku odniesionego w bitwie
zwycięstwa, Paul Carl Schmidt archiwista, szef służby
prasowej von Ribbentropa ustalił i opublikował w swojej
książce, że armie niemieckie zniszczyły i zdobyły
łącznie 2585szt. czołgów armii czerwonej./Paul Carell -
Operacja ,,Barbarossa"/.
We wspomnianej na początku bitwie pod Prochorowką w Łuku
Kurskim uznanej za największą bitwę pancerną II wojny
światowej po stronie sowieckiej walczył wielokrotnie
już zmodernizowany czołgT-34 /około 350 szt/, jego
przeciwnik niemiecki II Korpus Pancerny SS unowocześnił
swój stary bitewny sprzęt pancerny o około 100 czołgów
Pz.Kpfw VI ,, Tiger" nie posiadał natomiast Pz.Kpfw V ,,Panther".
W tym rejonie posiadał je tylko 39 Pułk Pancerny
przydzielony Dywizji Grenadierów Pancernych
Grossdeutschland,, która działać miała na kierunku
obojańskim, około 40-50 km na płd-zach. od Kurska. Pułk
ten prowadził natarcie w kierunku wsi Bieriezowka
Według stanu z 10 lipca cały pułk miał tylko 10
sprawnych wozów, 25 utracił bezpowrotnie, 65 wozów
znajdowało się w naprawach, a dalszych 100 wymagało
remontu (56 trafionych pociskami artylerii lub
uszkodzonych przez miny, 44 uszkodzone z przyczyn
technicznych). Następnego dnia, dzięki doskonałej pracy
pododdziałów remontowych, które części otrzymywały drogą
lotniczą z Niemiec, gotowych do walki było już 38
Panther. [za /www.panzer.punkt/pl/] W pierwszym boju
spotkaniowym pod Prochorowką , na początku ataku Frontu
Stepowego ,w zatrzymaniu tegoż uczestniczyło około 35
,,Tygrysów". Ta niewielka liczba nowoczesnych jak na owe
czasy czołgów w połączeniu z resztą korpuśnej broni
pancernej zasłała pole tamtej bitwy setkami rozbitych
czołgów sowieckich. A więc nie technika czołgu T-34 czy
KW-1 decydowała o losach bitew pancernych II wojny i o
przebiegu całej wojny. Co za tym decydowało ? Czołgów
T-34 wyprodukowano na terenie ZSRR w latach 1940-1944
ponad 35 000szt., od końca 1944r do końca wojny jeszcze
22000szt. czyli łącznie 57 000 szt. Produkowano do tego
w nieco mniejszej ilości pozostałe typy broni
pancernych. Stany Zjednoczone wyprodukowały w latach
1942-1945 49000szt. czołgów typu Sherman, dostarczając w
ramach pomocy do ZSRR 5000szt. Była też produkcja i
dostawy brytyjskie. W tym samym czasie Niemcy na
potrzeby frontów II wojny wyprodukowały między innymi:
11 000szt. Pz.Kpfw.IV, ok. 6000szt. Pz.Kpfw V ,,Panther"
, ok. 1400szt. Pz.Kpfw VI ,, Tiger" i tylko 473szt.
Pz.Kpfw VI Ausf E ,,Tiger II" czyli ,,Königstiger" -Tygrys
Królewski.. / Andrzej Kiński - T-34 . Druk -Technika
Wojskowa lipiec 2000/ Na tych typach spoczywał główny
ciężar walk. Produkcja pozostałych czołgów słabszych
technicznie, miała mniejsze znaczenie bojowe I to
wyjaśnia przebieg wojny i jej ostateczne skutki.
PS.
W sprawie ilości czołgów użytych podczas bitwy pancernej
w rejonie: Dubno-Łuck-Brody, po stronie radzieckiej. 1
czerwca 1941 r. w KOWO było 4788 sprawnych czołgów.
Ilościowe straty Armii Czerwonej w pierwszych dniach
operacji ,,Barbarossa" stały tutaj pod względem wielkości
na drugim miejscu. Od 22 czerwca do 6 lipca utraciła ona
4381 czołgów (według źródeł rosyjskich). Według
niemieckich danych propagandowych z października 1941 r.
straty radzieckie na zachodniej Ukrainie /z okresu
Bitwy/ wyniosły : 150 tys. żołnierzy, 1970 czołgów i
2190 dział.4. KZmech wziął udział w walkach tylko
niewielkimi pododdziałami. 15. KZmech. liczył 22
czerwca 680 czołgów (minus straty w pierwszych dniach).
8. Zmech. liczył 858 czołgów, z czego do omawianej bitwy
włączyło się około połowy (reszta straty, głównie
niebojowe). Z 22. KZmech. do walki włączyło się 45
czołgów, a dodatkowe 415 dopiero 1 lipca. 9. KZmech.
posiadał 22 czerwca 178 czołgów. 19. KZmech. 395
czołgów. Dodatkowo do 26 czerwca w pierwszych walkach
brały udział czołgi 16. DPanc. z 16. KZmech. Łącznie
więc ze strony Armii Czerwonej w dniach 25-30 czerwca
1941 r. w walkach udział wzięło 1728 czołgów. Doliczając
pojazdy pancerne z dywizji strzeleckich, można założyć,
że liczba podana przez Niemców (1970) jest bliska
prawdy. ( P Ch)
[1] W.
Anfiłow, Krach ,,Blitzkriegu", Warszawa 1978,
s. 298-299.
[2] Ibidem,
s. 349; I. Bagramian, Taki był początek wojny,
Warszawa 1972, ss. 125, 148 i nast.; G. Żukow,
Wspomnienia i refleksje, Warszawa 1970, s.
350-352.
[3] W.
Anfiłow, Krach ,,Blitzkriegu", Warszawa 1978,
s. 351-352.
[4] Szerzej
zob. I. Moszczanskij, Opieracija Barbarossa.
Tankowoje srażenije na Zapadnoj Ukrainie 22 ijunia -
7 ijula 1941 goda, Moskwa 2002, passim.
[5] W.
Anfiłow, Krach ,,Blitzkriegu"..., s. 356-357.
[7] Z.
Slusarenko, Ostatni wystrzał, Warszawa 1981,
s. 139-141. W odróżnieniu od konstrukcji, wiele
zastrzeżeń budzi jakość wykonania czołgów. Zanim
ciężkie czołgi 1. batalionu weszły do walki, 13 z
nich utracono na skutek usterek technicznych.
Ibidem.
[8] W.
Anfiłow, Krach ,,Blitzkriegu"..., s. 372 i
nast.; I. Bagramian, Taki był początek..., s.
183-184; I. Moszczanskij, op. cit., s. 55-57;
G. Żukow, op. cit., s. 331; K. Rokossowski,
Żołnierski obowiązek, Warszawa 1976,
s. 38 i nast.; N. Popiel, Trudne dni,
Warszawa 1961 (wspomnienia brygadowego komisarza 8.
KZmech., m.in. z walk o Leszniów i Dubno).
[9] Cyt.
za: I. Moszczanskij, op. cit., s. 57.
[10] F.
Halder, Dziennik wojenny, t. 3, Warszawa
1974, s. 50-51.
|