| ||||||
I.
GENEZA BITWY
1.
Przygotowania niemieckie
Wyniki kampanii zimowej 1943 roku były niepomyślne dla armii niemieckiej i
jej sojuszników. Pod Stalingradem została zniszczona cała 6. Armia generała
Paulusa. W okresie od 10 stycznia do 2 lutego 1943 roku oddziały sowieckie
rozbiły tu 23 dywizje niemieckie, biorąc do niewoli 91 tysięcy żołnierzy
oraz 22 generałów. W wyniku zmagań pod Stalingradem Niemcy stracili 800
tysięcy ludzi, 2 tysiące czołgów i dział pancernych, 3 tysiące samolotów
i 70 tysięcy samochodów. Ciężkiej klęski doznali też satelici Niemiec
- zostały pobite wysłane na front wschodni wojska włoskie, węgierskie i
rumuńskie. Na północy Armia Czerwona przerwała blokadę Leningradu.
Jednostki niemieckie zostały wyparte z rejonu Demiańska, spod Wiążmy i Rżewa
oraz daleko odrzucone na skrzydle południowym. Wojska sowieckie wyzwoliły
spod okupacji 480 tysięcy kilometrów kwadratowych ziemi ojczystej i na
niektórych odcinkach przesunęły linię frontu o 600-700 kilometrów. 8
lutego 1943 roku oddziały sowieckie osiągnęły Kursk, zaś 16 lutego
wkroczyły do Charkowa (operacja ,,Gwiazda"), gdzie rozbiły
resztki niemieckiej obrony.
Rozmiary
sukcesów oszołomiły niektórych dowódców sowieckich. Uznali oni, że
przeciwnik jest już pokonany i nie utworzyli dostatecznie silnych odwodów
za niezbyt głęboką linią własnego frontu. Wojska otrzymywały bez
przerwy rozkazy wzmożenia tempa natarcia i uniemożliwienia
nieprzyjacielowi odejścia za Dniepr. Rozkazy te wynikały z błędnej
interpretacji ruchów nieprzyjacielskich wojsk, przygotowujących się nie
do odwrotu, a do przeciwnatarcia. Jego wykonanie było o tyle proste, że w
połowie lutego wojska sowieckie, rozciągnięte na szerokim, czterystu
dwudziestu kilometrowym froncie, znalazły się w oddaleniu od trzystu do
trzystu pięćdziesięciu kilometrów od własnych baz zaopatrzeniowych i
zaczęły bardzo dotkliwie odczuwać brak amunicji, paliwa i żywności.
Znacznie też zmalała wydajność wsparcia lotniczego, gdyż sowieckie
lotniska zostały daleko w tyle, zdobyte zaś jeszcze nie nadawały się do
użytku.
17
lutego 1943 roku Hitler osobiście przybył do feldmarszałka Ericha
Mansteina, dowódcy Grupy Armii ,,Południe", i rozkazał odbić
Charków. W pięć dni później po ześrodkowaniu aż dwóch korpusów
pancernych i Dywizji Grenadierów Pancernych ,,Grossdeutschland" w
wąskim pasie natarcia Niemcy ruszyli do ataku. Po ciężkich walkach kliny
pancerne wdarły się do Charkowa i 14 marca 1943 roku miasto ponownie
znalazło się w rękach niemieckich. Broniące miasta wojska Frontu Południowo-Zachodniego
wycofały się za Północny Doniec. Podobny manewr wykonało dowództwo
Frontu Woroneskiego, wycofując swoje 40. i 69. Armię w kierunku północnym.
Pomiędzy te armie weszła odwodowa 21. Armia generała Iwana Czistiakowa.
Dodatkowo front
został
wzmocniony dwoma korpusami pancernymi (każdy po 170 czołgów). Tak wsparte
siły sowieckie powstrzymały natarcie niemieckie w trzeciej dekadzie marca.
W
czasie walk o Charków sowieccy czołgiści zmierzyli się po raz pierwszy
na większą skalę z nowym niemieckim czołgiem ciężkim typu PzKpfw. VI
,,Tiger". W meldunkach przekazywanych z sowieckiego 3. Korpusu
Pancernego generała Wowczenki do dowódcy 40. Armii generała Moskalenki
donoszono, że pociski przeciwpancerne wystrzeliwane z armat czołgowych
kalibru 76,2 mm nie przebijają czołowych pancerzy czołgów niemieckich.
Było to niemiłe zaskoczenie dla sowieckich czołgistów przyzwyczajonych
już do przewagi technicznej swoich wozów nad pojazdami pancernymi
przeciwnika.
Wiosną
1943 roku wojska sowieckie utrzymywały na zachód od Kurska rozległy
obszar frontu o kształcie niemal regularnego prostokąta i powierzchni około
dwudziestu dwóch tysięcy kilometrów kwadratowych. Występ ów, który
nazwano z czasem Łukiem Kurskim, obejmowały z obu stron siły niemieckie;
w rękach Niemców pozostawały też dwa miasta leżące prawie na tym samym
południku co Kursk, a mianowicie Orzeł na północy i Biełgorod na południu.
Dzieliła je odległość do dwustu kilometrów, podczas gdy rubieże
sowieckie leżały do stu kilometrów na zachód od linii prostej
poprowadzonej między Orłem i Biełgorodem. Zamysłem dowództwa
niemieckiego było uderzenie z obu krańców skrzydeł, od Orła i Biełgorodu,
i zniszczenie sił sowieckich znajdujących się na terenie występu. Sam
Hitler ocenił, że Łuk Kurski będzie idealnym odcinkiem dla
przeprowadzenia skrzydłowych uderzeń, celem rozbicia znajdujących się
tam przynajmniej pięciu sowieckich armii, w tym dwóch pancernych.
Dla
przeprowadzenia takiej operacji Niemcy musieli skoncentrować potężne siły
- głównie pancerne, które miały decydować o sukcesie. Na zamierzone
odcinki przełamania wprowadzono więc: w Grupie Armii ,,Południe"
4. Armię Pancerną generała Hermanna Hotha, a w Grupie Armii ,,Środek"
9. Armię generała Waltera Modela oraz 2. Armię Pancerną generała
Schmidta. Wojska obydwu grup armii miały osiągnąć gotowość do podjęcia
działań zaczepnych do dnia 15 kwietnia 1943 roku.
Celem
natarcia miało być okrążenie wojsk sowieckich w rejonie Kurska i
zniszczenie ich, a następnie - zajęcie skróconego frontu na rubieży: Nieżega,
Korocza, Skorodnoje, Tim, na wschód od Szczigr i rzeki Sosny. Zgrupowanie
uderzeniowe Grupy Armii ,,Południe" miało przerwać front z
rubieży: Biełgorod, Tomarówka w kierunku na Prilepy, Obojań, by w
rejonie Kurska i na wschód od niego połączyć się z wojskami Grupy Armii
,,Środek". Zgrupowanie to miało być osłonięte ze wschodu
przez Grupę Operacyjną ,,Kempf". Siły wydzielone przez Grupę
Armii ,,Środek" miały uderzyć z rubieży: rzeka Trosna, Małoarchangielsk
i przerwać front na odcinku Fatież, Wierietinowo. Niestety obydwaj dowódcy
grup armii, feldmarszałkowie Manstein i Kluge, meldowali o ogromnych
stratach w sprzęcie i ludziach. Dlatego też 15 kwietnia Hitler wydał
kolejny rozkaz, w którym wyznaczył nowy termin gotowości na 3 maja.
Jednak
i ten termin nie został dotrzymany. Hitler pokładał ogromną nadzieję w
związkach pancernych wyposażonych w nowe czołgi typu PzKpfw V
,,Panther", które miały uzyskać zdecydowaną przewagę nad
sowieckimi T-34/76. Niestety do maja 1943 roku przemysł niemiecki
wyprodukował zaledwie 65 ,,Panter" zamiast oczekiwanych 200. W
związku z tym Hitler postanowił jeszcze raz odłożyć termin operacji i
naradzić się ze swoimi generałami.
Narada,
pod przewodnictwem Hitlera, odbyła się w dniach 3 i 4 maja 1943 roku w
Monachium. Tematem odpraw, w których wzięli udział: OKW, szef Sztabu
Generalnego Wojsk Lądowych generał Kurt Zeitzler, dowódca Grupy Armii
,,Południe" von Manstein, dowódca Grupy Armii ,,Środek"
von Kluge, dowódca 9. Armii Model, minister Speer i inni, była, już po
raz kolejny, kwestia: czy grupy armii frontu wschodniego ,,Południe"
i ,,Środek" powinny w lecie 1943 roku przejść do działań
zaczepnych? Pytanie to wyłoniło się w wyniku propozycji szefa Sztabu
Generalnego, generała Zeitzlera, aby przez dwustronne oskrzydlenie pozycji
nieprzyjacielskich pod Kurskiem zniszczyć pewną liczbę sowieckich
dywizji, a zadawszy ten cios tak dalece osłabić siłę zaczepną armii
wroga, by dla dowództwa niemieckiego powstały korzystniejsze warunki do
kontynuowania działań wojennych na Wschodzie. O sukcesie operacji, określanej
kryptonimem ,, Cytadela " (Zitadelle), miało zadecydować użycie
dużej ilości nowych czołgów typu PzKpfw. V,,Panther"
i PzKpfw VI ,,Tiger". Przeciw
propozycji generała Zeitzlera wystąpił dowódca 9. Armii generał Model.
Dowodził on, na podstawie danych rozpoznania, a przede wszystkim zdjęć
lotniczych, że właśnie na odcinkach, gdzie obie grupy armii miały uderzyć,
Rosjanie przygotowali głęboko urzutowaną i dobrze zorganizowaną obronę,
wzmocnioną przez artylerię i środki przeciwpancerne. Generał wyciągnął
z tego słuszny wniosek, że przeciwnik liczy się z niemieckim natarciem.
Zdanie Modela zostało poparte przez generała Guderiana i feldmarszałka
von Klugego. Guderian twierdził, że atak na tak silne pozycje sowieckie
spowoduje bardzo poważne straty w sprzęcie i ludziach. Dodatkowo wykazał,
że czołgi typu ,,Panther" są nową konstrukcją, podatną
jeszcze na usterki i mogą się nie sprawdzić w bitwie. Ten argument, z
punktu widzenia resortu zbrojeń, poparł minister Speer. Jednak Guderian i
Speer byli jedynymi uczestnikami narady, którzy na propozycję Zeitzlera
odpowiedzieli jasno i wyraźnie - ,, nie ". Inni generałowie, po
długiej dyskusji, poparli szefa Sztabu Generalnego. Ostateczna decyzja należała
do Hitlera, który postanowił atakować w początkach czerwca.
12 maja
1943 roku, w wyniku sprawnie przeprowadzonej operacji wojsk brytyjskich i
amerykańskich, kapitulował Tunis - tym samym przestał istnieć afrykański
teatr wojny. Upadek Tunisu i wzrost zagrożenia inwazją aliantów we Włoszech
lub na Bałkanach stał się dodatkowym czynnikiem wzrostu wahań Hitlera w
kwestii ,,Cytadeli". Sztab Generalny Wehrmachtu zaproponował
nawet całkowitą rezygnację z operacji. Zdaniem sztabowców należało jak
najszybciej przerzucić szybkie związki pancerne i zmotoryzowane do Włoch,
skąd mogłyby być one skierowane przeciw alianckiej inwazji w południowych
Włoszech, południowej Francji lub na Bałkanach. Ponieważ jednak w początkach
czerwca wyjaśniło się, że Włochy będą kontynuowały wojnę po stronie
Niemiec, Hitler doszedł do wniosku, że zwycięstwo pod Kurskiem może
przezwyciężyć narastające zwątpienia u sojuszników III Rzeszy. 18
czerwca ustalony został ostateczny termin operacji na 5 lipca 1943 roku.
Do
ataku na pięćsetpięćdziesięciokilometrowym odcinku frontu Niemcy
skupili około 22 procent wszystkich swoich związków taktycznych. Nie
zapewniało im to jednak ani na północnym, ani na południowym załamaniu
Łuku Kurskiego przewagi ilościowej. Dowódcy niemieccy usiłowali ją osiągnąć
koncentrując w wąskich, kilku-dziesięciokilometrowych pasach przełamania
swe zgrupowania uderzeniowe. Była to jednak przewaga iluzoryczna, gdyż
sowiecka obrona została głęboko urzutowana, a dowódcy obydwu radzieckich
frontów dysponowali - w odróżnieniu od dowódców niemieckich --
silnymi odwodami artyleryjskimi i pancernymi. W operacji miało wziąć
udział w sumie około 50 dywizji (900 tysięcy żołnierzy), wspieranych
przez 10 tysięcy dział, 2700 czołgów i dział pancernych i 2 tysiące
samolotów. Do operacji ,, Cytadela " miało być zaangażowanych
aż 16 niemieckich dywizji pancernych (2., 4., 5., 6., 8., 9., 11., 12.,
18., 19., 20. DPanc.,
DGrenPanc. ,,Grossdeutschland", 1. DGrenPanc. ,,Leibstandarte
Adolf Hitler", 2. DGrenPanc. ,,Das Reich", 3. DGrenPanc. ,,Totenkopf" oraz w odwodzie S.DZmot. SS ,,
Wiking"), wyposażonych także w nowe czołgi typu PzKpfw. V,,Panther",
PzKpfw. VI ,, Tiger" i działa pancerne Panzerjager SdKfz. 184 -
,,Elefant-Ferdi-nand". Niemieckie
czołgi i działa samobieżne były skupione w dwóch potężnych
zgrupowaniach pancernych. Jedno wchodziło w skład 9. Armii mającej
nacierać na pozycje wojsk sowieckiego Frontu Centralnego, drugie w skład
4. Armii Pancernej atakującej pas obrony Frontu Woroneskie-go.
,,Pancerną pięść" 9. Armii stanowiły dwa korpusy pancerne -
XLI. i XLVII. Silniejszy, XLVII. Korpus Pancerny generała Joachima
Lemelsena, liczący trzy dywizje pancerne i dywizję piechoty (2., 9., 20.
DPanc., 6. DPiech.), posiadający 164 czołgi typu PzKpfw. IV, 88 PzKpfw.
III (wersje M i N) i 80 PzKpfw. III (z armatą 37 mm), PzKpfw. II i PzKpfw.
38, miał uderzyć na Olcho-watkę. Odgrywała ona bardzo ważną rolę w
systemie obrony wojsk sowieckiego Frontu Centralnego. Opanowanie tej, położonej
na wzniesieniu, miejscowości dałoby Niemcom wgląd w system sowieckiej
obrony aż do samego Kurska. Dwie dywizje korpusu - 6. Dywizja Piechoty i
20. Dywizja Pancerna miały zaatakować wzdłuż linii kolejowej Orzeł
-- Kursk. Uderzenie to miało na celu odwrócenie uwagi sowieckiego dowództwa
od głównego celu ataku jakim była wspomniana Olchowatka. Natarcie
pozorowane miało zostać wzmocnione przez główne siły XLVII. Korpusu
dopiero wówczas, gdy nacierający na Ponyri XLI. Korpus generała Josefa
Harpego (18. DPanc.- 20 czołgów PzKpfw. IV, \2PzKpfw. III i 25 starszych
typów, 86. i 292. DPiech.) przełamie pierwszy pas sowieckiej obrony.
Natomiast zgrupowanie uderzeniowe 4. Armii Pancernej generała Hermanna
Hotha stanowiły XLVIII. Korpus Pancerny generała Otto Knobelsdorffa
(3.DPanc., DGrenPanc. ,,Grossdeutschland", 11. i 167 DPiech.) i
II. Korpus
Pancerny Waffen SS generała Hausscra (1. DGrenPanc.
,,Leibstandarte
Adolf Hitler", 2. DGrenPanc. ,,Das Reich" i 3. DGrenPanc.
,, Totenkopf"). Obydwa te związki taktyczne miały ogółem pięć
dywizji pancernych i dywizję piechoty. XLVIII. Korpus pancerny dysponował
50 czołgami typu PzKpfw. III, 93 PzKpfw. IV, 40 PzKpfw. V
,, Panther", l Ą PzKpfw. VI
,,Tiger ",22 czołgami - miotaczami ognia, 55 działami pancernymi
oraz 51 czołgami starszych typów (PzKpfw. II, PzKpfw. 38). II. Korpus
Pancerny SS miał 105 czołgów typu PzKpfw. III, 200 PzKpfw. V ,,Panther" 31 PzKpfw. IV, 42 PzKpfw.' VI ,,Tiger", 18 zdobycznych T-34/76 i 104 działa
pancerne oraz 16 czołgów starszych typów (PzKpfw. II, PzKpfw. 38). Pewna
ilość czołgów, a zwłaszcza dział pancernych (dziewięć brygad i
dywizjonów) znajdowała się w armijnych oddziałach odwodowych oraz w LII.
Korpusie Piechoty, który zabezpieczał lewe skrzydło zgrupowania
uderzeniowego.
Uderzenie
pomocnicze na prawym skrzydle 4. Armii Pancernej miała przeprowadzić Grupa
Operacyjna ,,Kempf" generała Wernera Kempfa, składająca się z
korpusu pancernego i dwóch korpusów piechoty. Jej główny trzon stanowił
II-I. Korpus Pancerny generała Hermanna Breitha w składzie trzech dywizji
pancernych i dywizji piechoty (6., 7., 19. DPanc. i 168. DPiech.) oraz
dwudywizyjny XI. Korpus
Armijny generała Er-harda Rausa (106. i 320. DPiech.).
Jednostki te wspierał XLII. Korpus Piechoty generała Mattenklotta (39.,
161. i 282. DPiech.) W składzie III. Korpusu znalazł się również 503.
Batalion Czołgów Ciężkich (503. sPzAbt.). Poszczególne kompanie
batalionu podporządkowano dywizjom pancernym grupy: 1. Kompanię 6. Dywizji
Pancernej, 2. Kompanię 19. Dywizji Pancernej, a 7. Dywizja Pancerna została
wzmocniona 3. Kompanią. Ogółem III. Korpus Pancerny miał 96 czołgów
PzKpfw. III, 147 PzKpfw. IV, 45 PzKpfw. VI ,, Tiger", 53 czołgi
starszych typów (głównie PzKpfw. III z armatami kalibru 37 mm i PzKpfw.
IV 7. krótkolufowymi działami 75 mm), 75 dział szturmowych i 13 czołgów
-- miotaczy ognia.
Wsparcie
lotnicze atakującym jednostkom pancernym miały zapewnić 4. i 6. Flota
Powietrzna. Były one wyposażone w samoloty bombowe typu Heinkel Hę 111 i
Junkers Ju 88 oraz szturmowe typu Junkers Ju 87 i Henschel Hs 129. Osłonę
myśliwską stanowiły samoloty typu Messerschmitt Bf 109G i Focke-Wulf Fw
190A. Rolę ,,niszczycieli czołgów" miały spełniać samoloty
typu Ju-87G. Miały one zamontowane dwa podskrzydłowe działka kalibru 37
mm - BK 3,7 cm. Działko tego typu było lotniczą wersją armaty
przeciwlotniczej Flak 37. Jego pociski zdolne były do przebijania górnego
pancerza czołgów T-34/76 oraz wszystkich typów czołgów lekkich. Zapas
amunicji był stosunkowo mały, wynosił bowiem tylko 12 nabojów na działko.
Dlatego też pilot musiał posiadać doskonałą technikę ataku i pilotażu
- pilot nadlatywał nad czołg od tyłu i wówczas atakował górny pancerz,
który był w tym miejscu najsłabszy.
W
bitwie na Łuku Kurskim ., Tygrysy" znalazły się w składzie dwóch
batalionów pancernych liczących po 45 wozów tego typu. Były to: 505. sPzAbt (schwere Heeres Panzer Abteilung, tzn. Batalion
Czołgów Ciężkich; walczył w składzie Grupy Armii ,,Środek")
i 503. sPzAbt (w składzie Grupy Armii ,,Południe"). Dodatkowo w
boju wzięły udział cztery kompanie tych czołgów. Wchodziły one w skład
dywizji grenadierów pancernych ,,Grossdeutschland" (14 wozów),
1. DGrenPanc.
SS ,,Leibstandarte Adolf Hitler" (13 wozów), 2. DGrenPanc.
,,Das Reich" (14 wozów) oraz 3. DGrenPanc. ,,Totenkopf"
(15 wozów). W sumie w bitwie na Łuku
Kurskim wzięło udział 146 czołgów typu PzKpfw. VI,,Tiger".
Formowanie
pierwszych jednostek wyposażonych w czołgi typu PzKpfw.
V,,Panther" ukończono 15 czerwca 1943 roku. Były to 51. i 52.
PzAbt (batalion pancerny). Utworzyły one 10. Brygadę Pancerną. Wkrótce w
ramach Waffen SS powstała SS-Panther Brigade. W połowie 1943 roku w służbie
znajdowało się 240 czołgów tego typu w wersjach ,,Panther"
Ausf. Dl i D2. W czasie bitwy na Łuku Kurskim ,,Pantery" znalazły
się na wyposażeniu XLVIII. Korpusu Pancernego generała Otto Knobelsdorffa.
,,Pantery" z SS-Panther Brigade zostały przydzielone do 2. Pułku
Pancernego 2. DGrenPanc SS ,,Das Reich ". W
bitwie ,, Panter " używano w rozproszeniu jako typowego czołgu
wsparcia piechoty, działającego w jej szykach i współdziałającego z nią
przy przełamaniu umocnionych pozycji nieprzyjaciela.
Formowanie
jednostek dział samobieżnych ,,Ferdinand" rozpoczęto w kwietniu
1943 roku. Z personelu 197. Sturmgeschutz Abteilung (batalion dział
szturmowych) powstał 653. Panzer-jager Abteilung (batalion niszczycieli czołgów).
Jednocześnie utworzono bliźniaczy 654. Batalion. Każdy z nich miał po 45
dział pancernych. Obydwa bataliony tworzyły 656. Panzerjdger Regiment (pułk
niszczycieli czołgów) dowodzony przez podpułkownika von Jugenfelda.
Podczas lipcowej ofensywy ,,Ferdynandy" zostały przydzielone do
XLI. Korpusu Pancernego generała porucznika Harpego. Wozy 653. Batalionu
wspierały w natarciu 86. i 292. Dywizję Piechoty, zaś 654. Batalionu -
78. Wirtembersko-Badeńską Dywizję Piechoty generała Paula Trauta.
W
nadchodzącej bitwie dowództwo niemieckie zamierzało zastosować nową
taktykę użycia czołgów. Wiedząc o silnie rozbudowanej sowieckiej
obronie przeciwpancernej, postanowiło zastosować szyk ,,klina
pancernego" (Panzerkeil). Na ostrzu klina, w jaki uformowane były
poszczególne zgrupowania szturmowe, znajdowały się ,, Tygrysy"
i ,,Ferdynandy", którym towarzyszyły działa szturmowe. ,,
Tygrysy" i ,,Ferdynandy" miały zatrzymywać się na krótkich
przystankach i ze znacznej odległości (1500-2000 metrów) otwierać ogień
do wykrytych stanowisk przeciwpancernych. Za nimi podążały
,,Pantery" i czołgi średnie PzKpfw. III i PzKpfw. IV. Zadaniem
tych wozów było poszerzenie wyłomu wybitego w obronie sowieckiej przez
czołgi ciężkie. Za czołgami następowała piechota i grenadierzy
pancerni również wsparci przez czołgi i działa pancerne. Przed ostrzem
klina eskadry ,,Stukasów" miały atakować z lotu nurkowego
pozycje sowieckie, a artyleria toczyć walec ognia. Tak opracowana taktyka
miała, zdaniem dowódców niemieckich, przynieść pełny sukces atakującym
wojskom.
2.
Przygotowania sowieckie
Wojska
sowieckie już od początków kwietnia rozpoczęły gigantyczne prace ziemne
na Łuku Kurskim. Pod osłoną nocy saperzy ustawiali miny, zasieki z drutu
kolczastego; budowali schrony dla armat przeciwpancernych i karabinów
maszynowych; kopali okopy. Początkowo prace fortyfikacyjne podjęte zostały
z zamiarem osłony wojsk, przygotowujących się do działań zaczepnych
(miały one zostać przeprowadzone przez wojska Frontu Odwodowego). Jednak
już w marcu wywiad brytyjski, wykorzystując znajomość kodów stosowanych
przez Niemców w maszynie szyfrującej ,,Enigma", przesłał
informacje dotyczące miejsca i kierunku natarcia niemieckiego. Wynikało z
nich niezbicie, że celem ataku wojsk niemieckich będzie Łuk Kurski. Wkrótce
po tym, także sowieckiemu wywiadowi udało się rozszyfrować przygotowania
niemieckiej armii do działań ofensywnych na Łuku Kurskim (informacje
przekazał, działający w Szwajcarii, agent sowiecki ,,Lucy").
Wiadomości te spowodowały zmianę planu sowieckiego - priorytet otrzymały
działania obronne. Podczas narady, jaka odbyła się 12 kwietnia 1943 roku
w Kwaterze Głównej Armii Sowieckiej, większość dowódców
(uczestniczyli w niej m.in. Stalin, komisarz spraw zagranicznych W. Mołotow,
marszałek K. Woroszyłow, szef GZP Armii Czerwonej - generał A.
Szczerbakow, szef Sztabu Generalnego - generał Antonow, marszałek A.
Wasilewski, generał K. Rokossowski, generał G. Żuków) opowiedziała się
za wyborem wariantu obronnego. W wyniku obrad Rosjanie postanowili skupić
większość swoich wojsk w rejonie Kurska i wykrwawić nieprzyjaciela w
operacji obronnej, a następnie rozbić go potężnym przeciwnatarciem. W
początkach maja Rosjanie, dzięki pomocy brytyjskiej i pracom własnego
wywiadu, znali nie tylko zamiar operacji, ale także jej kryptonim. Odtąd
podstawowym zadaniem sowieckich służb wywiadowczych było ustalenie
terminu spodziewanego natarcia niemieckiego. Nie było to rzeczą łatwą z
dwóch powodów: po pierwsze do początków czerwca sami Niemcy nie byli
pewni terminu operacji, po drugie wojska niemieckie rozpoczęły prowadzoną
na szeroką skalę akcję dezinformacyjną.
W ciągu
maja z inicjatywy sowieckiego Sztabu Generalnego fronty kierunku kurskiego
były dwukrotnie uprzedzane o ewentualnym rozpoczęciu przez Niemców
natarcia w najbliższych dniach, gdy tymczasem ani w pierwszym, ani w drugim
terminie do tego nie doszło. Powodem tego stanu rzeczy było to, iż Hitler
pragnąc wzmocnić jeszcze bardziej ześrodkowane pod Rromami i Bory-sówką
wojska, przesuwał datę rozpoczęcia natarcia. Dodatkowo niemiecki Sztab
Generalny był mocno zaniepokojony rozwojem sytuacji w Afryce Północnej i
postawą Włoch, i odwlekał dzień ewentualnego ataku.
Już 8
maja 1943 roku Kwatera Główna wojsk sowieckich skierowała do dowódców
Frontu Briańskiego, Centralnego, Woroneskiego i Południowo-Zachodniego
dyrektywę informującą o tym, iż atak niemiecki nastąpi w dniach 10-12
maja na kierunku orłowsko - kurskim lub biełgorodzko - obojańskim, albo
na obu kierunkach naraz. Niestety informacje się nie sprawdziły. Kolejna
informacja napłynęła 20 maja. Wtedy to Sztab Generalny na podstawie
najnowszych wiadomości, za zgodą naczelnego dowódcy, uprzedził dowódców
frontów, że natarcie rozpocznie się najpóźniej 26 maja. Gdy i ta
wiadomość się nie sprawdziła, rada wojenna Frontu Woroneskiego zaczęła
dopatrywać się w tym fakcie wahania, a może nawet i rezygnacji Niemców z
natarcia i prosiła naczelnego dowódcę o rozpatrzenie sprawy celowości
wykonania uderzenia uprzedzającego. Stalin był gotowy przystać na tę
propozycję i dopiero na skutek nalegań Żukowa i Anionowa postanowił
zaczekać.
W połowie
czerwca 1943 roku wywiad sowiecki, w wyniku nieprzerwanej i bardzo uważnej
obserwacji nieprzyjaciela, ustalił z całą pewnością, że Niemcy są
gotowi do natarcia. Jednak uderzenie nie następowało i fakt ten bardzo
niepokoił dowódców sowieckich. Wielu było zdania (m.in. dowódca Frontu
Woroneskiego - Watutin), że należy przejść do natarcia uprzedzającego,
aby nie zmarnować czasu letniego. Proponowali, aby nastąpiło ono w
pierwszych dniach lipca.
W nocy
z l na 2 lipca zarząd rozpoznawczy Sztabu Generalnego przekazał wiadomości
świadczące o tym, iż w ciągu najbliższych dni, ale nie później niż 6
lipca wojska niemieckie przejdą do natarcia na Łuku Kurskim. Rosjanom nie
pozostało nic - tylko czekać.
Przygotowania
obronne nabrały rozmachu w maju i czerwcu. Siłami żołnierzy i ludności
cywilnej wykonano osiem pasów obronnych. Rozciągały się one pomiędzy
Nowosiljem na północy i odległym od niego o dwieście kilometrów Kup-jańskiem
na południu oraz Rylskiem i Siewskiem na zachodzie i odległym o trzysta
kilometrów na wschód górnym biegiem Donu. W rejonie ataku wojsk
niemieckich wykonano prawie 66 tysięcy okopów strzeleckich dla broni
maszynowej, 26 tysięcy dla rusznic przeciwpancernych, przeszło 48 tysięcy
stanowisk ogniowych dla dział i moździerzy oraz 9 tysięcy punktów
obserwacyjnych. Wykonano też przeszło 700 kilometrów zapór z drutu
kolczastego i ustawiono 323 756 min przeciwpancernych i przeciwpiechotnych.
Łuk
Kurski broniony był przez wojska Frontu Centralnego generała
Rokossowskiego (48., 13., 70., 65., 60. Armia, 2. Armia Pancerna i 16. Armia
Lotnicza) i Frontu Woroneskiego generała Watutina (38., 40. Armia, 1. Armia
Pancerna, 6. i 7. Armia Gwardii oraz 2. Armia Lotnicza). Główny trzon
obrony stanowiły armie pancerne liczące od 46 do 48 tysięcy żołnierzy i
około 650 czołgów wspieranych przez artylerię polową, przeciwpancerną,
przeciwlotniczą i rakietową. Siły obydwóch frontów liczyły łącznie
1,3 miliona żołnierzy, około 20 tysięcy dział i moździerzy, ponad 3
tysiące czołgów i dział samobieżnych oraz 2650 samolotów. Za armiami
pierwszorzutowymi już w początkach kwietnia Naczelne Dowództwo Armii
Sowieckiej zaczęło skupiać swe strategiczne odwody w tzw. Froncie
Stepowym (dawny Front Odwodowy) generała Iwana Koniewa (27., 47., 53.
Armia, 5. Armia Gwardii, 5. Armia Pancerna i 5. Armia Lotnicza). Liczyły
one 580 tysięcy żołnierzy, ponad 9 tysięcy dział i moździerzy oraz
1640 czołgów i dział pancernych.
Dowództwo
sowieckie szczególną uwagę zwróciło na obronę przeciwpancerną. Według
planu obronnego niemieckie oddziały pancerne miały zostać powstrzymane
przez pola minowe i zapory przeciwczołgowe. Dodatkowo system zapór był
powiązany z systemem ognia artylerii i piechoty. Do walki z niemieckimi czołgami
ześrodkowano aż 10 brygad i 40 pułków artylerii przeciwpancernej. Doświadczenia
zdobyte później w trakcie bitwy wykazały, iż do powstrzymania natarcia
jednej niemieckiej dywizji pancernej potrzeba było od 9 do 12 pułków
artylerii przeciwpancernej (spośród 51 dział przypadających na kilometr
frontu - 16 stanowiły działa przeciwpancerne). W skład przeciwpancernych
punktów oporu wchodziło po kilka dział i rusznic przeciwpancernych, kilka
moździerzy kalibru 82 mm oraz drużyny saperów i fizylierów, z zadaniem
zwalczania atakującej wraz z czołgami piechoty.
Zdając
sobie sprawę z niemieckiej przewagi technicznej dowództwo wojsk sowieckich
nakazało biurom konstrukcyjnym opracowanie nowych rodzajów broni, które
miały powstrzymać niemieckie jednostki pancerne. Wojska pancerne otrzymały
zmodernizowane czołgi średnie T-34/76, ulepszone czołgi ciężkie KW-ls
oraz - od wiosny 1943 roku, lekkie działa samobieżne SU-76, średnie
SU-122, a także ciężkie SU-152, specjalnie skonstruowane do walki z
,, Tygrysami".
Czołg
T-34/76 otrzymał pancerz o większej grubości oraz został wyposażony w
sześciograniastą odlewaną wieżę o zmienionym kształcie, mającą wieżyczkę
dla dowódcy czołgu, co znacznie polepszyło warunki obserwacji z wnętrza
pojazdu. Zamiast czterobiegowej skrzyni przekładniowej zastosowano skrzynię
pięciobiegową, pozwalającą na lepsze wykorzystanie mocy silnika i ułatwiającą
prowadzenie czołgu. W czołgu KW-Is zmniejszono grubość pancerza do
60--70 mm. Zmodernizowany w ten sposób czołg miał mniejszy ciężar
niż poprzednie wozy tego typu, ale za to poruszał się z większą prędkością
-- 40 km/h.
W
styczniu 1943 roku konstruktorzy sowieccy zespołu Ż. Kotina opracowali
prototypowe działo KW-14. Prawie nie zmienione podwozie czołgu KW-ls
wyposażone zostało w 152 mm haubicoarmatę wz. 1937/43 (ML-20S) stanowiącą
odpowiednio przystosowany wariant znanego działa artylerii korpuśnej Armii
Czerwonej. 7 lutego 1943 roku ukończono wszystkie próby wozu, a 14 lutego
został on oficjalnie przyjęty do uzbrojenia jako SU-152 (SU - Samochodnaja
Ustanowka). W ciągu następnych dwóch tygodni rozpoczęto produkcję
seryjną- l marca ,, Tankograd" wysłał do Centralnego Ośrodka
Formowania i Szkolenia Artylerii Samobieżnej w Moskwie pierwszą partię
dział - 35 sztuk przeznaczonych dla nowo formowanych pułków artylerii
samobieżnej. Zgodnie z opracowanymi i zatwierdzonymi etatami, w tym czasie
pułk artylerii ciężkiej składał się z 6 baterii
(po 2
wozy SU-152 w każdej), dowództwa (z jednym czołgiem KV-ls) oraz pododdziałów
technicznych i zaopatrzenia. W sumie pułk liczył 12 dział SU-152. Później
ich liczbę zwiększono do 21 wozów.
Już w
końcu 1942 roku na zlecenie Głównego Zarządu Artylerii opracowane zostały
pociski podkalibrowe kalibru 45 i 57 mm. W zależności od dystansu, modelu
armaty i kąta trafienia, pocisk 45 mm przebijał pancerz o grubości 67-132
mm, zaś pocisk 57 mm pancerz grubości 75-175 mm. Od maja 1943 roku pułki
artylerii przeciwpancernej zaczęły otrzymywać nowe armaty 57 mm wz. 1943
(ZiS-2) konstrukcji inżyniera Grabi-na. Artylerzyści otrzymali polecenie,
aby znajdując się w zamaskowanym stanowisku dopuszczać wozy przeciwnika
na odległość strzału bezwzględnego i nie rozpoczynać ognia bez wyraźnego
rozkazu dowódcy. Strzelać nakazano przede wszystkim w boki czołgów.
Rozkazy mówiły, iż w przypadku frontalnego ataku czołgów PzKpfw. III i
IV należy celować w podstawę wieży, natomiast do ,, Tygrysów"
i ,,Panter" w gąsienice.
Opracowane
zostały również nowe modele pocisków kumulacyjnych kalibru 76,2 mm (dla
armat czołgowych) oraz 122 mm. Piechota otrzymała nowy model ręcznego
granatu przeciwpancernego RPG-4? z ładunkiem kumulacyjnym, którym w walce
mogła unieszkodliwić czołgi średnie PzKpfw. III i IV (granat przebijał
pancerz o grubości 50-70 mm).
W każdej
kompanii saperów wydzielono i przeszkolono po jednej drużynie do walki z
czołgami. Zadaniem tych oddziałów było atakowanie czołgów, które nie
zostaną zniszczone ogniem dział i rusznic przeciwpancernych oraz
,,dobijanie" wozów uszkodzonych na polach minowych. Każda drużyna
otrzymała po kilka min przeciwczołgowych i ładunki trotylu. Jednym ze
sposobów ich działania było podkładanie za pomocą liny ułożonych na
desce min pod gąsienice czołgu.
Pewną
rolę w zwalczaniu czołgów miały odegrać oddziały psów - niszczycieli
czołgów. Istota ich działania polegała na tym, że specjalnie tresowane
psy (przyzwyczajone do znajdowania pożywienia pod kadłubami czołgów), z
których każdy niósł na grzbiecie ładunek trotylu o masie 4-6 kilogramów,
rzucały się pod czołgi. Wówczas specjalna antenka powodowała wybuch
zapalnika i całego ładunku. Każdy pluton psów - niszczycieli czołgów
liczył od 15 do 25 psów wraz z przewodnikami. Dodatkowo żołnierze -
przewodnicy uzbrojeni byli w pistolety maszynowe, granaty ręczne i ,,
koktajle Mołotowa ". Niezależnie od tego każdy pluton miał rusznice
przeciwpancerne. W bitwie wzięły udział trzy takie plutony: 1. Pluton (23
psy) przydzielono 1245. Pułkowi z 375. Dywizji Piechoty, 2. Pluton (14 psów)
-151. Pułkowi Gwardii z 52. Dywizji Piechoty Gwardii i 3. Pluton (15 psów)
- 196. Pułkowi 67. Dywizji Piechoty Gwardii.
Duże
zasługi w zwalczaniu niemieckich wojsk pancernych w zbliżającej się
bitwie miały przypaść dywizjom samolotów szturmowych wyposażonych w
samoloty typu Ił-2m3. Samoloty te, uzbrojone w działka kalibru 37 mm i
bomby z ładunkiem kumulacyjnym typu PTAB-2,5-1,5, dosyć skutecznie atakowały
zgrupowania niemieckich czołgów.
W
okresie przygotowań do bitwy sowieckie siły lotnicze dążyły do
wywalczenia przewagi w powietrzu. W początkach maja Rosjanie rozpoczęli
zmasowane ataki bombowe na niemieckie lotniska. Pierwszy taki nalot
przeprowadzony został przez siły sześciu armii lotniczych w dniu 6 maja
1943 roku. W jego efekcie Niemcy stracili na lotniskach i w walkach
powietrznych 215 samolotów. Straty sowieckie wyniosły tylko 21 maszyn.
Nalot został powtórzony 7 maja. W tym dniu niemieckie 4. i 6. Flota
Powietrzna straciły łącznie 177 samolotów. W odwetowym nalocie na Kursk,
przeprowadzonym 2 czerwca 1943 roku, niemieckie lotnictwo straciło
kolejnych 155 maszyn. W efekcie tych walk tuż przed bitwą na Łuku Kurskim
siła uderzeniowa niemieckich 4. i 6. Floty Powietrznej została osłabiona
i panowanie w powietrzu wywalczyło lotnictwo sowieckie.
Przygotowując
obronę na Łuku Kurskim, sowiecki Sztab Generalny zajmował się jednocześnie
opracowaniem planu drugiej operacji związanej ściśle z planem działań
na kierunku kurskim. Nadano jej kryptonim ,,Kutuzow". Jej cel
polegał na tym, by uderzeniami wojsk lewego skrzydła Frontu Zachodniego i
całego Frontu Briańskiego (10., 50. i 11. Armia Gwardii oraz 61.,3. i 63.
Armia) w ścisłym powiązaniu z działaniami Frontu Centralnego wykonać
przeciwuderzenie na orłowskie zgrupowanie wojsk niemieckich i opanować
Orzeł.
Dnia 4
lipca 1943 roku, o godzinie 16,00 na szerokim odcinku Frontu Woroneskiego
oddziały niemieckie, w sile 4 batalionów piechoty wspartych 20 czołgami i
150 samolotami, przeprowadziły rozpoznanie walką. W rejonie wsi Łagino
grupa zwiadu 15. Siwaszskiej Dywizji Piechoty natknęła się na niemieckich
saperów ze 168. Dywizji Piechoty, którzy przygotowywali przejścia we własnych
zasiekach. Wywiązała się gwałtowna strzelanina, w wyniku której 14
niemieckich żołnierzy zginęło, a jeden dostał się do niewoli.
,,Przebadany gruntownie" przez sowieckich ,,speców" od
wyciągania zeznań, żołnierz niemiecki, noszący nazwisko Bruno Fermcl,
zeznał, że wszystkim oddziałom wydano suchy prowiant, i że natarcie nastąpi
5 lipca. Jego zeznaniu potwierdził zbiegły z szeregów wojsk niemieckich
żołnierz słowacki. Mając tak szczegółowe informacje o terminie ataku
dowództwo armii sowieckiej postanowiło kontratakować...
II. BITWAZnając
dokładnie termin ataku wojsk niemieckich, dowódcy sowieccy postanowili go
uprzedzić kontrprzygotowaniem artyleryjskim. 5 lipca 1943 roku o godzinie
2.00 na jednostki niemieckie znajdujące się na pozycjach wyjściowych spadła
lawina ognia. Ponad 500 dział, 460 moździerzy i 100 ,, Katiusz "
otworzyło morderczy ogień. Kanonada sowieckiej artylerii trwała trzydzieści
minut i bardzo skutecznie zdezorganizowała szyki wojsk niemieckich. Dopiero
o godzinie 5.30 ogień otworzyła artyleria niemiecka - rozpoczęło się
artyleryjskie przygotowanie natarcia 9. Armii generała Modela. Równocześnie
pozycje sowieckie zaatakowały formacje Junkersów, Heinkli i ,,Stukasów".
O godzinie 6.00 ruszyły do ataku niemieckie czołgi i piechota...
1.
Front Centralny (5-12 lipca 1943 roku)
Podstawowym
zadaniem dowództwa wojsk sowieckich było ustalenie głównego kierunku
niemieckiego natarcia. Zewsząd bowiem docierały sprzeczne informacje mówiące
o tym, iż dany odcinek frontu jest atakowany przez właściwy trzon wojsk
niemieckich. Jako pierwszy został zaatakowany, broniący kierunku Małoarchangielska,
15. Korpus Piechoty generała Iwana Ludnikowa z sowieckiej 13. Armii. Na
jego pierwszorzutowe dy-
wizje
piechoty - 8. i 148. - uderzyły czołgi i niemiecka piechota. Również sąsiadująca
z nimi 161. Dywizja Piechoty z 48. Armii wciągnięta została w walki
obronne. Ciężar przełamania wzięła tu na siebie 78. Wirtembersko-Badeńska
Dywizja Piechoty. Wspierał ją 654. Batalion Dział Pancernych
,,Ferdynand". Sowiecka 8. Dywizja Piechoty pułkownika Pawła
Gudzia stawiała twardy opór. Pomimo tego jednak Niemcy zepchnęli oddziały
sowieckie ze wzgórza 226,4 i zdobyli osiedle Sogłasny. Pod wieczór 5
lipca 1943 roku Sowieci przeprowadzili udany kontratak (74. Dywizja Piechoty
generała Andronika Kazariana) i odrzucili przeciwnika na pozycje wyjściowe.
Nastąpiło to przy niezbyt twardym oporze niemieckim - z tego dowództwo
sowieckie wyciągnęło wniosek, iż kierunek Małoarchangielska nie był głównym
celem ataku.
Równie
twarde walki trwały w rejonie miejscowości Ponyri. Bronił się tutaj 29.
Korpus generała Grzegorza Łaźki. Atakowały go 86. i 292. Dywizje
Piechoty i 18. Dywizja Pancerna. Jednostki te wchodziły w skład XLI.
Korpusu generała Josefa Harpego. Pod osłoną ognia artylerii i wsparte
przez piechotę, 653. Batalion Niszczycieli Czołgów (działa pancerne
,,Ferdinand") i dwie kompanie przewodowe kierowanych czołgów
typu ,,Goliath", wykonały przejścia w polach minowych i zniszczyły
sowieckie środki przeciwpancerne. Na nic się zdał twardy opór żołnierzy
sowieckich - kilkadziesiąt niemieckich czołgów wraz z piechotą, obeszło
silnie umocnione wzgórze 257,3 i wdarło się do osady Buzułuk; inne dotarły
do Ponyri. Oddziałom niemieckim udało się także otoczyć i zniszczyć większą
część sowieckiej 81. Dywizji Piechoty generała A. Barinowa.
Równolegle
z natarciem XLI. Korpusu do ataku ruszyły dywizje XLVII. Korpusu generała
Le-melsena. Niemieckim piechurom z 6. Dywizji Piechoty drogę torowały czołgi
20. Dywizji Pancernej generała Mortimera Kessela. Na czele atakujących
wojsk znalazły się dwie kompanie ,,Tygrysów" z 505. Batalionu
Czołgów Ciężkich (w sumie 30 wozów), grenadierzy z 37. Pułku 6.
Dywizji Piechoty oraz ,,Goliaty" z Fernlenk-PzKp. 312. Czołgi
nieustannie były wspierane przez bombowce nurkujące, które zaciekle okładały
bombami pozycje wojsk sowieckich. Niemieckie pojazdy pancerne na dużej
szybkości zbliżały się do przedniego skraju obrony sowieckiego 47. Pułku
Piechoty. Raz po raz pociski burzące i odłamkowe niszczyły stanowiska
sowieckich dział przeciwpancernych. Oślepieni przez gryzący dym wybuchających
pocisków, nieustannie atakowani przez nieprzyjaciela, nie wiedzący gdzie
wróg, a gdzie swój, żołnierze 47. Pułku zaczęli się cofać. Podobnie
postąpili żołnierze drugorzutowego 321. Pułku Piechoty. Niemcy wdarli się
do miejscowości Ozierki i wąskim klinem podeszli pod wieś Bobrik. Broniące
tych miejscowości 676. i 81. Pułki Piechoty dosłownie zostały starte w
pył przez załogi atakujących ,, Tygrysów". Równie bezwzględnie
,,Tygrysy" obeszły się z operującymi w rejonach obrony piechoty
sowieckimi czołgami - Rosjanie stracili 42 czołgi T-34/76. Tempo natarcia
6. Dywizji Piechoty i 505. Batalionu Czołgów Ciężkich tak zaskoczyło
dowódcę 9. Armii, że nie zdołał od razu przerzucić w rejon przełamania
odwodowych 2., 9. i 18. Dywizji Pancernej. Znacznie szybciej działali
Rosjanie. Dowódca sowieckiej 13. Armii - generał Nikołaj Puchów, uratował
sytuację kierując na zagrożony odcinek frontu pułk czołgów i brygadę
ciężkiej artylerii. Ponosząc bardzo ciężkie straty jednostki te
zniszczyły w sumie 40 czołgów niemieckich (głównie PzKpfw. III i IV) i
na jakiś czas powstrzymały natarcie.
Zgodnie
z wcześniejszymi propozycjami G. Żukowa, pozostałe dywizje Frontu
Centralnego K. Rokossowskiego otrzymały wsparcie w postaci pułków ciężkiej
artylerii samobieżnej (działa SU-152). Jeden z nich przewieziony
transportem kolejowym rozładował się z wagonów 100 kilometrów od
miejsca walki. Dalej nie było już torów! Pułk uformował się w kolumnę
marszową i ruszył w kierunku frontu. W ciągu trzech godzin ciężkie działa
pędząc z maksymalną prędkością (37 km/h), bez chwili odpoczynku weszły
do walki na zagrożonym odcinku, gdzie pod naporem pancernych uderzeń wroga
piechota zaczęła się cofać. W tym dniu w walce z niemieckimi pojazdami
pancernymi działa SU-152 wyeliminowały z walki m.in. 7 ,,Ferdynandów".
W tym
samym czasie niemiecki XLVI. Korpus Piechoty (258. i 7. Dywizja Piechoty),
wsparty przez broń pancerną, uderzył w newralgiczny styk sowieckich 13. i
70. Armii. Opór stawiły mu związki sowieckiego 28. Korpusu generała
Nieczajewa. Najzacieklejsze walki rozgorzały zwłaszcza o wieś Gnilec.
Broniła jej 132. Dywizja Piechoty pułkownika Biełowa. Sowieccy piechurzy
rusznicami przeciwpancernymi i ,,koktajlami Molotowa " odpierali
ataki czołgów niemieckich. Walka trwała aż osiem godzin i w jej wyniku
Rosjanie zmuszeni byli cofnąć się w kierunku południowym.
Walka
wojsk sowieckich z nacierającymi dywizjami niemieckimi trwała w sumie piętnaście
godzin. Ponosząc znaczne straty, uderzeniowe zgrupowanie niemieckiej 9.
Armii zdołało włamać się na szerokości około 30 kilometrów w pierwszą
linię sowieckiej obrony. W rejonie Olchowatki głębokość włamania
wynosiła około 6 kilometrów. Pod koniec dnia dla Sztabu Frontu
Centralnego stało się jasne, iż główny celem natarcia niemieckiego nie
jest Ponyri a Olchowatka. Wniosek ten wyciągnięto z analizy siły
niemieckich ataków. Jak dotąd wszędzie, poza Olchowatka, miały one
ograniczony zasięg i Niemcy zaangażowali w nie stosunkowo niewielkie siły.
Rosjanie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, iż główny atak nastąpi
6 lipca. Aby go uprzedzić głównodowodzący wojskami sowieckiego Frontu
Centralnego, generał Rokossowski, zdecydował się atakować nieprzyjaciela
odwodowymi związkami pancernymi.
Przez
całą noc z 5 na 6 lipca 1943 roku na linii niemieckiego włamania wybuchały
gwałtowne walki - niemieckie oddziały usiłowały rozpoznać słabe
miejsca w sowieckiej obronie. Wraz z nastaniem świtu starcia ustały.
Niemieckie oddziały zajęły pozycje wyjściowe i czekały na sygnał do
ataku. Tymczasem o godzinie 3.50 otworzyła ogień artyleria sowiecka, a nad
formacjami niemieckimi pojawiły się sowieckie samoloty szturmowe II-2m3 z
6. Korpusu Lotniczego, 2. Gwardyjskiej i 299. Dywizji Szturmowej. Główne
siły sowieckiej 2. Armii Pancernej generała Alieksieja Rodina wykonywały
z rejonu Olchowatki przeciwuderzenie na wierzchołek nieprzyjacielskiego
klina, zaś oddziały 48. i 70. Armii - na jego skrzydła. W okolicach wsi
Butyrki 107. Brygada Pancerna natknęła się na wkopane w ziemię
niemieckie ,,Tygrysy" z 505. Batalionu Czołgów Ciężkich. Wynik
walki był dla Rosjan tragiczny - brygada straciła 46 czołgów, z których
ani jeden nie zdołał się zbliżyć na odległość strzału do pozycji
niemieckich! Równie poważne straty poniosły pozostałe brygady pancerne
atakujących armii. W rezultacie zdecydowanej obrony niemieckiej
przeciwuderzenie nie doprowadziło do zmiany sytuacji na froncie. Odtąd,
pomne na straty w walce z ,, Tygrysami", sowieckie dowództwo wydało
swoim jednostkom pancernym rozkaz wzmocnienia szyków obronnych piechoty.
Czołgi miały zostać okopane tak, by mogły prowadzić ogień z miejsca.
Zezwolono wykorzystywać czołgi do kontrataków jedynie przeciwko piechocie
i lekkim wozom bojowym przeciwnika i to dopiero wtedy, gdy nieprzyjacielskie
szyki zostaną zdezorganizowane przez ogień artylerii.
Po
odparciu ataku sowieckiego do boju ruszyły dywizje niemieckie. W dniu 6
lipca ciężar walki przeniósł się w rejon wsi Ponyri i Soborowka. Pomiędzy
tymi miejscowościami przebiegał drugi pas sowieckich umocnień. W wyniku
bardzo ciężkich walk, w których wzięło udział po obydwu stronach
prawie tysiąc czołgów, niemieckie dywizje XLVII. Korpusu Pancernego
generała Lcmelsena posunęły się do przodu zaledwie o dwa kilometry.
Walki
były kontynuowane 7 lipca. Dowódca 9. Armii - generał Model rozkazał
wznowić natarcie na Ponyri, wzmacniając atakujące jednostki XLI. Korpusu
Pancernego, 18. Dywizją Pancerną generała Schliebena (75 czołgów i 16
tysięcy żołnierzy). Natarcie to miało odciągnąć część sowieckich
sił od Olchowatki i ułatwić opanowanie tej miejscowości przez dywizje
XLVII. Korpusu Pancernego. Sowieci postanowili za wszelką cenę powstrzymać
atak niemiecki. Na zagrożony kierunek, z rozkazu generała Rokossowskiego,
skierowano dodatkowe jednostki z pasywnych odcinków frontu (181. Dywizję
Piechoty generała A. Sarajewa i dwa pułki czołgów z 65. Armii). Oddziały
sowieckie otrzymały rozkaz wykrwawienia atakujących wojsk niemieckich na
pozycjach obronnych. Dlatego też zarówno czołgi 65., jak i 2. Armii zostały
okopane i przystosowane do prowadzenia ognia ze stałych, umocnionych
stanowisk, zaś saperzy ustawili nowe pola minowe. Okopy dla czołgów były
wykonane w ten sposób, aby nad powierzchnią ziemi znajdowała się tylko
wieża pojazdu. Czołg wjeżdżał na stanowisko tyłem -- w ten sposób
był osłonięty ziemią z trzech stron. Nie chroniony był tylko przedni
pancerz.
Natarcie
XLI. Korpusu Pancernego na Ponyri rozpoczęło się wczesnym rankiem. Do
godziny 10.00 atakujący wdarli się do wsi i stacji kolejowej. W tej
trudnej dla obrońców sytuacji dowództwo sowieckie postanowiło
skoncentrować na podejściu do wsi potężny ogień artyleryjski. Setki
pocisków spadło na głowy atakujących żołnierzy niemieckich. Równocześnie
do ataku ruszyli piechurzy z 307. Dywizji Piechoty i czołgi z 729. Brygady
Pancernej. W toku bardzo zażartych walk Rosjanom udało się odrzucić
atakujące oddziały niemieckie na pozycje wyjściowe. Brak powodzenia na
kierunku natarcia XLI. Korpusu skłonił generała Modela do rzucenia do
walki wojsk XLVII. Korpusu Pancernego. O godzinie 10.00 rozpoczęło się
artyleryjskie i lotnicze przygotowanie uderzenia. Po upływie godziny w
stronę pozycji sowieckich niezgrabnie potoczyły się niemieckie czołgi.
Podobnie jak w poprzednich dniach na czele atakujących formacji znajdowały
się czołgi PzKpfw. VI ,, Tiger". Ich załogi otworzyły ogień do
stanowisk sowieckich dział przeciwpancernych już z odległości około
1000 metrów. Potężne, 88-milimetrowe, pociski rozbijały sowieckie działa,
burzyły schrony, demolowały pozycje piechoty. Obydwu stronom prowadzenie
celnego ognia utrudniały kłęby gęstego dymu, powstałe w wyniku
morderczego ognia sowieckiej artylerii i ,,Katiusz". Obsługi dział
przeciwpancernych czekały, aż czołgi niemieckie zbliżą się na odległość
300-400 metrów. Wielu artylerzystów nie doczekało tej chwili, gdyż wcześniej
ich działa zostały trafione przez niemieckie pociski. Jako pierwsze
rozpoczęły strzelać armaty kalibru 76,2 mm. Wystrzeliwane przez nie
pociski podkalibrowe i kumulacyjne skutecznie raziły pancerze czołgów
PzKpfw. III i IV i wprowadziły pewne zamieszanie w szykach niemieckich.
Jednak pomimo silnego oporu wojsk sowieckich część czołgów dotarła w
okolice okopów. Walkę z nimi podjęła piechota, używając granatów ręcznych
i rusznic przeciwpancernych. Na niewiele się to zdało - w kilku miejscach
pojazdy pancerne przerwały obronę i wprowadziły spore zamieszanie na tyłach
oddziałów sowieckich. Wykorzystując tę sytuację XLI. Korpus Pancerny
około godziny 15.30 wznowił natarcie na Ponyri i częściowo opanował wieś.
Dopiero następnego dnia Rosjanie odbili ją z rąk niemieckich udanym
kontratakiem wykonanym przez oddziały 307. Dywizji Piechoty wsparte dwoma
brygadami pancernymi.
W dniu
8 lipca walki rozgorzały na nowo -wszystkie cztery dywizje XLVII. Korpusu
Pancernego, wsparte przez 18. Dywizję Pancerną z XLI. Korpusu ruszyły do
natarcia. Dodatkowo, bezpośrednio z transportu kolejowego, do walki weszła
3. kompania 505. Batalionu Czołgów Ciężkich (15 czołgów typu PzKpfw.
VI ,, Tiger"). Do godziny 12.00 Rosjanie odparli trzynaście ataków,
nie ustępując nieprzyjacielowi ani na krok. Dopiero w godzinach popołudniowych
2., 4. i 20. Dywizje Pancerne opanowały wieś Tiepłoje. Nie odniosły
sukcesu 9. i 18. Dywizje Pancerne - ich czołgi zostały zatrzymane na
przedpolach Olchowatki.
Do 10
lipca sytuacja w obszarze natarcia 9. Armii nie uległa zasadniczym zmianom.
W tym dniu dowództwo Grupy Armii ,,Środek", dążąc do przełamania
impasu skierowało do dyspozycji generała Modela dwie jednostki odwodowe
-- 12. Dywizję Pancerną i 36. Dywizję Zmotoryzowaną. Wzmocnione w
ten sposób zgrupowanie uderzeniowe miało uderzyć, 11 lipca, na odcinku
Ponyri - Tiepłoje, by złamać na tej rubieży opór wojsk sowieckich i
kontynuować natarcie na Kursk.
10
lipca, na całej długości frontu, dochodziło do licznych starć wojsk
niemieckich z sowieckimi. Rosjanie cały czas niepokoili oddziały
Wehrmachtu wypadami swoich czołgów T-34/76, licząc na to, że
zdezorganizują takimi działaniami przygotowania do spodziewanego ataku.
Jednak Niemcy nie dali się zaskoczyć, krwawo odpierając wszystkie wypady;
m.in. w rejonie Orła działa pancerne ze 777. StuG Abt. (177. Batalionu
Dział Szturmowych -- działa pancerne typu Sturmgeschiitz III)
zniszczyły 12 sowieckich czołgów.
W dniu
11 lipca 1943 roku wojska sowieckich Frontów - Zachodniego i Briańskiego
podjęły na trzech odcinkach frontu rozpoznanie walką. Przeprowadzone działania
zaskoczyły przygotowujące się do uderzenia wojska niemieckie i spowodowały
spore zamieszanie w ich szykach. Nie znając zamiarów sowieckich i obawiając
się ataku Niemcy wstrzymali natarcie i przerzucili część swoich
jednostek na zagrożone rzekomo odcinki frontu. I tak 12. Dywizja otrzymała
rozkaz wycofania się z rejonu Gnilec i koncentracji w mieście Boło-chow;
36. Dywizja Zmotoryzowana forsownym marszem ruszyła z Małoarchangielska do
Orła, a 292. Dywizja Piechoty została wycofana z frontu i przeszła do
odwodu armii. Większość jednostek niemieckich została skoncentrowana w
rejonie Orła, gdyż wiele wskazywało na to, iż tu nastąpi spodziewane
natarcie sowieckie. Rosjanie nie uderzyli, ale o kontynuowaniu ataku na
Kursk bez wyjaśnienia sytuacji na zapleczu, nie było już mowy. Dopiero
wieczorem dowództwo 9. Armii zorientowało się, iż spodziewany atak
sowiecki by} zwykłym blefem. Aby nadrobić stracony czas pospiesznie
rzucono do ataku, na odcinku Trosna -Protasowo (w pasie obrony sowieckiego
15. Korpusu Piechoty) 78. Dywizję Piechoty z XXIII. Korpusu Armijnego. Udało
się jej opanować dwie miejscowości - MajskąZorkę i Griniewkę, jednak o
osiągnięciu sukcesu taktycznego nie mogło być już mowy.
W
rezultacie siedmiodniowego natarcia związki uderzeniowe 9. Armii generała
Modela zdołały przełamać sowiecką obronę tylko na głębokość l O -
12 kilometrów i opanować obszar o powierzchni ponad 100 kilometrów
kwadratowych. Za ten nieznaczny sukces zapłaciły one wysoką cenę. Na
polu walki straciły około 42 tysięcy żołnierzy (zabitych, rannych, wziętych
do niewoli) oraz około 500 czołgów. Tymczasem już 12 lipca Rosjanie
przystąpili do operacji zaczepnej ukrytej pod kryptonimem ,,Kutuzow"...
2.
Front południowy (5-11 lipca 1943 roku)
W odróżnieniu
od dowództwa Grupy Armii ,,Środek", które przeprowadziło
operacją ,,Cytadela" tylko jednym zgrupowaniem uderzeniowym 9.
Armii, dowództwo Grupy Armii ,,Południe " zdecydowało się
maksymalnie poszerzyć pas natarcia. Zatem oprócz zgrupowania uderzeniowego
4. Armii Pancernej, nacierającej na kierunku - Obojań, Kursk, uderzenie
pomocnicze na jej prawym skrzydle prowadziła Grupa Operacyjna ,,Kempf".
Bitwa
rozpoczęła się w dniu 4 lipca próbą zepchnięcia przez związki 4.
Armii Pancernej ubezpieczeń bojowych sowieckiej 6. Armii Gwardii generała
Czistiakowa w rejonie wsi Giercowka i Butowo. Po silnym bombardowaniu 75
bombowców i dziesięciominutowym przygotowaniu artyleryjskim do natarcia
ruszyły czołgi XLVIII. Korpusu Pancernego generała Otto Knobelsdorffa.
Uderzenie próbowały odeprzeć trzy dywizje piechoty sowieckiej --
71., 67. i 52. Równocześnie niemiecki LII. Korpus Piechoty rozpoczął
pozorowany atak przeciwko wojskom 40. Armii generała Moskalenki. Rosjanie
stawiali bardzo silny opór i do zmroku tylko w kilku miejscach Niemcom udało
się dotrzeć do przedniego skraju głównego pasa sowieckiej obrony. Z
zapadnięciem ciemności walki wygasły. Dowódcy niemieckich dywizji podciągali
na pozycje wyjściowe piechotę, czołgi, transportery opancerzone, działa
pancerne i artylerię. Nagle, około godziny 22.30, ciszę nocną przerwała
potężna kanonada 600 sowieckich dział i moździerzy. Uderzenie
artyleryjskie było spowodowane rozkazem generała Watutina, który
postanowił wyprzedzić właściwe natarcie niemieckie i przerzedzić nieco
przygotowujące się do ataku dywizje niemieckie. Dlatego też sowieccy
artylerzyści ostrzelali główne drogi, mosty i rejony ześrodkowania
nieprzyjacielskich wojsk. Atak ten nie spowodował zbyt dużych strat w
szeregach wojsk niemieckich, ale w pewnym stopniu zdezorganizował ich
poczynania.
Około
godziny 3.00 nad jednostkami ubezpieczającymi pozycje sowieckiej 6. Armii
pojawiły się niemieckie samoloty bombowe. Pod ich osłoną przygotowywało
się do ataku kilka batalionów piechoty wspartych czołgami. Miały one
zepchnąć sowieckie ubezpieczenie i umożliwić zajęcie podstaw wyjściowych
głównym siłom uderzeniowym 4. Armii Pancernej. Tymczasem, kilka minut po
godzinie 3.00, na niemieckie pozycje ponownie spadła lawina pocisków. Tym
razem generał Watutin zdecydował się przeprowadzić półgodzinne
kontrprzygotowanie artyleryjskie przed frontem 6. i 7. Armii. Ostrzelany
został przyczółek na Dońcu, w rejonie Michałówki, na wschód od Biełgorodu,
gdzie skupione zostały pododdziały niemieckiej 19. Dywizji Pancernej oraz
rejon na południe od Biełgorodu, gdzie do uderzenia skoncentrowane zostały
7. Dywizja Pancerna i 106. Dywizja Piechoty. Ponownie atak artyleryjski
nieco pokrzyżował zamiary Niemcom - zniszczony został m.in. most dla czołgów
pod Biełgorodem. Musiały minąć jeszcze trzy godziny, zanim niemieckie
jednostki uporządkowały swoje szyki i mogły ruszyć do natarcia.
O
godzinie 6.00 niemiecka artyleria rozpoczęła metodyczny ostrzał pozycji
sowieckich. W chwilę potem do ataku ruszyły piechota i czołgi. Na odcinku
Nowa Gorianka -- Butowo nacierał XLVIII. Korpus Pancerny, wspomagany
przez 332. Dywizję Piechoty z LIII. Korpusu, a na odcinku Strieleckoje
-- Jerik - dwie dywizje pancerne II. Korpusu Waffen SS (,,Leibstandarte
Adolf Hitler" i ,, Totenkopf"), wspierane przez pułk
piechoty ze 167. Dywizji XLVIII. Korpusu. Atak był prowadzony szykiem
,,klina pancernego", którego ostrze stanowiły ciężkie ,,
Tygrysy ". Za nimi podążały ,,Pantery" i lżejsze czołgi
oraz działa pancerne i piechota na transporterach opancerzonych. Sowiecka
artyleria otworzyła wściekły ogień w stronę niemieckich pojazdów. Te
jednak nadal parły do przodu. Gdy do pozycji sowieckich pozostało zaledwie
kilkaset metrów pod pierwszymi ,,Tygrysami" zaczęły wybuchać
miny. Pancerne kliny zaczęły się zatrzymywać. Do przodu wysunęli się
niemieccy saperzy. Pod gradem sowieckich pocisków, osłaniani ogniem czołgów,
zaczęli mozolnie, metr po metrze, oczyszczać pole przed własnymi czołgami.
Pomimo bardzo poważnych strat saperom udało się w kilku miejscach utworzyć
przejścia w sowieckich polach minowych. Konieczność korzystania z wąskich
przejazdów sprawiła, iż pancerne kliny rozsypały się na szereg
mniejszych grup. Ułatwiło to obronę sowieckim dywizjom, wspieranym przez
brygady i pułki artylerii przeciwpancernej, dywizjony artylerii rakietowej
oraz oddziały zaporowe przeznaczone do minowania newralgicznych kierunków.
Na czterokilometrowym odcinku frontu między Nową Gorianką a Jerikiem
wytworzyło się wiele ognisk walki. Niemcy nie potrafili sobie poradzić z
twardą obroną sowiecką - oddziały 4. Armii Pancernej na wszystkich
odcinkach wycofały się w celu uporządkowania i przegrupowania. Przed
ponownym atakiem obronę sowiecką znów zaczęły bombardować silne
formacje niemieckiego lotnictwa szturmowego. Przeciwko szykom niemieckich
bombowców Rosjanie wysłali swoje pułki lotnictwa myśliwskiego. Nad polem
bitwy doszło do licznych starć i walk powietrznych. Również sowieckie
lotnictwo szturmowe, pod osłoną własnych myśliwców, przeprowadziło
ataki na zgrupowania niemieckich czołgów. Szczególnie groźne dla
niemieckich wojsk pancernych były naloty przeprowadzone przez samoloty typu
Il-2m3 wyposażone w nowe bomby przeciwczołgowe typu PTAB-2,5-1,5 z ładunkiem
kumulacyjnym, który przebijał pancerze niemieckich pojazdów pancernych.
Przy zastosowaniu tych bomb piloci 291. Dywizji Szturmowej zniszczyli 30
niemieckich czołgów.
W
godzinach przedpołudniowych główny atak LXVIII. Korpusu Pancernego
skierowany został na miejscowość Czerkaskoje. Znajdowała się ona na
styku obrony 71. Dywizji Gwardii pułkownika Siwkowa i 67. Dywizji Gwardii
pułkownika Bo-kowa. Równocześnie II. Korpus Pancerny SS przeprowadzał
natarcie na rubież Strieleckoje -Bieriezow, w pasie obrony 52. Dywizji
Gwardii pułkownika Niekrasowa. W celu odciągnięcia części sowieckich sił
z głównej linii obrony oddziały dywizji ,,Gmssdeutschlad"
generała Waltera Hoernleina (14 czołgów typu PzKpfw. VI
,, Tiger", 100 PzKpfw. IV,
20 PzKpfw. UJ i 35 dział szturmowych) i 11. Dywizji Pancernej generała
Johanna Mickla (48 czołgów PzKpfw. IV, 50 PzKpfw. III i 20 czołgów
starszych typów) uderzyły na wąskim, dwukilometrowym odcinku między
Czerkaskoje i Korowino.
W tym
samym czasie dywizje Grupy Armijncj ,,Kempf" toczyły walki o
uchwycenie przyczółków na Północnym Dońcu, w pasie działania
gwardyjskiej 7. Armii. Zadanie to zostało częściowo wykonane w godzinach
popołudniowych, gdy część III. Korpusu Pancernego generała Herman-na
Breitha uchwyciła przyczółek na lewym brzegu rzeki. Jednak wkrótce po
tym Rosjanie postanowili, za wszelką cenę, powstrzymać oddziały
niemieckie. Do energicznych kontrataków przystąpili gwardziści generała
Michaiła Szumiłowa. Wspierały ich silne formacje samolotów bombowych i
szturmowych 17. Armii Lotniczej generała Władimira Sudieca. Rozpoczął się
krwawy i wyniszczający bój, w którym żadna ze stron nie chciała ustąpić
pola, m.in. w walce z niemieckimi czołgami sowiecka 49. Brygada Pancerna
podpułkownika Burdy straciła aż 60 procent posiadanych czołgów. W miarę
upływu czasu przewagę zaczęli zyskiwać Rosjanie i w końcu udało im się
opanować sytuację i zablokować niemieckim dywizjom drogę na Korczę.
Działania
bojowe w kierunku Obojan prowadziła 2. Dywizja Grenadierów Pancernych
,,Das Reich". Jednostki dywizji przełamały pierwszy pas obrony
sowieckiej, w czym duża zasługa 8. Kompanii 2. Pułku Pancernego (czołgi
PzKpfw. VI ,,Tiger"). Po południu ,,Tygrysy" starły się
z 254. Brygadą Pancerną i zniszczyły 23 czołgi sowieckie (T-34/76 i
,, Valentine"Mk. III).
W
rezultacie nieprzerwanego, siedemnastogodzinnego, ataku wojska XLVIII.
Korpusu Pancernego zdołały się włamać w sowiecką obronę na głębokość
5 kilometrów w 11-kilometrowym pasie natarcia w rejonie Nowa Gorianka -
Butowo. Również dywizje II. Korpusu SS - ,,Leibstandar-te Adolf
Hitler" generała Theodora Wischa i ,, Totenkopf" generała
Hermanna Priessa po ciężkich walkach z 52. Dywizją Gwardii i 375. Dywizją
Piechoty wdarły się w pozycje sowieckie na głębokość 8-10 kilometrów.
Obydwa te włamania zmusiły część dywizji sowieckiej 6. Armii do
wycofania się na zapasowe pozycje i skierowania, przez dowództwo wojsk
sowieckich, na zagrożony odcinek frontu 1. Armii Pancernej generała
Katukowa.
Pierwszy
dzień walki wykazał zupełne nieprzygotowanie do operacji czołgów
PzKpfw. V ,,Panther". Tego dnia jednostki niemieckie XLVIII. Korpusu
Pancernego i SS-Panther Briga-de SS II. Korpusu
Pancernego SS wyposażone w ten typ czołgu straciły około 150 pojazdów.
Większość strat była spowodowana usterkami technicznymi. Podobnie jak w
czołgach PzKpfw. VI ,, Tiger" silniki Maybach HL 230 były bardzo
podatne na zapalenie. Pożary silników powstawały w wyniku nieszczelności
układu paliwowego i usterek gaźników. W nocy z 5 na 6 lipca 1943 roku
Niemcom udało się ewakuować z pola bitwy tylko niewielką ilość
,,Panter", pozostałe znalazły się na terytorium zajętym przez
wojska sowieckie. 10 lipca w jednostkach bojowych były tylko 43 sprawne
,,Pantery".
Gdy
Sztab Frontu Woroneskiego zorientował się, że główny kierunek
nieprzyjacielskiego natarcia biegnie po prawym skrzydle w pasie obrony 6.
Armii (drogą Symferopol - Moskwa, przez Toma-rówkę, Obojan i Kursk)
postanowił kontratakować. Z rozkazu dowódcy Frontu Woroneskiego, generała
Watutina, jednostki pancerne 1. Armii miały wykonać przeciwuderzenie na
kierunku obojańskim przeciw dywizjom niemieckiego LXVIII. Korpusu
Pancernego. Równocześnie dwa odwodowe korpusy pancerne gwardii Frontu
Woroneskiego - 2. pułkownika Alieksieja Burdiejnego i 5. generała Andrieja
Krawczenki miały zaatakować dywizje II. Korpusu Pancernego SS. Gdyby
operacja ta powiodła się i doprowadziła do rozbicia zgrupowania
uderzeniowego niemieckiej 4. Armii Pancernej, to Rosjanom udałoby się
pozbawić Grupę Armijną ,,Kempf" szans jakiegokolwiek powodzenia
w rejonie Korczy. Decydując się na przeciwuderzenie wszystkimi siłami
pancernymi w pasie 6. Armii, generał Watutin spodziewał się, iż w dniu 6
lipca przechyli szalę bitwy na stronę sowiecką. Na rozstrzygnięcie bitwy
w tym samym dniu liczył również generał Hoth...
Od świtu
6 lipca 1943 roku dowództwo niemieckie przeprowadzało ataki małymi
grupami czołgów i piechoty na broniące się wciąż w pierwszym pasie
obrony oddziały sowieckiej 6. Armii Gwardii. Do godziny 10.00 udało się
Niemcom zepchnąć je na drugi pas obrony. Wtedy to generał Hoth postanowił
zaatakować wszystkimi siłami - do walki zostały wprowadzone, znajdujące
się dotąd w rezerwie, odwodowe dywizje pancerne - w XLVIII. Korpusie
Pancernym 3. Dywizja Pancerna generała Franza Westhovena (33 czołgi
PzKpfw. IV, 30 PzKpfw. III oraz 39 starszych typów), a w II. Korpusie
Pancernym SS, dywizja ,,Das Reich" generała Waltera Kriigera (14
czołgów PzKpfw. VI ,,Tiger", 68 PzKpfw. IV,
46 PzKpfw. III i 34 działa szturmowe). Jednostki te miały wykonać
koncentryczne uderzenie z rejonu Krasnyj Poczinok i Czerkaskoje i doprowadzić
do okrążenia i zniszczenia sił sowieckich na zachód od rzeki Worskla. Od
wschodu zgrupowanie uderzeniowe osłaniała dywizja ,, Totenkopf"
(15 czołgów PzKpfw. VI
,,Tiger", 78 PzKpfw. IV, 47
PzKpfw. III i 35 dział szturmowych). Miała ona, wraz z dwoma pułkami 167.
Dywizji Piechoty nacierać na Sażnoje, leżące na linii kolejowej Biełgorod
- Kursk.
Tymczasem
do przeciwnatarcia ruszyły czołgi sowieckie. Jednak kontratakujące
brygady pancerne i współdziałająca z nimi piechota natknęły się na
bardzo dobrze zorganizowane i przygotowane do obrony jednostki niemieckie i
poniosły bardzo duże straty. Czołgi T-34/76 niszczone były precyzyjnym
ogniem niemieckich ,, Tygrysów" i PzKpfw. IV. Zaniepokojony tą
sytuacją dowódca 1. Armii Pancernej generał Katukow postanowił
interweniować u dowódcy Frontu Woroneskiego - generała Watutina. Domagał
się wstrzymania natarcia i wycofania czołgów na pozycje wyjściowe. Zważywszy
na mniejsze możliwości techniczne czołgów sowieckich, proponował, aby
te działały z zasadzek. Dopiero jednak interwencja u Stalina i osobisty
rozkaz tego ostatniego powstrzymały natarcie - przeciwuderzenie na kierunku
obojańskim zostało wstrzymane.
6 lipca
w godzinach rannych zgrupowanie uderzeniowe Grupy Armijnej ,,Kempf"
ruszyło do zdecydowanego natarcia. 19. Dywizja Pancerna (48 czołgów
PzKpfw. IV, 22 PzKpfw. III i 12 starszych typów) przerwała sowiecką obronę
w rejonie Krutoj Log i uderzyła w kierunku północno--wschodnim na Batracką
Daczę. Na jej lewym skrzydle operowała 6. Dywizja Pancerna (53 czołgi
PzKpfw. IV, 33 PzKpfw. III, 25 czołgów starszych typów i 13 czołgów -
miotaczy ognia), a na prawym - 7. Dywizja Pancerna (46 czołgów PzKpfw. IV,
41 PzKpfw. III i 16 starszych typów). Niemcy natrafili na doskonale
zorganizowaną obronę. Każdy lasek, zagajnik, wzgórze przekształcone były
w twierdze. Ciągnęły się one wzdłuż i wszerz, stanowiąc system tak
dobrze zamaskowanych punktów ogniowych i schronów bojowych, że nie sposób
było ich wykryć nawet z odległości kilku metrów. Drcwniano-ziemne
schrony bojowe przykryte były grubą warstwą drewna i podkładów
kolejowych, w wyniku czego ogień dział, moździerzy i samolotów
szturmowych okazał się mało efektywny. Dodatkowo Rosjanie ściągnęli w
ten rejon bardzo silne związki artylerii przeciwpancernej i przy ich pomocy
powstrzymali natarcie.
O
godzinie 11.30 rozpoczęło się właściwe uderzenie korpusów pancernych
wchodzących w skład 4. Armii Pancernej generała Hotha. Po stosunkowo krótkiej,
ale bardzo zaciętej walce XLVIII. Korpus Pancerny, wsparty dwiema dywizjami
piechoty z LII. Korpusu, opanował wsie Krasnyj Poczinok i Zawidowka.
Dopiero nad rze-
ką
Piena natarcie niemieckie zostało powstrzymane przez związki sowieckiej 1.
Armii Pancernej. Nie mogąc tu przełamać sowieckiej obrony, dowódca
XLVIII. Korpusu - generał Knobelsdorf, skierował 11. Dywizję Pancerną w
kierunku wschodnim - na Dimitrijewkę i Olchowkę. Broniące się tutaj
oddziały 6. Armii Gwardii zostały odrzucone do rejonu Syrcewo - Dubrawa.
Jednak wszelkie usiłowania kontynuowania natarcia w kierunku północnym
zostały udaremnione przez związki l. Armii Pancernej i 40. Armii. Nieco więcej
szczęścia miał II. Korpus Pancerny SS. Co prawda przez wiele godzin
dywizje ,,Leibstandarte Adolf Hitler" oraz 167. Dywizja Piechoty
bezskutecznie nacierały na bronioną przez 51. Dywizję Gwardii i 1. Brygadę
Pancerną wieś Jakowlewo, ale w końcu udało się im przerwać obronę.
Dopomógł im w tym śmiały manewr dowództwa korpusu, które rzuciło część
swoich sił na północny wschód i opanowało wieś Łuczki. Po południu
dywizja ,,Leibstandarte Adolf Hitler" ruszyła ponownie do ataku w
rejonie wsi Psoj i Terinowo. ,, Tygrysy " i czołgi PzKpfw. Ul tej
dywizji współdziałały wówczas z niemieckimi samolotami szturmowymi
Henschel Hs 129B z S./St.Gl, które ogniem działek pokładowych niszczyły
wykryte zgrupowania czołgów sowieckich. W twardym boju Niemcy zniszczyli
31 sowieckich pojazdów pancernych. Zagrożone oskrzydleniem oddziały
sowieckie cofnęły się na drugą rubież obronną. Sukces II. Korpusu
Pancernego SS, który włamał się w drugi pas obrony sowieckiej,
pomniejszał jednak fakt odizolowania wojsk XLVIII. Korpusu, które wciąż
dreptały w miejscu.
Podobnie
jak na północnym odcinku frontu, także na południu Niemcy nie odnieśli
większego sukcesu militarnego. Pomimo tego jednak przedstawiciel Kwatery Głównej
przy dowództwie Frontu Woroneskiego, marszałek Wasilewski zwrócił się,
w godzinach wieczornych 6 lipca 1943 roku, do Stalina z prośbą o wyrażenie
zgody na wzmocnienie wojsk frontu dwoma korpusami pancernymi (2. i 10.). Miały
one zostać wysłane w rejon Prochorowki i Koroczy. Dodatkowo w rejon stacji
Oskoł została skierowana cała 5. Armia Pancerna Gwardii (501 czołgów
T-34/76, 264 T-70 i 35 Mk IV ,,Churchill") generała Pawła
Rotmistrowa ze Stepowego Okręgu Wojskowego (dawny Front Odwodowy). Kwatera
Główna zaakceptowała propozycję marszałka Wasilewskiego i Stalin nakazał
mu nadzorować wprowadzenie do walki odwodowych związków taktycznych.
Rozkaz Stalina nakazywał wykrwawienie nieprzyjaciela na przygotowanych
rubieżach i nie dopuszczenie do ich przerwania aż do momentu rozpoczęcia
aktywnych działań przez Fronty Zachodni i Briański.
Włamanie
się wąskim klinem II. Korpusu Pancernego SS w drugi pas sowieckiej obrony,
dowództwo niemieckie uznało za przełomowy moment w bitwie. Generał Hoth,
pomimo sugestii swoich sztabowców, którzy proponowali, by sukces ten
wykorzystać do obejścia i okrążenia wojsk sowieckich 6. Armii i 1. Armii
Pancernej, rozkazał generałowi Hausserowi kontynuować natarcie wzdłuż
linii kolejowej na Prochorowke.
Równocześnie
dywizje korpusu generała Knobelsdorffa miały nacierać wzdłuż rzeki Psioł,
zaś dywizje Grupy ,,Kempf" w kierunku północnym. Zgodnie z
wydanymi rozkazami 7 lipca 1943 roku XLVIII. Korpus Pancerny zaatakował
pozycje sowieckiego 3. Korpusu Zmechanizowanego generała Siemiona
Kriwoszeina. Główne uderzenie na Wierchopienie i Nowosiłowkę wykonywała
dywizja ,,Grossdeutschland". Szczególnie zacięte walki toczyły
się o strategicznie ważne wzgórze 243,0. Znajdujące się na nim
sowieckie pojazdy pancerne miały wspaniałe pole ostrzału i przed tym wzgórzem
atak niemieckich czołgów i piechoty zmotoryzowanej załamał się. Według
danych sowieckich, w tym rejonie, oddziały 3. Korpusu Zmechanizowanego, 67.
Dywizji Piechoty i 6. Korpusu Pancernego wyeliminowały z walki około 100
czołgów niemieckich. Podana liczba wydaje się być mocno ,,naciągnięta"
zważywszy na to, iż Sowieci meldowali o rozbiciu 28 ,, Tygrysów
" -- zaś dywizja ,,Grossdeutschland" miała ich 14
-- czyli każdy został ,,zniszczony" dwa razy!
Tego
dnia dywizje ,, Totenkopf" i ,,Das Reich" zdołały
podejść na 12-kilometrowym odcinku do trzeciego pasa sowieckiej obrony w
rejonie sowchozu ,,Komsomolec". Jedynie Grupa ,,Kempf"
nadal stała w miejscu. Dlatego też feldmarszałek Manstein zmienił, 8
lipca 1943 roku, III. Korpusowi Pancernemu kierunek natarcia: zamiast na
Korczę został on skierowany na Rżawiec, w górę Północnego Dońca.
Zadaniem III. Korpusu było połączenie się ze skrzydłem II. Korpusu
Pancernego SS i wspólne nacieranie na Prochorowkę.
Dopiero
9 lipca XLVIII. Korpus zdobył Wierchopienie i Nowosiłowkę. Wyczerpane
walką z niemieckimi związkami pancernymi -- 3. Korpus Zmechanizowany
i 67. Dywizja Piechoty zostały wycofane na tyły.
Gdy 10
lipca 1943 roku wojska alianckie dokonały inwazji na Sycylię, Naczelne Dowództwo
Wehrmachtu zaczęło się zastanawiać nad celowością dalszego
kontynuowania operacji ,, Cytadela ". Jednak wszystkie wątpliwości
zostały przekreślone przez rozkaz Hitlera, który brzmiał: ,,
atakować!". 11 lipca na stanowisku dowodzenia generała Wernera Kempfa
odbyło się spotkanie feldmarszałka Mansteina z dowódcami obydwóch
zgrupowań uderzeniowych. Generał Hoth meldował o rozbiciu głównych sił
sowieckich. Jego zdaniem nie były one już w stanie podjąć działań
zaczepnych. Generał Kempf, pomimo poważnych strat poniesionych przez III.
Korpus Pancerny, uważał, że kontynuowanie natarcia jest możliwe. Na
podstawie tych stwierdzeń feldmarszałek Manstein zameldował Hitlerowi, iż
jest w stanie kontynuować operację do rubieży rzeki Psioł, by po
uchwyceniu na niej przyczółków mieć możliwość wyboru: bądź dalszego
nacierania na Kursk, bądź też wcześniejszego rozbicia sowieckiej 69.
Armii przez Grupę ,,Kempf".
3.
Prochorowka (12-15 lipca 1943
roku)
W tym
samym czasie, gdy dowództwo Grupy Armii ,,Południe" podejmowało
decyzje o kontynuowania natarcia, strona sowiecka przygotowywała silne i
zaskakujące przeciwuderzenie. Wykonać je miały 12 lipca 1943 roku 5.
Armia Pancerna generała Rotmistrowa i 5. Armia Gwardii generała Alieksieja
Żdanowa, we współdziałaniu z l. Armią Pancerną generała Katukowa i 6.
Armią Gwardii generała Czistiakowa. Główną siłą uderzeniową była 5.
Armia Pancerna Gwardii dysponująca 800 czołgami.
Realizację
planu pokrzyżowały nieco działania niemieckie. W nocy z 11 na 12 lipca
11. Pułk Czołgów pułkownika von Oppeln-Bronikowskiego z niemieckiej 6.
Dywizji Pancernej wykonał rajd w kierunku miejscowości Rżawiec i uchwycił
przyczółek na prawym brzegu Północnego Dońca między Rżawcem a Kuzminką.
W ślad za nim na przyczółek ruszyły główne siły III. Korpusu
Pancernego generała Breitha. Rozwinięcie natarcia z przyczółka groziło
obejściem lewego skrzydła 5. Armii Pancernej generała Rotmistrowa, a
zarazem okrążeniem dywizji 48. Korpusu 69. Armii, wciąż broniących się
w międzyrzeczu Dońców. Do ataku ruszyły 19. Dywizja Pancerna i 168.
Dywizja Piechoty. Ich działania były wspierane przez bombowce nurkujące
typu Ju 87, które zniszczyły dwa pancerne pociągi przeciwlotnicze (jeden
,,Stukas" został zestrzelony). Równocześnie w rejonie sowchozu
,, Oktiabr" czołgi dywizji ,, Leibstandarte Adolf Hitler
" próbowały wyjść na wzgórze leżące na zachód od Prochorowki, a
czołgi dywizji ,,Das Reich" opanować miejscowość Storożewoje.
Na Ryndinkę i Szachowo uderzyła wydzielona z 19. Dywizji Pancernej grupa
pułkownika Horsta i stoczyła zacięty bój z 26. Gwardyjską Brygadą
Pancerną pułkownika Piskariewa. Wszystkie te jednostki uzyskały
powodzenie - Krasnyj Oktiabr, Starożewoje i Szachowo znalazły się w rękach
niemieckich.
Ponieważ
podstawy wyjściowe do przeciwuderzenia 5. Armii Pancernej Gwardii zostały
zajęte przez nieprzyjaciela, generał Rotmistrow zmuszony został do
wprowadzenia zmiany w organizacji natarcia. Lewoskrzydłowy 2. Korpus
Pancerny pułkownika Burdiejnego przeniesiony został na południe od
Prochorowki i wschód od linii Starożewoje - Winogradowka. Pod osłoną 2.
Korpusu Pancernego pozostałe jednostki 5. Armii także zmieniły swoje
pozycje - 18. Korpus Pancerny generała Borisa Bacharowa zajął podstawy między
rzeką Psioł a Prochorowka koło Preliestnoje, a 29. Korpus Pancerny generała
Kiriczenki po obu stronach linii kolejowej biegnącej przez Prochorowkę. 12
lipca 1943 roku wyżej wymienione korpusy miały zostać wzmocnione przez
znajdujący się jeszcze w marszu 5. Korpus Zmechanizowany generała Borisa
Skworcowa.
Ledwo
rozpoczął się ranek 12 lipca 1943 roku, gdy nad uszykowanymi do boju
formacjami pancernymi Rotmistrowa przeleciały fale bombowców Pe-2 oraz
eskadry szturmowych Il-2m3. Zrzuciły one swój śmiercionośny ładunek na
pozycje zajmowane przez wojska niemieckie. Wkrótce po ataku lotniczym, o
godzinie 8.00, sowiecka artyleria otworzyła huraganowy ogień do znajdujących
się w ruchu niemieckich pojazdów pancernych i piechoty. Po upływie pół
godziny załogi sowieckich czołgów otrzymały rozkaz wyruszenia do ataku.
Na prawym skrzydle wzdłuż rzeki Psioł nacierał 18. Korpus Pancerny, po
środku 29. Korpus Pancerny, na lewym 2. Korpus Pancerny Gwardii. Fale T-34
wyprzedziły cięższe KW i lekkie T- 70.
Niemalże
w tym samym czasie załogi niemieckich czołgów, dział pancernych i
transporterów opancerzonych z II. Korpusu Pancernego SS ruszyły w stronę
pozycji sowieckich. Na spotkanie Rosjan szła potężna stalowa armada złożona
z doborowych dywizji SS - ,,Totenkopf", ,,Das Reich",
,,Leibstandarte Adolf Hitler" - blisko 700 wozów bojowych elity
niemieckich wojsk pancernych
Pierwsi
rozpoczęli ogień Niemcy wykorzystując większy zasięg dział swoich czołgów
ciężkich. Pociski przeciwpancerne ,, Tygrysów" rozrywały
pancerze sowieckich T-34 zanim te zbliżyły się na odległość
skutecznego strzału. Czołgi sowieckie zwiększyły prędkość, aby jak
najszybciej dopaść wroga, pozbawić go przewagi w donośności dział i
odporności grubego pancerza. W walce z bliska tracił on te atuty. Pierwsza
fala ,,trzydziestek czwórek" na pełnej szybkości wbiła się w
szyki bojowe czołgów dywizji ,,Leibstandarte Adolf Hitler".
Bitwa szybko zamieniła się w setki pojedynczych starć i pojedynków.
Wystrzeliwane z najbliższej odległości pociski przeciwpancerne rozłupywały
nawet najgrubsze pancerze. Nierzadkie były przypadki taranowania czołgów
niemieckich. W godzinach popołudniowych walki osiągnęły punkt
kulminacyjny. Obydwie strony nie ustępowały z pola walki i ponosiły
znaczne straty. Trudno jednak o podanie wiarygodnych danych dotyczących
strat obu armii, gdyż obie walczące strony ,,przesadzały" w
podawaniu ilości zniszczonych pojazdów pancernych przeciwnika. Dowódcy
sowieccy widzieli ,,setki zniszczonych ,, Tygrysów" i
,,Panter". Bardziej prawdopodobne są dane podawane przez
jednostki niemieckie, np. tego dnia dowództwo dywizji ,,Leibstandarte
Adolf Hitler" meldowało o zniszczeniu 21 czołgów nieprzyjaciela (7
zniszczonych przez ,, Tygrysy", 6 przez PzKpfw. IV, 5 przez Stug.
III i 3 przez niszczyciele czołgów ,,Marder "III) oraz 37 dział
przeciwpancernych i 9 dział. Pod koniec dnia pewne już było, że Sowieci
powstrzymali niemiecki atak. II. Korpus Pancerny SS utracił tego dnia
blisko połowę posiadanych czołgów. Powoli przewagę zaczęli zyskiwać
Rosjanie. 18. Korpus Pancerny opanował północny skraj sowchozu ,,
Oktiabr" i wyszedł na rubież Andriejcwki i Michajłowki. Czołgi 29.
Korpusu Pancernego dotarły w okolice sowchozu ,,Komsomolec", zaś
2. Korpus Pancerny łamiąc opór czołgów dywizji ,,Das Reich "
nacierał w kierunku na Winogradowki i Bielenichino. Wieczorem generał
Rotmistrow wydał rozkaz przejścia do obrony z gotowością do dalszego
natarcia w godzinach rannych 13 lipca.
Noc z
12 na 13 lipca 1943 roku przyniosła uspokojenie w całym pasie Frontu
Woroneskiego. Obydwie walczące strony przygotowywały się do wznowienia
walki - minowały kierunki szczególnego zagrożenia, organizowały system
ognia przeciwpancernego. Samochody ciężarowe dostarczały paliwo i amunicję.
Uszkodzone czołgi i działa pancerne zostały ewakuowane do ba/
remontowych.
Rankiem
13 lipca oddziały niemieckie ponownie zaatakowały - otworzyła ogień
artyleria a na niebie pojawiły się formacje niemieckich bombowców. Przed
frontem 18. Korpusu Pancernego ukazały się czołgi i niemiecka piechota.
Sowieccy czołgiści podpuścili nieprzyjaciela na odległość 400-600 metrów
i wtedy dopiero otworzyli ogień. Jednocześnie strzelać zaczęła
artyleria sowiecka i ,,Katiusze" 80. Pułku Artylerii. W
zmasowanym ogniu dział niemiecki szyk załamał się - czołgi zaczęły się
cofać. Wtedy to dowódca 18. Korpusu- generał Bacharow - wydał rozkaz do
kontrataku. Niemal równocześnie przystąpiły do niego czołgi 29. Korpusu
generała Kiriczenki. Szczególnie zażarte walki rozgorzały na obydwu
skrzydłach 5. Armii Pancernej. Na prawym jej skrzydle dowódca 24. Brygady
Pancernej, pułkownik Walentin Karpow poprowadził swe czołgi do kontrataku
przeciw głównym siłom dywizji ,, Totenkopf", które przerwały
obronę 34. Korpusu w rejonie Poleżajewa. W kilkugodzinnym boju
spotkaniowym czołgiści sowieccy złamali szyk bojowy nieprzyjaciela i wspólnie
z piechurami utworzyli ciągłą linię frontu. Przez cały czas walczące
czołgi wspierało lotnictwo. Wywiązały się zacięte walki powietrzne.
Raz po raz na ziemię spadały płonące samoloty. Po wzmocnieniu tego
odcinka frontu przez 10. Brygadę Zmechanizowaną pułkownika Iwana Michajłowa
dowódca dywizji ,,Totenkopf" zmuszony był wydać rozkaz przejścia
do obrony.
Na
lewym skrzydle 5. Armii Pancernej Gwardii ciężkie walki toczyły się w
pasie obrony 69. Armii. Udany rajd przeprowadzony przez jednostki pancerne
III. Korpusu Breitha na Kazaczje i Rża-wiec stworzył realną groźbę okrążenia
sowieckiego 48. Korpusu - został on oskrzydlony przez wojska Hotha i Kempfa.
Żołnierze sowieccy mogli się wycofać tylko przez wąską, 7 kilometrową,
gardziel między Łuczkami a Szachowem. 13 lipca dowództwo wojsk sowieckich
podjęło decyzję o wyprowadzeniu 48. Korpusu z ,,worka". Generał
Trufanow, zastępca generała Rotmistrowa, rzucił do ataku brygady pancerne
5. Armii. Rozgorzała zacięta bitwa pancerna. W jej wyniku Rosjanom udało
się odrzucić oddziały III. Korpusu Pancernego spod Gnizdiełowki,
Awdiejewki i Nowochmielowa i wyprowadzić cztery dywizje z międzyrzecza Dońców.
Droga na Prochorowkę została ponownie zablokowana.
14 i 15
lipca oddziały niemieckie ponownie ruszyły do ataku - III. Korpusowi
Pancernemu udało się opanować Szachowo i stworzyć jednolity front z 4.
Armią Pancerną Hotha. Jednak już pod wieczór 15 lipca sowieckie brygady
pancerne i zmechanizowane zaatakowały ugrupowanie III. Korpusu Pancernego i
odrzuciły jego wojska na prawy brzeg Północnego Dońca - w rękach
sowieckich znalazły się Szczełokowo i Ryndinka.
Także
II. Korpus Pancerny SS wielokrotnie ponawiał natarcia w rejonie Prochorowki,
jednak ponosił coraz większe straty i nie osiągał wymiernych rezultatów
w postaci zajętego terenu bądź zniszczonych jednostek sowieckich. 15
lipca dowództwo Grupy Armii ,,Południe" uznało, że dalsze
ataki nie rokują większych szans powodzenia i są bezcelowe. Dywizje
pancerne były już mocno wykrwawione i odczuwały poważne braki w sprzęcie
(np. dywizja ,,Das Reich " miała tylko 100 czołgów, w 19.
Dywizji Pancernej było ich tylko 70, a w Dywizji ,,Leibstamlarte Adolf
Hitler" było 60 czołgów i 30 dział pancernych). Na porządku
dziennym stanął więc problem odwrotu - bitwa na Łuku Kurskim wkraczała
w swoją decydującą fazę.
W
rezultacie walk przeprowadzonych w dniach 12-15 lipca 1943 roku wojska
niemieckie straciły 350 czołgów, 88 dział, 70 moździerzy, 87 ciężkich
karabinów maszynowych oraz 300 samochodów ciężarowych. Równie wysokie
straty poniosła sowiecka 5. Armia Pancerna Gwardii generała Rotmistrowa -
Niemcy zniszczyli jej 480 z 800 posiadanych przed bitwą czołgów.
4.
Operacja ,,Kutuzow" (12 lipca -15 sierpnia 1943 roku)
Zgodnie
z ustaleniami kwietniowej narady w Kwaterze Głównej Armii Czerwonej od
pierwszych dni walk obronnych Frontu Centralnego, zgrupowania uderzeniowe
Frontów Briańskiego i Zachodniego oczekiwały na rozkaz natarcia. Jego
celem było wyparcie wojsk niemieckich z kierunku orłowskiego i zajęcie Orła.
Pierwsze uderzenie operacji miało spaść na wojska niemieckiej 2. Armii
Pancernej generała Schmidta, które zajmowały ,,przyczółek orłowski".
Był on szeroki u podstawy przebiegającej przez Briańsk na 190 -200
kilometrów, a głęboki - wzdłuż linii kolejowej Briańsk - Orzeł -
Jelec na 160 - 170 kilometrów. W ciągu dwóch lat przyczółek został
przekształcony w swoisty obóz warowny z silnymi umocnieniami ziemnymi oraz
licznymi polami minowymi. Organizacji obrony sprzyjał teren -wokół Orła
był on ze wszystkich stron otwarty z dużą ilością rzeczek, strumieni,
jarów i parowów, trudnych do sforsowania nawet przez pojazdy gąsienicowe.
Dowództwo
sowieckie zamierzało rozbić wojska niemieckich 2. Armii Pancernej i 9.
Armii skoordynowanymi uderzeniami dywizji Frontu Zachodniego generała
Wasilija Sokołowskiego i Frontu Centralnego, które nacierać miały z północy
i południa oraz dywizji Frontu Briańskiego generała Markiana Popowa, które
miały zaatakować ze wschodu. Głównym celem ataku miał być Orzeł.
Bezpośrednio na to miasto miały nacierać 3. Armia generała Alieksieja
Gorbatowa i 63. Armia generała Władimira Kołpakcziego. Oddziały
niemieckie stacjonujące na północ od miasta miały rozbić 61. Armia
generała Pawła Biełowa i 11. Armia Gwardii generała Iwana Bagramiana.
Front Centralny generała Rokossowskiego nacierać miał swym prawym skrzydłem
-- armiami 48., 13. i 70, poważnie osłabionymi w walkach obronnych,
dopiero po przerwaniu działań zaczepnych niemieckiej 9. Armii.
W
przededniu rozpoczęcia operacji wojska sowieckie posiadały ponad dwukrotną
przewagę w ludziach i sprzęcie nad wojskami niemieckimi. Sowieckie Fronty
Centralny i Briański miały ogółem 810 360 żołnierzy, 19 480 dział i
moździerzy, 2360 czołgów i dział pancernych oraz 3000 samolotów. Mające
im stawić opór niemieckie 2. Armia Pancerna i 9. Armia dysponowały łącznie
400 000 żołnierzy, 6000 dział i moździerzy, 1000 czołgów i dział
pancernych i 1100 samolotami. Przewaga liczebna nie zapewniała sama przez
się powodzenia, bowiem wojska sowieckie miały nacierać na bardzo silnie
rozbudowaną obronę.
12
lipca 1943 roku 11. Armia Gwardii Frontu Zachodniego, przy silnym wsparciu
lotniczym (1. i 15. Armie Lotnicze) i artyleryjskim, przełamała pierwszy
pas obrony nieprzyjaciela. Również wojska Frontu Briańskiego włamały się
w nieprzyjacielski system obrony. Wówczas dowódca 2. Armii Pancernej
generał Schmidt skierował przeciw 11. Armii Gwardii 5. Dywizję Pancerną,
a feldmarszałek Kluge rozkazał wycofać do odwodu 12. Dywizję Pancerną i
36. Dywizję Zmotoryzowaną z 9. Armii. Całość dowodzenia na przyczółku
orłowskim objął generał Model. Włamanie się wojsk sowieckich w pozycje
2. Armii Pancernej całkowicie przekreśliło możliwość dalszego
kontynuowania natarcia przez związki 9. Armii. W dowództwie niemieckim
zapanowała konsternacja - nie było pewności co do tego, czy należy
atakować, czy przerwać natarcie. Niezdecydowanie Niemców wykorzystali
Rosjanie. Do 13 lipca 1943 roku wojska sowieckie wbiły się na kilku
odcinkach w pozycje niemieckie na głębokość 25--50 kilometrów.
Jednak
już 13 lipca Sowieci natrafili na bardzo silny opór niemiecki - 5. Dywizja
Pancerna powstrzymała sowiecki 5. Korpus Pancerny z 11. Armii Pancernej i
zmusiła go do przejścia do obrony okrężnej. Na równie twardą obronę
natrafiły wojska 61. Armii Frontu Briańskiego na kierunku Bołochowa.
Przeciwko sowieckim czołgom z 20. Korpusu Pancernego dowództwo niemieckie
rzuciło tu 12. Dywizję Pancerną, silne oddziały artylerii
przeciwpancernej oraz lotnictwo. Walki przybrały charakter spotkaniowy -
niektóre miejscowości kilkakrotnie przechodziły z rąk do rąk. Także
wojska 3. i 63. Armii, nacierające na Orzeł ze wschodu, spotkały się z
przeciwdziałaniem świeżych sił nieprzyjacielskich - 36. Dywizji
Zmotoryzowanej i 8. Dywizji Pancernej.
15
lipca 1943 roku do przeciwnatarcia na przyczółku orłowskim przeszły
wojska Frontu Centralnego. Napotkały one na bardzo dobrze zorganizowaną
obronę niemiecką. Jednostki niemieckie stosowały obronę ruchową: gdy
jedne oddziały prowadziły walki obronne, inne przechodziły do kontrataków.
W
dniach 17-22 lipca 11. Armia Pancerna była atakowana przez cztery
niemieckie dywizje pancerne, jedną zmotoryzowaną i jedną piechoty. Równie
zacięte walki trwały nadal w rejonie Bo-łochowa, gdzie 61. Armia zmagała
się z silnymi oddziałami niemieckimi. Jedynie wschodnie zgrupowanie Frontu
Briańskiego - 3. i 63. Armie, przerwały nieprzyjacielską obronę. Bardzo
wyraźnie pomogła im w tym wprowadzona do walki, 19 lipca, 3. Armia
Pancerna Gwardii (800 czołgów) -jej związki pancerne otoczyły i zniszczyły
na zachód od Mceńska znaczną ilość niemieckich wojsk. Rosjanie dążyli
do rozcięcia sił niemieckich na kilka mniejszych zgrupowań i zniszczenie
każdego z nich oddzielnie. Jednak działania takie prowadziły często do
nadmiernego rozproszenia własnych sił i w efekcie do bardzo dużych strat.
Sowieci bardzo się spieszyli i w rezultacie tego na głównych kierunkach
ich wojska przystąpiły do działań bez odpowiedniego przygotowania. Nic
udało się im okrążyć i rozgromić nieprzyjaciela -,,spychali"
go jedynie z występu orłowskiego.
Bardzo
poważne straty w tym okresie zadały wojskom niemieckim działające na
zapleczu frontu sowieckie oddziały partyzanckie. 22 lipca 1943 roku przeszło
sto partyzanckich grup wykonało akcje dywersyjne na niemieckie linie
komunikacyjne. Partyzanci atakowali transporty kolejowe i drogowe, niszczyli
tory i drogi. Zablokowane w ten sposób pociągi stały się łatwym celem
dla sowieckiego lotnictwa.
25
lipca 1943 roku rozpoczął się kolejny etap bitwy na przyczółku orłowskim.
Koncentrycznie nacierały: z północnego zachodu 3. Armia, z południowego
zachodu 63. Armia. Równocześnie wojska Frontu Centralnego uderzyły na
Kromy, w celu obejścia Orła od południowego zachodu. W Bołochowie nadal
trwały zaciekłe walki uliczne. Kierunek ataku 11. Armii Pancernej został
wzmocniony przez 4. Armię Pancerną generała Badanowa (632 czołgi i działa
pancerne).
Naciskane
ze wszystkich stron wojska niemieckie cofały się na całej linii frontu.
Dodatkowo sytuację skomplikowały wydarzenia we Włoszech. Alianci powoli
wypierali wojska niemieckie i włoskie z Sycylii i przygotowywali się do lądowania
na Półwyspie Apenińskim. Spowodowało to konieczność wysłania części
dywizji z frontu wschodniego do Włoch. Dlatego też już 26 lipca 1943 roku
dywizja ,,Leibstandarte Adolf Hitler" została wysłana do Italii.
Wszystkie posiadane czołgi pozostawiła dywizji ,,Das Reich".
Hitler, 27 lipca, w imię ,,wygospodarowania" odwodów na front włoski
wydał rozkaz ,,o jak najszybszym opuszczeniu całego rejonu Łuku
Kurskiego ". Wykonując rozkaz generał Model opracował plan wycofania
wszystkich wojsk do 17 sierpnia.
Ofensywa
wojsk sowieckich na kierunku orłowskim poprzedzona została zmasowanym
atakiem samolotów 2. i 3. Korpusu Szturmowego oraz 224. i 233. Dywizji
Szturmowej. Jednostki te zadały nieprzyjacielowi bardzo poważne straty. W
nocy z 3 na 4 sierpnia 1943 roku oddziały sowieckich 3. i 63. Armii zbliżyły
się do przedmieść Orła. Walki o miasto trwały przez cały następny
dzień. Nocą z 4 na 5 sierpnia oddziały niemieckie zaczęły opuszczać
miasto - rankiem 5 sierpnia 1943 roku Orzeł był wolny. Miasto było całkowicie
zniszczone. Część budynków płonęła. Zniszczone były stacja i węzeł
kolejowy. Po wyzwoleniu Orła ciężar walk przeniósł się w rejon działania
Frontu Centralnego. 5 sierpnia wojska Frontu wsparte przez przerzuconą tu
3. Armię Pancerną Gwardii generała Rybałki zaatakowały Kromy. Wojska
niemieckie miały utrzymać miasto do 10 sierpnia. Niestety już 6 sierpnia
do miasta wdarła się sowiecka piechota wsparta przez czołgi. Wieczorem
tego samego dnia miasto zostało oswobodzone z rąk niemieckich. Sytuacja
wojsk Wehr-machtu była tragiczna - do 12 sierpnia 2. Armia Pancerna została
prawie całkowicie rozbita przez armie Frontu Zachodniego. 13 sierpnia
Hitler podjął decyzję ojej rozwiązaniu i wcieleniu resztek jej związków
do 9. Armii. 15 sierpnia oddziały sowieckie zdobyły Karaczew i zbliżyły
się do niemieckich rubieży obronnych ,,Hagen ". W toku trwających
trzydzieści siedem dni niezwykle krwawych i zaciętych walk wojska
sowieckie przesunęły się o 150 kilometrów na zachód, rozbijając w
sumie 15 niemieckich dywizji - na tym kierunku działań operacja ,,
Cytadela " zakończyła się dla Niemców klęską.
5.
Operacja biełgorodzko-charkowska (19 lipca - 23 sierpnia 1943 roku)
17
lipca 1943 roku feldmarszałek Manstein zrezygnował z wprowadzenia w życie,
na wyraźny rozkaz Hitlera, planu operacji ,,Roland", która miała
być jeszcze jedną próbą natarcia w kierunku Obojan. Hitler żądał
natychmiastowego wycofania II. Korpusu Pancernego SS w rejon Biełgorodu w
celu przetransportowania go do Włoch. Tego dnia, chcąc uniknąć sytuacji
w jakiej znalazły się wojska 9. Armii i 2. Armii Pancernej, feldmarszałek
wycofał wojska 4. Armii Pancernej i Grupy Armijnej ,,Kempf" na
pozycje zajmowane przed 4 lipca.
Dzięki
ustaleniom zwiadu lotniczego dowództwo wojsk sowieckich otrzymało
informacje o ruchach wojsk niemieckich. Analiza zdjęć lotniczych wykazała,
że jednostki niemieckie rozpoczęły odwrót. Dlatego też, 18 lipca 1943
roku, generał Watutin rozkazał podległym mu armiom przejść do natarcia
w dniu następnym. W tym celu lewe skrzydło Frontu Woroneskiego zostało
wzmocnione przez wprowadzenie do bitwy, liczącego pięć armii, Frontu
Stepowego generała Iwana Koniewa.
19
lipca 1943 roku wojska sowieckie uderzyły. Atakujące Fronty Woroneski i
Stepowy miały ogółem 656 000 żołnierzy, 12 000 dział i moździerzy,
2400 czołgów i dział samobieżnych oraz 1300 samolotów. Niemieckie 4.
Armia Pancerna i Grupa Armijna ,,Kempf" przeciwstawiły im siły
liczące 200 000 żołnierzy, 3000 dział i moździerzy, 600 czołgów i
dział samobieżnych oraz 1000 samolotów. Dysponując tak zdecydowaną
przewagą (w piechocie i czołgach 4:1) wojska obydwu Frontów złamały opór
wojsk niemieckich i już 23 lipca osiągnęły rubieże sprzed 5 lipca.
Wtedy nastąpiła sześciodniowa przerwa, którą dowództwo sowieckie
wykorzystało do podciągnięcia reszty swoich sił i przygotowania decydującego
uderzenia.
Natarcie
rozpoczęło się 3 sierpnia 1943 roku (operacja ,,Wódz Rumiancew").
Jego głównym celem było rozbicie niemieckiej 4. Armii Pancernej i Grupy
,,Kempf" (przemianowanej na 8. Armię) oraz wyzwolenie Biełgorodu
i Charkowa. Rosjanie zrezygnowali z głębokiego obejścia głównych sił
niemieckich i zaatakowali czołowo. Przeprowadzony w ten sposób atak
przysporzył im wielu strat, ale udało im się przerwać obronę niemiecką
w rejonie Tomarówki i Borysowki. Gdy 5 sierpnia oddziały sowieckie wkroczyły
do Biełgorodu - pierwszy etap operacji został zakończony. Jednostki
niemieckie cofały się na całej linii frontu ponosząc coraz większe
straty (m.in. została rozbita 19. Dywizja Pancerna, a jej dowódca generał
Schmidt poległ).
18
sierpnia 1943 roku Niemcy przeprowadzili bardzo silne kontruderzenie pod
Achtyrką i Bogoduchowem. Dywizja Grenadierów Pancernych ,,Grossdeutschland"
uderzyła na 166. Dywizję Piechoty generała Bronisława Półturzyckiego.
Celem natarcia było powstrzymanie wojsk sowieckich zbliżających się do
Charkowa. Wsparci przez lotnictwo i broń pancerną grenadierzy próbowali
zmusić oddziały sowieckie do odwrotu. Walki były niezwykle zacięte i
trwały do 21 sierpnia. Jednak na skrzydłach atakującej dywizji
niemieckiej inne jednostki Wehrmachtu zaczęły się cofać. Groziło to
odcięciem głównego trzonu wojsk niemieckich. Dlatego też, 23 sierpnia
1943 roku, w związku z groźbą okrążenia Charkowa, dowództwo niemieckie
wydało rozkaz opuszczenia miasta. Główny cel operacji biełgorodzko-charkowskiej
znalazł się w rękach Rosjan. Zdobycie tego ważnego ośrodka przemysłowego
zakończyło drugi etap bitwy na Łuku Kurskim.
III.
Zakończenie
Operacja
,,Cytadela" zakończyła się zdecydowaną klęską Niemców. Ich
wojska pancerne, uzupełnione z tak wielkim trudem, doznały ciężkich
strat w ludziach i sprzęcie i stały się na długo niezdolne do walki. Możliwość
przywrócenia we właściwym czasie ich siły bojowej dla obrony na froncie
wschodnim, a już tym bardziej dla obrony przed grożącym na wiosnę następnego
roku desantem aliantów na Zachodzie, stała pod znakiem zapytania.
Pomimo
zastosowania nowych czołgów Niemcom nie udało się przełamać sowieckich
linii obronnych. Zadecydowały o tym: mała ilość nowych wozów bojowych
(146 ,,Tygrysów", 90 ,,Ferdynandów" i 240
,,Panther") oraz częste usterki techniczne, które wyeliminowały
dużą ilość pojazdów z walki (zwłaszcza w przypadku
,,Panter"). W walce z sowieckimi czołgami wozy te odniosły
szereg sukcesów, ale w dużej mierze miały one znaczenie lokalne. Brak
dostatecznie silnych odwodów spowodował, że po przebiciu się przez
pierwsze linie sowieckiej obrony wojska niemieckie stawały i nie były w
stanie atakować dalej.
Inaczej
postąpili Rosjanie. Znając miejsce i termin ataku przygotowali bardzo
silne odwody (zwłaszcza pancerne), które użyte w odpowiednim momencie
bitwy przyczyniły się do zadania klęski wojskom niemieckim. Po początkowych
sukcesach wojsk niemieckich (5-12 lipca) nastąpiło zdecydowane i bardzo
silne kontruderzenie wojsk sowieckich. W jego wyniku Niemcy zostali
odrzuceni na zachód i stracili szereg dotychczas zajmowanych miast, m.in.
Orzeł, Biełgorod, Charków. Odtąd na froncie wschodnim dominowały już
tylko wojska sowieckie.
Współpraca Kazik Narloch. |
||||||
|
| ||||||