|
Michael Wittmann urodził się w chłopskiej rodzinie, 22 lipca 1914 roku, w Vogelthal
w pobliżu miasteczka Beilngries w regionie Oberpfalz
w Bawarii. Syn Johanna i Ursuli Wittmann, wychowywał
się w katolickiej rodzinie, w miejscu swego urodzenia
do wczesnych lat dwudziestych. Przez ciężką pracę
na farmie zdobywał tak potrzebne później doświadczenia:
pracę w zespole i zamiłowanie do maszyn. Wówczas
ujawniła się jedna z najważniejszych jego cech -
pracowitość. Częste polowania z ojcem wyostrzyły u
młodego chłopca drzemiący w nim instynkt myśliwego.
W
1934 roku, w rok po dojściu władzy przez Adolfa
Hitlera, dwudziestoletni Michael podjął pracę w FAD
- Freiwillige Arbeitdienst (Ochotnicze Hufce Pracy),
przemianowanej później na RAD - Reichs Arbeitdienst,
w których z wielką ochotą i zaangażowaniem brał
udział, zwiększając swoje doświadczenie w zakresie
współdziałania i współgrania w obrębie zespołu
ludzi. Postępując jak wielu swoich kolegów z RAD,
Wittmann wstąpił do rozbudowywanej i reorganizowanej
Reichswehry.
Kariera wojskowa
W
dniu 30 października 1934 roku Michael zaczął służbę
w 10 kompanii 19 Regimentu Piechoty stacjonującego w
Freising w pobliżu Monachium. Wówczas to młody
Wittmann po raz pierwszy zetknął się z nowym
rodzajem broni - pojazdami pancernymi, w tym przypadku
pierwszym seryjnym czołgiem armii niemieckiej -
PzKpfw I. Do września 1936 roku dosłużył się
stopnia Gefreitera, później zdemobilizowany osiadł
w Ingolstadt i podjął pracę jak robotnik kolejowy w
Reichertshofen.
Zaciąg do SS
Skuszony
możliwością szybkiego awansu i prestiżu, młody
Wittmann zainteresował się nową formacją militarną
- Allgemeine-SS. Zaciągnął się do tej formacji 1
października 1936 roku, a po przejściu
rygorystycznych testów sprawnościowych, umysłowych
i medycznych, młody Michael mógł wreszcie nałożyć
upragniony czarny mundur. Został przydzielony do
jednostki Sturm 1/92 Allgemeine-SS stacjonująca w
Ingolstadt. Jednak dla przyszłego pancerniaka nie był
to szczyt marzeń. Skwapliwie wykorzystał nadarzającą
się okazję i wstąpił do SS-VT (SS-Verfügungstrupe),
militarnego odłamu SS (a późniejszej Waffen-SS).
Kariera Wittmanna rozpoczęła się od stopnia
SS-Manna, odpowiednika Gefreitera w Wehrmachcie.
Michael został zrekrutowany do 17 kompanii
Leibstandarte SS Adolf Hitler - gwardii przybocznej Führera,
gdzie trenował kunszt wojenny na pojazdach
opancerzonych SdKfz 222 (4 X 4) i SdKfz 232 (6 X 6).
Ostatnie dwa lata pokoju przebiegały w karierze
Wittmanna we wzorowy sposób - dwukrotnie awansował.
Wojna 1939-1940
We wrześniu 1939 roku Unterscharführer
Michael Wittmann nie był jeszcze gwiazdą propagandy
niemieckiej, gdyż swoją służbę wojenną rozpoczął
od mało eksponowanej pozycji - najpierw jako
kierowca, a później dowódca jednego z
rozpoznawczych wozów opancerzonych w Panzerspäh-Zug
(plutonie rozpoznawczym). Podobnie mało było słychać
o Wittmannie w zachodnich kampaniach 1940 roku: w
krajach Beneluksu i we Francji.
Udana kampania francuska zakończyła się latem tego
samego roku i LSSAH udała się na zasłużony
odpoczynek w Metz we Francji. Tam miał styczność po
raz pierwszy z nowym rodzajem uzbrojenia, pojazdy
wsparcia piechoty - Sturmgeschütz III Ausf. A,
zwanymi Stug, wyposażonymi w krótkolufowe działa
KwK 75mm. Następnym krokiem było zgłoszenie się na
ochotnika do oddziałów wyposażonych w owe działa
samobieżne, co odbyło się bezproblemowo.
Dużym kłopotem dla Wittmanna było skompletowanie doświadczonej
i zgranej załogi. Było to niezwykle trudne, gdyż
StuG był całkiem nowym rodzajem broni i nie
opracowano wówczas skutecznych metod walki tymi
pojazdami. Jedyny wyjściem dla Michaela było
skompletowanie doświadczonej załogi z innych
jednostek pancernych. Było tak w przypadku Rottenführera
Klinka - strzelca, eksperta w tej dziedzinie z pojazdów
PzKpfw I oraz PzKpfw II, Rottenführera Koldenhöffa -
kierowcy, Rottenführera Petersena - ładowniczy. Później
okazać się miało, że idea "dobra maszyna jest
wtedy dobra, kiedy załoga jest taka sama" opłaciła
się Wittmannowi w przebiegu całej jego kariery.
Treningi jakie odbywała załoga na swoim Sturmgeschütz
nazwanym ,,Buzzard" były bardzo
realistyczne, obejmowały między innymi zasady współdziałania
batalionów dział samobieżnych z piechotą, a także
walka wręcz z "wrogimi" piechurami, którzy
dostali się w pobliże pojazdu nieasekurowanego przez
własną piechotę. Szczególnie ten rodzaj treningu
okazał się skuteczny, gdyż w przyszłych kampaniach
na wschodzie, Wittmann miał w praktyce wykorzystać
nabyte umiejętności obsługi podręcznego MP-40.
Kampania bałkańska
Na wiosnę 1941 roku rozpoczęła
się operacja "Marita", czyli atak na Jugosławię
i Grecję, gdzie Wittmann po raz pierwszy wziął
bezpośredni udział w walce, oczywiście na nowym
sprzęcie. Dnia 6 kwietnia 1941 roku 9 Dywizja
Pancerna, a w niej batalion Michaela, wzięła udział
w ataku na Skopje w Jugosławii. W dalszym etapie
wojny, podczas walki z grecką 13 Dywizją Piechoty w
okolicach Jeziora Kastoria, wzięto ponad 12 000 jeńców.
Po zakończonej kampanii 1 SS Dywizja Zmotoryzowana
LSSAH została wysłana na zasłużony odpoczynek do
Czechosłowacji. Takie rozlokowanie było podyktowane
przygotowaniami do przyszłej kampanii.
"Barbarossa" i wschodni front 1941-1944
Dnia 22 czerwca 1941 rozpoczęła się
najdłuższa, trwająca 1 000 dni, kampania zapoczątkowana
słynną operacją "Barbarossa". Udział w
walkach na froncie wschodnim brała także 1 SS
Zmotoryzowana Dywizja LSSAH, przydzielona do Grupy
Armii Południe w celu ataku na kierunku roponośnego
kaukaskiego obszaru. Wówczas po raz pierwszy na owym
odcinku frontu rozjaśniała nowa gwiazda - Michael
Wittmann.
Zdarzenie, jakie miało miejsce 12 lipca 1941 roku w
okolicy punktu 65,5, na zawsze odmieniło życie młodego
dowódcy. Owego dnia punkt 65,5 stał się miejscem
obserwacyjnym dla załogi StugG III. Będąc na
szczycie wzniesienia strzelec Rottenführer Klink
zauważył zbliżające się w dwóch kolumnach
radzieckie czołgi. Były to nowoczesne pojazdy
pancerne T 34/76, przewyższające uzbrojeniem i
opancerzeniem swoje niemieckie odpowiedniki. Jednak w
starciu jakie nastąpiło w chwilę potem, górę wzięło
opanowanie i umiejętności młodego niemieckiego dowódcy.
Szybko zniszczone dwa z 18 pojazdów radzieckich stanęły
w płomieniach, zanim zaskoczeni strzelcy radzieccy
odpowiedzieli niecelnym ogniem. Wittmann szybko wycofał
swój pojazd za wzniesienie, pod las, wybiegł z wozu
na pieszy rekonesans. Następny T 34/76 był dziełem
strzelca Klinka, gdyż w owym czasie Wittmann wracał
do swego wozu. W tym samym czasie Stug został dostrzeżony
przez czwartą radziecką maszynę, która otworzyła
ogień. Pojazd Wittmanna, na pełnym gazie w szaleńczych
unikach, zdołał zniszczyć radziecki pojazd.
Kierowca
Koldenhöff zauważył wówczas trzy wozy radzieckie,
stojące 500 metrów od nich, na wzniesieniu. Manewrując, niemiecki pojazd zniszczył dwa
kolejne T 34/76. Trzeci pojazd w uciekł "na pełnym
gazie" z pola bitwy.
Za
swój wyczyn (6 zniszczonych czołgów T 34/76),
wieczorem tego samego dnia, Michael Wittmann został
odznaczony przez dowódcę LSSAH Seppa Dietricha
swoim pierwszym medalem - Krzyżem Żelaznym II Klasy.
Wraz z upływem czasu opór Armii Czerwonej tężał,
natomiast tempo ataku Armii Niemieckiej stopniowo malało.
20
sierpnia 1941 roku w pobliżu miasta Uman, młody
bohater odniósł swoją pierwszą ranę na polu
walki. Obrażenia nie były poważne i Wittmann mógł
kontynuować walkę. Następnego dnia otrzymał Odznakę
Rannego w Czerni, a jeszcze tego samego dnia podczas
ataku przez stepy w pobliżu Nogai, przekroczył wraz
z nacierającymi rzekę Dniepr. Za ten wyczyn otrzymał
8 września 1941 roku Krzyż Żelazny I Klasy. 8
października 1941 roku Michael Wittmann został
ponownie ranny w głowę i nogę - przeleżał dwa dni
w szpitalu polowym. Zima
przełomu 1941 i 1942 roku była straszna dla
niemieckiej armii, lecz pomimo niesprzyjających
warunków i odmawiającego posłuszeństwa sprzętu,
LSSAH udało się w połowie października zdobyć
dwa, kluczowe miasta: Stalino i Taganrog, a 20 tego
miesiąca miasto Rostow nad Donem. Dzień później
otrzymał Srebrną Szturmową Odznakę Pancerną za
udział w 25 bitwach. Jednocześnie awansował na
SS-Oberscharführera.
Na
wiosnę 1942 roku, w maju, Wittmann powrócił do
Niemiec aby odbyć szkolenie w elitarnej szkole wojsk
SS - Junkerschule w Bad Tölz w Bawarii. W okresie tym
ciężka i czasochłonna praca nad nowymi technikami
walki, nowymi koncepcjami i technologiami, przeplatała
się ze współpracą między kolegami ze szkoły.
12
grudnia 1942 roku - po 6 miesiącach wytężonej pracy
Wittmann, w stopniu SS-Untersturmführera
(podporucznika), został przyjęty do 500 Treningowego
i Uzupełniowego Batalionu Ciężkich Czołgów (Pz. Ers- und Ausb. Abt. 500) w Paderborn. Stamtąd został wysłany do
Ploermel w Północnej Francji, gdzie miał dokończyć
swoje szkolenie.
Na
początku szkolenia Wittmann dowodził czołgiem
eskortowym PzKpfw III L/M, mającym za zadanie ochronę
tyłów zaangażowanych w walkę SdKfz 181 PzKpfw VI
Ausf. E. Wiosną 1943 roku został przeniesiony do
plutonu wspomnianych Tygrysów. Dalej w trakcie ćwiczeń
miał przystosować się do nowego i zabójczego
pojazdu Armii Niemieckiej, wyposażonego w ogromne
88mm działo L/57 KwK 36. Znowu, tak jak dwa lata wcześniej,
Michael musiał kompletować 5-osobową załogę, na
którą złożyli się: celowniczy-strzelec Rottenführer
Balthasar "Bobby" Woll, który później sam
został dowódcą swojego własnego Tygrysa, ładowniczy
- Rottenführer Karl Berges, kierowca - Rottenführer
Gustaw "Gustl" Kirschmer oraz
radiooperator-strzelec - Rottenführer Herbert Pollman.
Po
odebraniu nowej maszyny z zakładów w Kassel i
sprowadzeniu jej do Ploermel, nastąpił okres
adaptacji i oswojenia z maszyną. Cała załoga pilnie
uczyła się korzystania z całej mocy działa i
silnika nowego pojazdu, a także nie zapominać o jego
słabościach. W drugiej połowie 1943 roku ciężkie
bataliony zostały wysłane na wschodni front, aby wziąć
udział w przygotowywanej operacji "Zitadelle"
pod Kurskiem. Zostały rozlokowane w newralgicznych
punktach obszaru koncentracji. Dywizja LSSAH została
rozlokowana na południowym odcinku frontu, w
okolicach Charkowa i Biełgoradu. Wittmann, przypisany
do 13 ciężkiej (schwere) Kompanii, z czołgiem
#1331, jeszcze przed rozpoczęciem Akcji pod Kurskiem,
sprawdził w akcji swoją maszynę w potyczce pod
Merefą, gdzie w akcji z flanki "na pełnym
gazie" zlikwidował 2 działa ppanc. oraz zabłąkanego
T 34/76. Nowa broń spełniła oczekiwania dowódcy.
Bitwa
pod Kurskiem miała ukazać pełen kunszt wyszkolenia
młodego asa pancerniaków. Lecz pierwszego dnia akcji
zostali ranni kierowca Kirschmer i ładowniczy Berges.
W zastępstwie kierowcy, stery przejął Rottenführer
Möller i walka potoczyła się dalej. Tego dnia na
koncie Tygrysa #1331 zanotowano 2 działa ppanc., 2
czołgi T 34/76, w następnych dniach (7, 8 lipca
1943) lista wydłużyła się o kolejne 2 T 34/76, 2 U
122, 3 T 60/70. Dalej, 12 lipca, w bitwie pod
Prohorowką - kolejnych 8 czołgów (T 34/76 i KV-1),
3 działa ppanc. i bateria dział polowych. Oficjalnie
operację "Cytadela" zakończono 17 lipca
1943 - operacja okazała się fiaskiem, ale poszczególne
jednostki, takie jak Wittmann, odniosły
niekwestionowany sukces. Do tego dnia miał on na
swoim koncie 30 pojazdów pancernych wroga i 28 dział
przeciwpancernych. Dnia 29 lipca tego roku 13 ciężka
Kompania została przemianowana i przekształcona w
101 ciężki SS Batalion Pancerny (schwere SS Panzer
Abteilung 101), w sierpniu zaczęto przerzucać nowo
utworzoną, ale wykrwawioną, jednostkę do Włoch w
ramach odpoczynku i uzupełnień. Jesienna ofensywa
Armii Czerwonej spowodowała przeniesienie w rejon
kijowski zreorganizowanej w październiku tego roku 1
SS Dywizji Pancernej LSSAH. Jednostka wyruszyła wraz
z Wittmannem i jego czołgiem #S 21 na trzecią turę
zmagań w Rosji. Nowa formacja wzięła udział w
ataku na miasto Brusiłow na zachód od Kijowa. 13
listopada 1943 roku Wittmann zniszczył ponad 20
radzieckich czołgów i dział ppanc., natomiast 21
listopada cała załoga Tygrysa #S 21 wzięła udział
w potyczce na granaty i broń ręczną z piechotą
radziecką, w której ranny w podbródek został dowódca
czołgu. Pomimo odniesionej rany, Wittmann tego dnia
zniszczył jeszcze 10 pojazdów pancernych i 7 dział
ppanc. wroga.
W
okresie zimowym nastąpił zastój w walkach, a 101 ciężki
Batalion SS, tak jak i inne przeszły do wyczekującej
defensywy. Z urlopu zdrowotnego, po odniesionych
ranach pod Kurskiem, powrócił kierowca Kirschmer. W
dniu 13 stycznia 1944 roku, za "wspaniałą służbę
Ojczyźnie", Wittmann otrzymał Krzyż Rycerski
Krzyża Żelaznego. Ogólna, zanotowana liczba 88
zniszczonych czołgów i pojazdów ppanc., wzrosła
owego i następnego dnia o kolejne 19 czołgi T 34:
modele 76 i 85 oraz 3 działa szturmowe. Miały to być
niejako podziękowania za wspaniałe wyróżnienie. W
końcu stycznia liczba ta przekroczyła magiczną cyfrę
100, a Wittmann stał się bożyszczem tłumów w
Niemczech.
30
stycznia 1944 roku otrzymał depeszę z kwatery głównej
Adolfa Hitlera, zawiadamiającą go o przyznaniu mu
jako 380 żołnierzowi Armii Niemieckiej, Liści Dębu
do Krzyża Rycerskiego. Oprócz medalu został
awansowany do stopnia SS-Obersturmführera
(porucznika). 2 lutego 1944 roku Wittmann otrzymał w
Wolfsschanze w Rastenburgu (Kętrzyn) z rąk Führera
upragnione "Liście". W ślad za awansem, 15
lutego 1944 roku, objął dowództwo nad 2 kompanią
sSS Pz. Abt. 101. Kilka dni przed odjazdem na zasłużony
wypoczynek, Wittmann wziął udział w akcji
przerwania kotła pod Czerkasami, gdzie zniszczył
kolejnych 9 radzieckich czołgów.
W drodze do Francji
Przebazowanie 101 ciężkiego Batalionu do Belgii nastąpiło
miedzy 29 lutego a 2 marca 1944 roku. W drodze
powrotnej, w Niemczech, ożenił się z poznaną rok
wcześniej podczas szkolenia w Bad Tölz, Hildegardą
Burmester. Świadkiem został kompan z wojska i
przyjaciel - strzelec "Bobby" Woll.
D-Day,
6 czerwca 1944 roku rzeczywiście okazał się
"najdłuższym dniem". Niemcy wzięte w
kleszcze ze wschodu i zachodu, jak również z południa,
musiały stawić czoło przeważającym siłom wroga.
Udział w walce z zachodnimi aliantami wziął także
Michael Wittmann, który ze swoją 2 kompanią 101 ciężkiego
Batalionu stacjonował w Beauvais na wschód od Paryża.
Już następnego dnia, otrzymując rozkazy wymarszu, młody
dowódca kompanii na swoim nowiutkim PzKpfw VI Ausf. E
#205, wyruszył w stronę normandzkich plaż.
Dominacja aliantów zachodnich nad Europą była
ogromna - kilka Tygrysów ze 101 ciężkiego Batalionu
zostało zniszczonych (m.in. czołg ,,Bobby'ego"
Wolla). Wittmann korzystając z okazji przyjął
starego druha na stanowisko jakie wcześniej zajmował
w jego wozie - strzelca-celowniczego. Wreszcie
batalion dotarł na front w nocy z 12 na 13 czerwca.
Jednostka została ulokowana w pobliżu Bayeux, w
okolicy wioski Villers-Bocage.
Jatka w Villers-Bocage
Wcześnie rano 13 czerwca 1944 roku Wittmann, po
porozumieniu się z dowódcą LSSAH, Seppem Dietrichem,
udał się na samotny rekonesans. Według doniesień
wywiadu, Anglicy, którzy skupili w okolicy znaczne siły,
gotowi byli do ataku oskrzydlającego zgrupowanie
niemieckie - Panzer Lehr Division. Zadanie Wittmanna
było proste - miał on wybadać co robią siły
angielskie w okolicy miasteczka Villers-Bocage. Teren
porośnięty żywopłotami był wspaniałym miejscem
do obrony, gdzie pojedynczy żołnierz z bronią
ppanc., bądź pojedyncze działo przeciwpancerne mogło
wyrządzić ogromne szkody atakującym. Z tego powodu
Wittmann wraz z ,,Bobbym" Wollem za
celownikiem osiemdziesiątki ósemki, powoli i pod osłoną
drzew osłaniających przed angielskimi samolotami,
poruszali się w kierunku szosy N 175. Będąc w
bliskiej odległości od celu, około godz. 6:00, dowódca
czołgu #205 spotkał sierżanta niemieckiej piechoty,
który poinformował go o kolumnie angielskich pojazdów
poruszającej się po drodze N 175 w kierunku Caen. W
starym stylu, Wittmann wyskoczył z wieżyczki swojego
Tygrysa i popędził kilkadziesiąt metrów wraz z
sierżantem w kierunku północnym, w stronę drogi.
Jego oczom ukazał się niekończący się konwój różnego
typu pojazdów alianckich, który po zajęciu bez
walki miasteczka Villers-Bocage, śmiało ruszył w
stronę oddalonego o ponad 17 km miasta Caen. Jednostką
tą okazała się 4 (CLY) Gwardia Londyńska ,,Sharpshooters",
będąca elementem 22 Brygady Pancernej, 7 Dywizji
Pancernej - "Pustynnych Szczurów". Taka
okazja nie mogła się już więcej powtórzyć, tak
więc Michael pobiegł do swojego czołgu aby nie
przepuścić takiej sytuacji.
Pechowy
Szwadron A, wyposażony w czołgi typu Cromwell i M4A4
Sherman - oba wyposażone w 75mm działa, stacjonował
na wschód od wioski, bezpośrednio za nim znajdowała
się 1 Brygada Strzelców składająca się z 12 półciężarówek
M3 oraz trzech lekkich czołgów M5A1 Stuart, w tym
czasie Szwadron
B zlokalizowany był na zachód od Villers-Bocage, w
pobliżu sąsiedniej wioski Caumont, na drodze N 175 w
pobliżu Tracy-Bocage. W międzyczasie w centrum
miasteczka, na jej głównej ulicy rozlokował się
sztab regimentu z kilkoma Cromwellami i 6-funtowymi
działami przeciwpancernymi. Około godziny 8:30
ropoczęła się "rzeź niewiniątek".
Pierwsza eksplodowała jedna z półciężarówek M3
należąca do 1 Brygady Strzelców. Pod ostrzałem dwóch
karabinów MG 34 następne pojazdy zaczęły się palić.
Następnie Woll rozprawił się swoim 88mm działem z
trzema M5A1. Znajdujący się pod obstrzałem
samotnego Cromwella z Dowództwa Regimentu 4CLY,
Tygrys Wittmanna obrócił armatę i rozłupał wieżę
angielskiego czołgu. Następnie dobrał się do dwóch
nieuzbrojonych, o czym nie mógł wiedzieć, Shermanów,
a potem do pojazdu rozpoznawczego Scout, należącego
do oficera wywiadu. Wittmann wychodząc nad wieżyczkę
swego wozu zaopatrzył się w MG 34 i dokończył dzieła
pogromu niszcząc pozostałe półciężarówki M3.
Następnie manewrując między płonącymi i dogasającymi
wrakami, czołg powoli ruszył w centrum
Villers-Bocage, w stronę 3 zauważonych Cromwellów z
Dowództwa Regimentu. "Bobby" Woll
zlikwidował najpierw najbliższego Cromwella, potem
zajął się dwoma pozostałymi. Nie zauważył jednak
czającego się, czwartego Cromwella, który ostrożnie
ruszył za Tygrysem #205.
Podążając
w dół ze wzgórza 213 PzKpfw VI natknął się na
samotnego Sherman-Firefly'a ze Szwadronu B, 4CLY,
wyposażonego w doskonałe brytyjskie 17-funtowe działo.
Załoga zauważyła niemiecki pojazd i otworzyła ogień,
który jednak z dużej odległości nie wyrządził
Niemcom żadnej szkody. Strzały oddane przez
angielski pojazd zaalarmowały jednak inne
Shermany-Firefly ze Szwadronu B. W takiej sytuacji
Wittmann postanowił wycofać się i sprowadzić inne
pojazdy, które pomogłyby w rozstrzygnięciu bitwy na
korzyść Niemców. W drodze powrotnej Tygrys napotkał
w odległości mniejszej niż 50m , podążającego
jego śladem Cromwella. W chwilę potem wieża
angielskiego czołgu "odfrunęła" od
korpusu pojazdu, uderzona masywnym, osiemdziesięcio ośmio
milimetrowym pociskiem. Dalsza podróż do swoich
oddziałów odbyła się bez żadnych incydentów.
Po
powrocie do swego batalionu i rozmowie z Seppem
Dietrichem oraz dowódcą 1 Kompanii Hauptsturmführerem
Rolfem Möbiusem, Wittmann nie chcąc tracić cennego
czasu "wypożyczył" jeden z wozów z 1
Kompanii, i wraz z parą towarzyszących mu Tygrysów
oraz eskortą w postaci jednego PzKpfw IV Ausf. H, udał
się na miejsce porannej bitwy. Po dotarciu do punktu
213, Wittmann znów wyskoczył z wieżyczki czołgu i
udał się zlustrować okolicę. Kolejna kolumna
pojazdów ze Szwadronu A, 4CLY, poruszała się feralną
drogą N 175. Uszczęśliwiony Wittmann biegiem wrócił
do swego czołgu, wydając rozkaz wymarszu "pełnym
gazem". Według planu trzy niemieckie czołgi miały
pilnować, aby żaden z pojazdów angielskich nie
wyrwał się pułapki, natomiast młody dowódca 2
Kompanii miał "własnoręcznie" zająć się
całą kolumną. Wittmann powoli zbliżając się od
południa w stronę drogi zauważył towarzyszące mu
czołgi pędzące na drugą stronę drogi N 175,
zajmując upatrzone pozycje.
Anglicy,
zupełnie zaskoczeni przy piciu herbatki, nie mieli
czasu na powrót do swych pojazdów, z których większość
miała włączone silniki. Załogi angielski dosłownie
czmychały w poszukiwaniu osłony, porzucając swoje
maszyny. Nieliczne Cromwelle starały się ustawić w
kierunku atakującego Tygrysa, powodując jeszcze większy
zamęt na wąskiej szosie. "Bobby" Woll
rozpoczął dzieło zniszczenia likwidując stojącą
na czele kolumny półciężarówkę M3 oraz samochód
rozpoznawczy Scout. Następnie Wittmann szybko jadąc
wzdłuż opuszczonych czołgów angielskich z
niszczycielską precyzją wystrzeliwał 88mm pociski,
dosłownie rozszarpując stojące ciasno obok siebie,
12 czołgów typu Cromwell. Następnymi ofiarami działa
L/57 KwK 36 były cztery niebezpieczne
Shermany-Firefly, które chwilę później płonęły
jak pochodnie. Wówczas załoga Tygrysa zajęła się
czternastoma stojącymi dalej ciężarówkami i ciągnikami
artyleryjskimi typu Bren i Lloyd, które ciągnęły
6-funtowe działa ppanc. Strzał z armaty oraz
morderczy ostrzał z dwóch MG 34 załatwiły sprawę.
Cała akcja trwała około 5 minut. Objeżdżając
pozostałości Szwadronu A, grupa niemieckich czołgów
na pełnym gazie ruszyła w stronę Villers-Bocage,
mijając jeszcze po drodze wraki z porannego
"spotkania". Zbliżając się do skrzyżowania
w centrum miasteczka Wittmann usłyszał huk oraz
zobaczył płonącego
Tygrysa z tylnej straży i jego ewakuującą się załogę.
Zdał sobie sprawę, że znalazł się w pułapce,
lecz pomimo tego nakazał kontynuowanie akcji. Dwa
ukryte czołgi angielskie - Sherman-Firefly oraz
Cromwell, oczekiwały w zasadzce na swoje ofiary.
Pierwszy pocisk 17-funtowego działa ominął o
centymetry czołg Wittmanna. Podążający za nim Pz
IV miał mniej szczęścia. Kiedy ostatni Tygrys minął
pozycję Anglików, Cromwell oddał pierwszy, niecelny
strzał, lecz manewrując w ciasnych uliczkach
miasteczka, zdołał oddać drugi i celny strzał.
Wittmann
widząc zniszczenie drugiego Tygrysa oraz nie wiedząc,
że Pz IV - czołg osłony jest uszkodzony, posuwał
się wzdłuż głównej ulicy Villers-Bocage. Woll próbując
przekierować działo na kolejne boczne uliczki, nie
zauważył ukrytego 6-funtowego działa
przeciwpancernego. W chwilę potem pocisk rozerwał
lewą stronę zawieszenia czołgu. Po oddaniu kilku
strzałów z działa i ostrzelania się z karabinów
maszynowych, załoga wzięła lekkie uzbrojenie i
porzuciła uszkodzony pojazd. W drodze powrotnej nie
napotkali żadnych oddziałów angielskich. W czasie
piętnastokilometrowego marszu mogli z bliska ocenić
rozmiary zniszczenia dwóch kolumn brytyjskich,
jakiego dokonali tego dnia. Resztki oddziałów
alianckich zostały szybko schwytane do niewoli przez
niemiecką piechotę.
Pomimo
nie osiągnięcia przez Wittmanna głównego celu,
zniszczenie takiej ilości sprzętu 4CLY zmusiło
Anglików do wycofania się z okolicy oraz samego
miasteczka Villers-Bocage. Zapewniło to ciągłość
linii niemieckich oraz zażegnało niebezpieczeństwo
dla lewej flanki dywizji Panzer Lehr. Wynik taki osiągnięto
niszcząc ponad 25 wrogich pojazdów pancernych i
kilkadziesiąt pojazdów opancerzonych różnego typu,
przy stracie 4 niemieckich maszyn. Po powrocie do
oddziału jego dowódca dywizji LSSAH, Sepp Dietrich
oraz dowódca Panzer Lehr Division, generał porucznik
Fritz Bayerlein, obaj wylewnie dziękowali młodemu
bohaterowi. Wittmann za swój wyczyn pod Villes-Bocage
otrzymał 22 czerwca 1944 roku Miecze do swego Krzyża
Rycerskiego z Liściami Dębu, jednocześnie otrzymał
awans na stopień SS-Hauptsturmführera - kapitana.
Trzy dni później otrzymał to odznaczenie z rąk
samego Hitlera w Berchtesgaden.
Finał
Po otrzymaniu medalu Wittmannowi zaproponowano objęcie
stanowiska instruktora w szkole pancernej w Paderborn.
Młody kapitan odmówił.
W
lipcu oraz na początku sierpnia Niemcy znaleźli się
w całkowitej defensywie. Dywizja LSSAH wraz z 1
Kompanią Wittmanna brała między 3 a 10 lipca udział
w bitwie o Caen. W okolicach, gdzie odnosił największe
zwycięstwa, pozostał Michael aż do początku
sierpnia. Objął w tym czasie w posiadanie nowy czołg
#007. Drugiego dnia tego miesiąca odszedł na
leczenie, z powodu obrażeń głowy, przyjaciel i
celowniczy-strzelec Balthasar Woll.
8
sierpnia 1944 roku Anglicy rozpoczęli kolejną wielką
operację "Totalize", która miała wkrótce
zamknąć olbrzymie siły niemieckie pod Falaise.
Jednostka Wittmanna została oddana pod rozkazy
legendarnego Kurta "Panzer" Meyera, dowodzącego
12 Dywizją Grenadierów Pancernych SS "Hitlerjugend".
Około sześćdziesiąt sprawnych pojazdów
niemieckich, w tym 10 Tygrysów, stawiło czoła
dziesięciokrotnie liczniejszym oddziałom pancernym
aliantów. 8 sierpnia 1944 roku zadaniem Wittmanna był
atak i eliminacja sił pancernych wroga z okolic
miasta Cintheaux, między Caen a Falaise na drodze N
158. Po ustawieniu się na pozycjach wyjściowych, około
12:30 Wittmann wraz z towarzyszącą mu drużyną
Tygrysów ruszył w stronę wyznaczonego celu. W krótkim
czasie wdał się w wymianę ognia z Shermanami należącymi
do 4 Kanadyjskiej Dywizji Pancernej, która również
podążała do tego miasta. Po wybiciu wrogich pojazdów,
Tygrysy znów ruszyły w kierunku wyznaczonego celu. W
odległości 800 metrów czołgi niemieckie dostrzegły
następny oddział złożony z czołgów
Sherman-Firefly, należących do Szwadronu
"A", 1 Królewskiej Gwardii Northamptonshire.
Nastąpiła kilkunastominutowa wymiana ognia, w czasie
której około godziny 12:47 eksplodował, jako drugi,
czołg #007 należący do Michaela Wittmanna. Zginęła
cała załoga, składająca się z:
20-letniego
radiooperatora SS-Sturmmanna Rudolfa ,,Rudi"
Hirschela,
20-letniego
kierowcy SS-Unterscharführera Henricha Reimersa,
24-letniego
strzelca-celowniczego SS-Unterscharführera Karla
Wagnera,
20-letniego
ładowniczego SS-Sturmmanna Günthera Webera,
30-letniego
dowódcy SS-Haupsturmführera Michaela Wittmanna.
W
czasie tej walki zniszczonych zostało aż trzy
Tygrysy, wątpliwe jednak, że z takiej odległości
17-funtowe pociski zdolne były do przebicia grubego
pancerza PzKpfw VI Ausf. E. Ciała załogi pochowali
po bitwie mieszkańcy z okolicy. Szczątki złożono w
nieoznakowanym grobie obok wraku. W godzinę po śmierci
Wittmanna ogłoszono jego "zaginięcie w
akcji". Poszukiwania rozpoczęły się w nocy z 8
na 9 sierpnia 1944 roku, dokonywane przez żołnierzy
12 Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Hitlerjugend".
Z
badań jakie przeprowadzono nad wrakiem #007 wynika
jednoznaczna opinia, że zniszczenie czołgu nastąpiło
w skutek eksplozji silnika, paliwa a następnie
amunicji, które spowodowały tak silną detonację,
która odrzuciła masywną wieżę na kilkadziesiąt
metrów. Co jest najdziwniejsze - z tyłu i boków
pojazdu nie było widać żadnych oznak naruszenia
pancerza przez pociski czołgów alianckich.
Najbardziej prawadopodobnym scenariuszem okazuje się
wówczas atak lotniczy dokonany przez zabójcze dla
czołgów Typhoony Mark IB należące do RAF. Rakieta
wystrzelona z samolotu przebiła 25mm pancerz osłony
silnika i to spowodowała totalną destrukcję
niemieckiej maszyny. Tego samego dnia samoloty tego
typu zniszczyły ponad 130 niemieckich pojazdów.
Śmierć
Wittmanna stała się głośna nie tylko po stronie
niemieckiej, ale odbiła się szerokim echem wśród
aliantów. Nie dziwi zatem fakt, iż wiele jednostek
sprzymierzonych deklarowało "wykończenie"
niemieckiego asa pancerniaków. Oprócz wspomnianych
wyżej dwóch jednostek, które prowadziły bezpośrednią
walkę z drużyną Tygrysów, do tego faktu przyznawały
się jednostki, które nawet nie były w pobliżu całego
zdarzenia, m. in.: brytyjska 33 Niezależna Brygada
Pancerna oraz polska 1 Dywizja Pancerna.
Michael
Wittmann jeszcze za swojego życia przeszedł do annałów
historii jako wielki mistrz taktyki i walki, mając do
swej śmierci na koncie 138 czołgów, a także 132
działa przeciwpancerne i ponad 250 różnego typu
pojazdów opancerzonych - radzieckich i aliantów
zachodnich.
Szczątki
załogi Tygrysa #007 odnaleziono w 1983 roku, a po ich
zidentyfikowaniu przeniesiono na Niemiecki Cmentarz
Wojskowy w De La Cambe we Francji.
Jego
grób znajduje się w bloku 47, rzędzie 3, nr 120.
|