|
PzKpfw
VI Tiger
7
października 1941 roku miało miejsce pierwsze starcie
jednostek niemieckich (3DPanc) z radzieckimi oddziałami
pancernymi wyposażonymi w czołgi
T-34. Jeszcze w tym samym miesiącu generał Heinz
Guderian zażądał przybycia komisji Ministerstwa Uzbrojenia
(Waffenamt) w celu pokazania zdobytych w walce z Armią
Czerwoną czołgów
T-34. Już wtedy czołgi te cieszyły się złą sławą
wśród niemieckich żołnierzy frontowych. W listopadzie 1941
r. do miejsca postoju 2 Grupy Pancernej w Tule przybyła grupa
konstruktorów (inż. Aders, inż. Porsche), przemysłowców i
oficerów (płk. Kniekamp), aby na miejscu przekonać się o
wartości T-34
i opracować środki zaradcze. Guderian zaproponował
skopiowanie wprost radzieckiego pojazdu i nawet pewne prace w
tym kierunku zostały wykonane, ale ze względów materiałowych
i technologicznych projekt odrzucono. Niemniej okazało się,
że szereg innowacji zastosowanych w T-34
doskonale pasuje do znajdującego się już na deskach kreślarskich
niemieckiego czołgu ciężkiego. Radzieckie rozwiązania
wykorzystane w prototypie obejmowały pionowe sprężyny przy
wahaczach kół nośnych oraz pomysł ustawienia w wieży długolufowej
armaty ppanc.
Kadłub
Największą zaletą pancerza Tygrysa była łatwość
jego konstrukcji. Pancerz kadłuba wykonany był całkowicie z
płaskich blach walcowanych z wysokogatunkowej stali. Łączenie
poszczególnych płyt ze sobą otrzymano dzięki
technologicznej innowacji, jaką w tamtym czasie było
spawanie na całej grubości pancerza. Dalsze wzmocnienie osiągnięto
za pomocą wycinania montowanych blach we wzajemnie uzupełniające
się "zęby". Nadbudowa wystawała na boki, ponad gąsienice,
co umożliwiało wycięcie większego otworu pod wieżę.
Ponieważ wielkość pierścienia decydowała o rozmiarze wieży,
a to z kolei determinowało kaliber armaty jaką można było
zamontować, zatem poszerzenie kadłuba było niezwykle
korzystnym i prostym rozwiązaniem dla uzbrojenia czołgu w dużą
armatę. Górna część kadłuba wykonana była z pojedynczej
płyty, w której wycinano otwór o średnicy 183 cm. W
przeciwieństwie do wcześniejszych niemieckich konstrukcji,
poszczególne elementy kadłuba nie były nitowane, ale wyłącznie
spawane, co znacznie uprościło skomplikowany proces
produkcji czołgu. Nitowana i spawana była jedynie nadbudowa
do kadłuba.
Czołgiści mieli ogromne zaufanie do pancerza Tygrysów, do
tego stopnia, że była wśród nich rozpowszechniona moda wjeżdżania
czołgiem na podwyższenia terenu, aby rozejrzeć się po
okolicy. W czasie całej wojny istniało niewiele armat ppanc.
Zdolnych z dużej odległości przebić pancerz Tygrysa, a
jeszcze mniej takich armat znajdowało się na wyposażeniu
czołgów. Do takiej broni zaliczyć należy radziecką 122 mm
armatę czołgu IS-2 i działa samobieżnego ISU-122,
brytyjskie armaty przeciwpancerne 17 i 32-funtowe stosowane
także w czołgach oraz 90 mm armatę amerykańską. Jednak
armaty te występowały w późnym okresie wojny, w małych
ilościach, albo były wyposażone w gorszej jakości
celowniki optyczne. Czołgi jakimi dysponowali alianci ustępowały
też pod względem pancerza Tygrysowi.
Brytyjska 17-funtowa armata ppanc., w którą wyposażono
pewną liczbę czołgów Sherman (Sherman Firefly), przebijała
czołowy pancerz Tygrysa z odległości 500 m, a z 2000 m mogła
zniszczyć tylko gąsienicę. Natomiast Tygrys niszczył
Shermana z odległości nawet 2800 m. Armata radzieckiego czołgu
T-34/85,
który pojawił się na wiosnę 1944 r., mogła przebić czołową
płytę pancerną Tygrysa z odległości 1000 m przy kącie
uderzenia 90 stopni. Armata KwK 36 przebijała czołową płytę
pancerną T-34/85
z odległości przekraczającej 2000 m, a w IS-2 z 1000 m. Ten
ostatni mógł zniszczyć Tygrysa już z odległości ponad
1500 m. Niemniej straty
ponoszone w walkach na odległość poniżej 500 m oraz
trafienia w pancerz boczny wieży i kadłuba spowodowały, że
na bokach wieży i płaskiej płycie z przodu kadłuba czołgu
zaczęto montować haki do zawieszania kawałków gąsienic.
Załogi często mocowały elementy gąsienic w różnych
miejsca pancerza. Luźno zawieszona gąsienica, trafiona
pociskiem ppanc. Odrywała się i powodowała jego
rykoszetowanie i w takim wypadku pancerz nie ulegał
przebiciu. Jego twardość mogła być jednak wadą. Pancerz
Tygrysa, wykonany ze szlachetnej stali, był tak twardy, że
pociski często pękały po trafieniu. W takiej sytuacji
zdarzało się, że od wewnętrznej strony, przy dostatecznie
dużej sile uderzenia, odrywały się kawałki stali i raziły
załogę. Uczestnik walk w Normandii wspominał, że Tygrys
ostrzelany z małej odległości, przez 3 Shermany, nagle
zatrzymał się i przerwał ogień. Na jego pancerzu nie było
śladów przebicia; po zajęciu terenu przez piechotę okazało
się, że czołg był nie uszkodzony, ale cała załoga została
wybita odpryskami pancerza.
Na niezwykłą odporność pancerza Tygrysa wskazuje
wspomnienie z walk w okolicach Leningradu. Czołg
fw. Kertschera z 2/502 s. Pz. Abt. (2 komp. 502
Batalionu Czołgów Ciężkich) został trafiony z najbliższej
odległości w pancerz boczny z radzieckiej rusznicy ppanc.
Pocisk rdzeniowy wszedł głęboko w pancerz, lecz go nie
przebił nawet z minimalnej odległości rusznica nie była w
stanie zagrozić Tygrysowi.
Wieża
Wieża czołgu Tygrys wykonana została w zakładach Kruppa.
Podobnie jak konstrukcja kadłuba również wyrób wieży był
niezwykle uproszczony. Pancerz wieży, w kształcie podkowy,
wyginany był z jednego arkusza płyty i łączony z przodu
dwoma prostokątnymi profilami stalowymi. Dach wieży zrobiono
z płaskiej płyty, lekko opadającej do przodu. Na wieży
montowano wieżyczkę dowódcy; do lipca 1943 roku miała
kształt walca z 5 szczelinami obserwacyjnymi. Później, w
celu ujednolicenia produkcji, adaptowano wieżyczkę dowódcy
typu montowanego na czołgu Pantera, niższą, posiadającą 7
peryskopów i pierścień do zamontowania przeciwlotniczego
km-u. Na tyle wieży montowano pojemnik na rzeczy osobiste załogi
i narzędzia. Początkowo używano pojedynczego pojemnika,
typu jaki był zakładany na czołgach Pz. Kpfw. III, później
umieszczano dwie prostokątne puszki, a w końcu w celu
uproszczenia produkcji i oszczędności, nie montowano tych
pojemników wcale, albo wyjątkowo jeden.
Wieża posiadała zawieszoną na trzech wspornikach podłogę,
tak że wraz z jej obrotem cały przedział bojowy zmieniał
położenie. Wieża obracana była za pomocą urządzenia
hydraulicznego, napędzanego ze skrzyni biegów i
przymocowanego do podłogi. Mechanizm obrotu uruchamiany był
za pomocą pedału umieszczonego w podłodze, z prawej strony
celowniczego. Naciśnięcie palcami obracało wieżę w prawo,
a piętą w lewo. Wieża wykonywała obrót o 360 stopni w ciągu
1 minuty (elektryczny mechanizm obrotu wieży Shermana miał
3-krotnie większą prędkość kątową). Wieża Tygrysa mogła
być także obracana ręcznie za pomocą korb; jedna znajdowała
się pod lewą ręką celowniczego, druga obok dowódcy. Pełny
obrót wieży wymagał 720 obrotów korbą.
Napęd
Tygrys był napędzany, w swojej pierwszej wersji,
21-litrowym, 650-konnym silnikiem benzynowym Maybach V-12 HL
210 P 45, chłodzonym wodą. Był to silnik o zbyt małej mocy
dla tak dużego czołgu i stosunek mocy do wagi bojowej
pojazdu wynosił 10,3 KM/t (radziecki IS-2 miał 11,3 KM/t).
Wkrótce zauważono, że Tygrys ma kłopoty z pokonywaniem
stromych wzniesień i porusza się zbyt wolno w terenie. Od
maja 1943 roku wymieniono silnik na 24-litrowy Maybach V-12 HL
230 P 45 o mocy 700 KM co dawało 11,4 KM/t. Manewrowość w
terenie poprawiła się, ale nadal nie była zgodna z życzeniami
załóg. Tygrys rozwijał prędkość drogową do 32 km/h z
silnikiem 21-litrowym i do 38 km/h z silnikiem 24-litrowym; w
terenie prędkość spadała do 20-25 km/h. Zapas paliwa,
mieszczący się w 4 zbiornikach, wynosił 535 l i starczał
na pokonanie 190 km po drodze lub 110 km w terenie. Silnik był
chłodzony cieczą z dwóch chłodnic wodnych o pojemności
21,35 l każda. Silnik Tygrysa był dobry i niezawodny w
przeciętnych, europejskich warunkach. W warunkach
ekstremalnych, na jakie natknięto się w Tunisie i Związku
Radzieckim, zawodził. W czasie dużych upałów przegrzewał
się, natomiast w silne mrozy zamarzał, co stwarzało
konieczność stałego trzymania go ?na chodzie". Rury
wydechowe były podniesione do góry tak, aby w czasie jazdy
gazy spalinowe, wyrzucane pod dużym ciśnieniem, nie podnosiły
kurzu, zdradzającego poruszanie się czołgu.
Tygrys
wyposażony był w półautomatyczną skrzynię biegów
Maybach ?Olvar" umieszczoną pośrodku, w przodzie kadłuba.
Dzięki skomplikowanemu systemowi synchronizacji dawała ona
możliwość łatwego i wygodnego prowadzenia czołgu, pomimo
jego ogromnej masy. Skrzynia miała 8 przełożeń do przodu i
4 do tyłu. Pierwszy bieg był używany wyłącznie w
sytuacjach wyjątkowych, np. przy ruszaniu w błotnistym
terenie. W normalnych warunkach do ruszania z miejsca używano
drugiego biegu. Do skrzyni przymocowany był hydrauliczny
mechanizm kierujący. Mechanizm skrętu Tygrysa oparto na
udoskonalonym pomyśle angielskiego inż. Meritt'a była to
transmisja o podwójnym doprowadzeniu mocy: przez skrzynię
biegów i z jej pominięciem. Dawało to możliwość dwóch
promieni skrętu na każdym biegu. Kierowca prowadził pojazd
za pomocą kierownicy, przez którą oddziaływał na
mechanizm różnicowy, wykonując łagodne skręty. Ostre skręty,
w warunkach bojowych, kierowca wykonywał za pomocą dwóch
lewarów oddziaływujących na hamulce tarczowe prawej i lewej
gąsienicy. Kierowcy byli zgodni, że Tygrysa prowadziło się
jak samochód.
Zawieszenie
Każde koło jezdne Tygrysa było zawieszone niezależnie na
osi połączonej przez wahacz z drążkiem skrętnym; co druga
oś była dłuższa co umożliwiało ustawienie wzajemnie
zachodzących na siebie kół. Podwozie składało się z 8
par potrójnych, tarczowych, stalowych kół jezdnych o średnicy
80 cm. Od stycznia 1944r. wprowadzono wewnętrzną amortyzację
i koła wykonywano bez bandaży gumowych. Umieszczenie dużej
liczby zachodzących na siebie kół dawało optymalne rozłożenie
ciężaru, dużą stabilność przy poruszaniu się w terenie
i większą odporność na uszkodzenia. Znane są wypadki
kiedy utrata pojedynczych kół nie powodowała
unieruchomienia czołgu. Wadą tego rozwiązania było jego łatwe
blokowanie się śniegiem i błotem co unieruchamiało pojazd,
szczególnie jeśli błoto zamarzło. Rosjanie odkryli ten słaby
punkt i zimą atakowali przed świtem, kiedy temperatura jest
najniższa i prawdopodobieństwo unieruchomienia czołgu było
największe. Inną bardzo poważną wadą podwozia było
szybkie zużywanie się części, które trzeba było wymieniać
co 400 km. Czołg napędzany był umieszczonymi z przodu kołami
zębatymi; ustawienie koła napinającego, umieszczonego z tyłu,
mogło być regulowane z wnętrza pojazdu.
Tygrys wyposażony był w dwa rodzaje gąsienic: transportowe
mające 51,25 cm szerokości oraz bojowe 71,25 cm. Było to
podyktowane oszczędzaniem gąsienic bojowych oraz dopuszczalną
szerokością ładunku kolejowego. Tygrys na gąsienicach
bojowych był zbyt szeroki do transportu na wagonach. Ciężar
czołgu powodował, że nacisk jednostkowy był bardzo duży:
1,05 kg\cm kw. na szerokich i 1,46 kg\cm kw. na wąskich (dla
porównania nacisk czołgu Pantera wynosił 0,9 kg\cm kw.;
T-34/85 miał 0,79 a IS-2 tylko 0,82). Duży nacisk
jednostkowy powodował grzęźnięcie w terenie i obniżenie
manewrowości. Do poruszania się na gąsienicach
transportowych zdejmowano dwa zewnętrzne rzędy kół
jezdnych. Pomimo wykonania gąsienic ze stali manganowej ich
przebieg wynosił tylko 800 km, a waga jednej aż 3 tony.
Stwarzało to poważne kłopoty zaopatrzeniowe i techniczne,
gdyż zapasowa para gąsienic musiała być dowieziona wszędzie
tam gdzie transportowano czołgi. Wyszkolona załoga potrafiła
zmienić gąsienicę w ciągu 25 minut, wykorzystując stalową
linę, która nakręcana na koło napędzające czołgu wciągała
gąsienicę od tyłu. Na zimę wyposażono Tygrysy w
Gleiskette gąsienicę z wystającymi z nich stalowymi
grzebieniami o długości 20-24 cm. Ten typ umożliwiał
poruszanie się po oblodzonych szosach, nawet przy ostrych
spadkach.
Aby zapobiec niszczącemu działaniu
kurzu na silnik czołgu (przebieg silnika określany był na
5000 km z filtrami powietrza i tylko 500 km bez), w pierwszych
czołgach produkowanych w 1943 roku montowano również zestaw
filtrów powietrza typu ?Feifel" firmy Fa Mann und
Hummel. Czołgi wyposażone w ten sprzęt oznaczone Tygrys (Tp),
były wysyłane do Afryki i południowej Rosji. Po zakończeniu
działań w Tunisie, Tygrysy otrzymywały już tylko
standardowe filtry.
Uzbrojenie
Tygrys
miał być czołgiem nie tylko niezniszczalnym, ale także mającym
przewagę uzbrojenia nad każdym czołgiem alianckim. W tym
celu uzbrojono Tygrysa w armatę KwK 36L/56 o kalibrze 88 mm i
długości przewodu lufy 4930 mm. Do tego momentu czołgi
niemieckie jeśli miały na wyposażeniu ciężkie armaty to
były to armaty z krótkimi lufami (PzKpfw IV miał armatę 75
mm KwK 37 L/24). Długa lufa nadawała większą prędkość
początkową i stabilność pocisku ppanc. Armata Tygrysa była
adaptacją standardowej armaty plot. Flak 36. Zmiany obejmowały
jedynie dodanie hamulca wylotowego, elektrycznego urządzenia
zwalniania iglicy i innego oporopowrotnika. Zamek armaty, który
dzielił wieże na pół, był powiększoną wersją typowego
półautomatycznego zamka używanego w niemieckich armatach
ppanc. Ogromny ciężar lufy zrównoważony był sprężyną
umieszczoną w cylindrycznej obudowie po lewej stronie zamka w
przodzie wieży. Przy strzelaniu posługiwano się dwoma
rodzajami nabojów przeciwpancernych: z pociskiem wz. 39
(Pzgr.39) i wz. 40 (Pzgr.40).Pocisk wz.39, typowy pocisk
przeciwpancerny, osiągał prędkość wylotową 773 m/s, przy
wadze 10,2 kg. Wz.40 ważył tylko 7,3 kg, lecz uzyskiwał prędkość
wylotową 930 m/s. Był to tzw. Pocisk podkalibrowy, bardzo
skuteczny na małe odległości. Tygrys zabierał 92 naboje,
zwykle po połowie pocisków ppanc. i burzących (dla porównania
IS-2 zabierał tylko 28 sztuk amunicji a szybkostrzelność
jego 122 mm armaty była 2-3 krotnie mniejsza od KwK 36).
Zapas amunicji rozlokowany był w pojemnikach blaszanych po
bokach przedziału bojowego pod ścianami wieży oraz pod jej
podłogą w kadłubie za plecami kierowcy. Pz Kpfw VI był
jedynym niemieckim czołgiem wyposażonym w armatę KwK 36.
Uzbrojenia dopełniały 2 karabiny maszynowe MG 34 (w późniejszych
wersjach MG 42) o kalibrze 7,92 mm, szybkostrzelności 800-900
(1100-1200) strzałów na minutę, z zapasem amunicji 5850
sztuk. Km sprzężony z armatą znajdował się po prawej
stronie lufy i był obsługiwany przez celowniczego.
Naprowadzanie na cel odbywało się tak jak armaty, a
odpalenie przez naciśnięcie pedału w podłodze. Drugi km
znajdował się w jarzmie kulistym po prawej stronie kadłuba,
w przedniej pionowej płycie czołgu. Obsługiwany był przez
radiooperatora strzelca i działał jak zwykły polowy MG.
Zasilanie obu km-ów odbywało się za pomocą taśm
metalowych; zapasowe zawieszone były w pojemnikach wokół
stanowiska radiooperatora i na ścianach wieży. W późniejszych
modelach montowano także przeciwlotniczy km na pierścieniu
wokół wieżyczki dowódcy.
Wczesne modele Tygrysów otrzymywały wyrzutnie granatów
odłamkowych "S", służących do zwalczania
piechoty w bezpośredniej bliskości pojazdu. Wyrzutnie, w
liczbie 5, montowano na nadbudowie kadłuba z przodu, na lewym
boku i tyłu czołgu. Były to cylindry o wysokości 12,5 cm i
średnicy 10 cm, wyrzucające odpalany z wnętrza granat na
wysokość 1 do 1,5 m. Rozrywając się raził wokoło 360
stalowymi kulkami o średnicy 1 cm każda. Montowania wyrzutni
granatów ?S" zaprzestano pod koniec 1943 roku.
Z przodu, po obu stronach wieży, umieszczano wyrzutnie świec
dymnych, zwykle 6 sztuk. Najczęściej używano 90 mm moździerza
Nb K 39 z pociskiem dymnym o wadze 2 kg i czasie palenia 4-7
minut. Załoga dysponowała pistoletem maszynowym MP 40 z
zapasem 6 magazynków, czyli 192 naboi oraz granatami ręcznymi.
Z pm-u można było strzelać do piechurów przez strzelnice
po bokach wieży. Początkowo Tygrysy otrzymywały cztery
strzelnice po obu stronach wieży, lecz od grudnia 1942r.
zlikwidowano prawą tylną strzelnicę, zmieniając ją na
dodatkowy właz dla ładowniczego.
Naprowadzanie armaty na cel odbywało się za pomocą
wspomnianych mechanizmów obrotu wieży. Kąt podniesienia
lufy (-8 - +10 stopni) był regulowany korbą, umieszczoną po
prawej ręce celowniczego. Ponadto celowniczy dysponował
pochyłomierzem i tarczą określającą położenie wieży
względem osi pojazdu. We wczesnych modelach montowano
binookularowy celownik teleskopowy TZF 9b umożliwiający
strzelanie z armaty ogniem bezpośrednim na odległość do
4000 m i z km-u do 1200 m; ogniem pośrednim do 8000 m Późniejsze
Tygrysy posiadały monookularowy celownik teleskopowy TZF 9c o
takich samych parametrach. Oba te celowniki dawały powiększenie
2,5 raza przy kącie widzenia odpowiednio 26 i 25 stopni. Km w
kadłubie wyposażony był w celownik teleskopowy KgZF 2, o
powiększeniu 1,75 raza i kącie widzenia 18 stopni, umożliwiający
strzelanie do 1200 m.
Radiooperator dysponował standardowym w czołgach
niemieckich, nadajnikiem Fu 5 o mocy 10 W. Po prawej stronie,
za wieżą, umieszczona była 2-metrowa antena. Sprzęt ten
umożliwiał porozumiewanie się na odległość 2-4 km, w
zależności od pogody i terenu.
Załoga
Załogi szkolono w utworzonym wiosną 1942r. na poligonie w
Paderborn w Westfali oraz w Putlos nad Bałtykiem, 500
Szkolnym Batalionie Pancernym. Szkolenie prowadził mjr inż.
H. Scultetus, rekrutując do batalionów ochotników początkowo
z przeszkoleniem pancernym, później ?surowych" rekrutów
w wieku 17-18 lat. Ochotnikom stawiano wysokie wymogi ideowe,
psychologiczne i zdrowotne. Początkowo czołgiści byli
szkoleni bardzo dokładnie i każdy z członków załogi mógł
wykonywać przynajmniej dwie funkcje. Z czasem kiedy
zapotrzebowanie na załogi wzrosło, skracano szkolenie i czołgiści
nie mogli zastępować się nawzajem. Każdy z tworzonych, czy
z odtwarzanych batalionów Tygrysów, czerpał przynajmniej część
swych kadr z 500 Szkolnego Batalionu Pancernego. Do końca
wojny służba w jednostce wyposażonej w Tygrysy była uważana
za wyróżnienie.
Załoga Tygrysa składała się z 5 ludzi: dowódcy, ładowniczego,
celowniczego, kierowcy i radiooperatora-strzelca. Każdy z członków
załogi, oprócz celowniczego, dysponował włazem, przez który
mógł szybko opuścić uszkodzony pojazd. Kierowca i
radiooperator-strzelec mieli włazy nad głową w poziomej płycie
kadłuba, dowódca w wieżyczce obserwacyjnej, ładowniczy
prostokątny właz w dachu albo okrągły w boku wieży.
Kierowca siedział po lewej stronie oddzielony od
radiooperatora strzelca przez skrzynię biegów. Miał przed
sobą podłużną szczelinę obserwacyjną, którą zamykał
małą płytą pancerną, za pomocą korby przesuwającej ją
w górę, po zewnętrznym pancerzu. Zarówno kierowca jak i
radiooperator-strzelec dysponowali umieszczonym we włazie
ewakuacyjnym peryskopem. Reszta
załogi znajdowała się w pomieszczeniu bojowym wieży. Po
lewej stronie armaty siedział celowniczy, za nim nieco wyżej
dowódca, po prawej tyłem
do kierunku jazdy siedział ładowniczy. Dowódca dysponował
otworami lub peryskopami w wieżyczce, celowniczy zaś tylko
celownikiem.
Wyposażenie
specjalne
Ponieważ
Tygrys był czołgiem zbyt ciężkim dla przeciętnych mostów,
inż. Aders główny konstruktor czołgu, postanowił
wykorzystać w nim jedno z rozwiązań technicznych pomyślanych
dla łodzi podwodnych chrapy. Czołg został całkowicie
uszczelniony, wszystkie włazy miały uszczelki gumowe, pierścień
wieży był uszczelniany za pomocą nadymanej rury gumowej,
armata była szczelnie okryta przez gumowe płótno na wylocie
lufy i wokół jarzma. Rury wydechowe były zostawione
otwarte, gdyż ciśnienie gazów wydechowych z pracującego
silnika zapobiegało wejściu wody. Powietrze, dla załogi i
silnika, było doprowadzane przez rozsuwaną rurę ustawioną
na tyle, nad przedziałem silnika. Czołg mógł poruszać się
pod wodą, na głębokości 4,5 m i pozostawać w zanurzeniu
2,5 godziny przy pracującym silniku. Woda dostająca się do
wnętrza pojazdu była usuwana przez pompę zamontowaną w podłodze
kadłuba. Do przeprowadzenia pierwszych prób w zanurzeniu
wybudowano specjalny, zaopatrzony we wjazd, basen na poligonie
w Haustenbeck. W czasie pierwszych prób załoga dysponowała
aparatami tlenowymi i telefonem do porozumiewania się z załogą
na powierzchni. Pierwsze zanurzenie trwało 93 minuty, a
zebrane doświadczenia pozwoliły na usunięcie istniejących
usterek i już wkrótce Tygrys przekraczał po dnie jezioro. W
chrapy wyposażone były pierwsze 495 czołgów, potem pomysł
zarzucono zapewne w celu uproszczenia produkcji. Od września
1943 roku, kiedy zaprzestania montowania chrap, Tygrys mógł,
po przygotowaniu, pozostawać 1,5 m pod wodą, przez kilkanaście
minut. Czołg był zdolny przekraczać przeszkody wodne o głębokości
do 1,6 m bez przygotowania.
Pomysł uniezależnienia czołgu od mostów, w dobie wojny
ruchowej, jest tak genialny, że należy się dziwić, że nie
był bardziej rozpowszechniony. Po wojnie wielu alianckich
konstruktorów czołgów zapożyczyło go do swoich projektów.
Od początku 1943 roku pancerz Tygrysa pokrywano
antymagnetyczną pastą Zimmerit, która chroniła przed
przyczepieniem granatów magnetycznych. Pastą pokrywano najczęściej
pionowe boki kadłuba i wieży a potem malowano ją na
aktualnie potrzebny kolor. Używania pasty Zimmerit
zaprzestano na początku 1945 roku.
Transport
Z uwagi na ogromny ciężar tego czołgu, nawet transport
kolejowy był utrudniony. Specjalnie dla Tygrysa wybudowano
serie 6-osiowych wagonów-platform oznaczonych SSyms. Ze względu
na nośność mostów kolejowych, pomiędzy każde 2 wagony z
Tygrysami wstawiano 4 inne. Do transportu drogowego firma
Kasbohrer z Ulm skonstruowała 60-tonową lawetę na 48 kołach.
Holowanie w terenie mogło odbywać się za pomocą drugiego
Tygrysa (albo nawet dwóch) a czasem trzech 18-tonowych ciągników
Sd.Kfz.9. Taki cel stanowił łatwy cel dla lotnictwa gdyż z
konieczności poruszał się bardzo wolno. Zatem holowanie było
poważnym problemem i często załogi były zmuszone do
niszczenia uszkodzonych pojazdów.
Koszt
Ciekawe jest porównanie ceny Tygrysa do cen innych czołgów
niemieckich. Tygrys z uzbrojeniem kosztował nieco ponad 300
000 RM, podczas gdy Pz. Kpfw. V ?Pantera" 120 000 RM,
Pz.Kpfw. IV 110 000 RM, Pz.Kpfw. III 100 000 RM, Pz.Kpfw.38(t)
53 000 RM, Pz.Kpfw. II 50 000 RM i Stutmgeschutz III 85 000
RM. Zatem Tygrys był czołgiem niesłychanie kosztownym, za
cenę jednego można było zbudować 2,5 Pantery. Ale jakośc
i sprawność bojowa całkowicie usprawiedliwiała koszt. Cena
eksportowa Tygrysa została ustalona na 645 000 RM i jedna
sztuka miała być wysłana do Japonii na pokładzie ogromnej
łodzi podwodnej, drogą dookoła przylądka Dobrej Nadzieji.
Do realizacji tego pomysłu nigdy nie doszło.
Słabe
punkty
Pomimo swego grubego pancerza i potężnego uzbrojenia, Tygrys
posiadał szereg słabych punktów. Największą jego słabością
był ogromny ciężar pojazdu, który ograniczał manewrowość
i zasięg, ale nie tylko. Ciężar powodował trudności
transportowe, konieczność trzymania się twardego podłoża
i utrudniał możliwość ratowania uszkodzonych pojazdów.
Przeglądając historię walk Batalionów Czołgów Ciężkich
ma się wrażenie, że liczba porzuconych i zniszczonych przez
własne załogi Tygrysów była porównywalna do liczby pojazdów
straconych w walce.
Innym słabym punktem Tygrysa były jego chłodnice, które
choć umieszczone w tyle czołgu, z konieczności opancerzone
tylko grubą żaluzją, ulegały łatwo uszkodzeniom. Na
froncie wschodnim, gdzie Rosjanie wykorzystywali dużą liczbę
moździerzy, uszkodzenia te były szczególnie częste, a
przebicie chłodnicy zmuszało dowódcę czołgu do
natychmiastowego powrotu do warsztatów, pod groźbą zatarcia
silnika.
Tygrys posiadał 2 akumulatory o napięciu 12 V, które łatwo
się wyczerpywały, co stwarzało konieczność częstego
uruchamiania silnika i ładowania. Jeśli silnik nie mógł
zapalić, dwóch ludzi musiało opuścić czołg i uruchomić
go z zewnątrz za pomocą korby. Ze względu na niebezpieczeństwo
na polu walki, załogi opracowały system zapalania polegający
na popchnięciu lub pociągnięciu przez drugiego Tygrysa.
Silnik Tygrysa zużywał się szybko i wymagał nie tylko
remontów ,ale od czasu do czasu wymiany. Obsesja Hitlera z
tworzeniem nowych jednostek, a nie zaopatrywaniem istniejących
spowodowała kryzys już pod koniec 1942 roku. Przez cały rok
na 10 wyprodukowanych Tygrysów wytwarzano 1 zapasowy silnik i
1 transmisję, w rezultacie pod koniec roku prawie wszystkie
maszyny zostały unieruchomione w warsztatach, z braku części
zamiennych.
|