|
Okres II wojny
światowej był czasem gwałtownego rozwoju broni pancernej. Niemcy, którzy na początku zmagań posiadali wyraźną
przewagę, systematycznie ją
tracili. W drugiej połowie wojny wprowadzili więc do służby
nowe typy czołgów, licząc, że dzięki swoim
charakterystykom zagwarantują
im jej odzyskanie, mimo nie dającej się
zniwelować przewagi liczebnej
wroga. Konsekwentne dążenie
do zapewnienia swoim czołgom jak najskuteczniejszego
uzbrojenia i opancerzenia, doprowadziło
do pojawienia się czołgu ciężkiego
Pz.Kpfw. VI Tiger Ausf.B, uważanego przez
nich wówczas, jak również przez wielu dzisiaj,
za jeden z najskuteczniejszych czołgów
tamtej wojny. Wyrazem tych
opinii była nazwa, która przylgnęła do czołgu
- Tygrys Królewski
PzKpfw
VI "TIGER" AUSF. B, CZY RZECZYWIŚCIE ,,KRÓLEWSKI" ?
Czołg ciężki Pz.Kpfw.VI Tiger Ausf.E, który na pewien czas
w okresie 1942-1943 pomógł Niemcom zrównoważyć przewagę
sowieckiej broni pancernej, był pod względem założeń
konstrukcyjnych pojazdem bojowym końca lat 30. Wzrost
skuteczności uzbrojenia i pancernej osłony osiągnięto
najpospolitszymi metodami: zaadoptowano istniejącą już
armatę przeciwlotniczą 88 mm Flak 18 i pogrubiono płyty
pancerza. W tym czasie rosyjski T-34 ujawnił nowe możliwości
w konstrukcji czołgów, które przyczyniły się do zwiększenia
odporności ich opancerzenia wobec dotychczasowych środków
przeciwpancernych. Należało więc przyszły czołg uzbroić
w działo, które umożliwiałoby niszczenie
nieprzyjacielskich czołgów z odległości bezpiecznej dla własnych
wozów. Wybór padł na nowo skonstruowaną armatę czołgową
kalibru 88 mm KwK 43 L/71, która rzeczywiście oferowała
takie możliwości. Działo to było także rozwinięciem
armaty plot. - Flak 41.
Po raz pierwszy zamiar zamontowania w czołgu działa
opartego na konstrukcji armaty Flak 41 pojawił się jeszcze w
połowie 1941 r. podczas prac konstrukcyjnych nad VK.4501(P)
(późniejszy Tiger(P). Zrealizować ów zamiar chciano bez
zasadniczej przebudowy podstawowych komponentów pojazdu, co
we wrześniu tego roku doprowadziło ostatecznie do
stwierdzenia, że średnica pierścienia oporowego wieży
YK.4501 (P) jest zbyt mała i bez znaczącego zwiększenia
wymiarów kadłuba oraz samej wieży nie ma co liczyć na
osadzenie armaty o masie 2265 kg w czołgu. Do nowej armaty
potrzebny był nowy czołg. Pierwsze prace projektowe rozpoczęto
w lutym 1942 r. (Porsche - kadłub, Krupp - wieża). W marcu
1942 r. własne prace rozpoczęła także firma Henschel.
Armata KwK 43 należała bezsprzecznie do najlepszych dział
czołgowych II wojny światowej i nie było wówczas czołgu,
który byłby w stanie się jej oprzeć. Dzięki wyjątkowo płaskiej
trajektorii pocisków rekord celnego strzału bezpośredniego
wynosił ponad 3500 m. Wysoka skuteczność armaty została
osiągnięta przez zastosowaniu nabojów z silnym ładunkiem
miotającym, dającym bardzo wysoką prędkość początkową
oraz niespotykanie długiej lufy (6298 mm bez hamulca
wylotowego). Charakterystyki armaty odpowiadały całkowicie
założeniom taktycznym nowego czołgu, sformułowanym na
podstawie dotychczasowych doświadczeń z walk na froncie
wschodnim. Rozległe przestrzenie, w większości płaskie (długie
horyzonty) sprawiały, że przewagę
przeważnie uzyskiwał ten, kto dysponował potężniejszą
armatą, umożliwiającą skuteczny strzał z większego
dystansu. Brak poważniejszych przeszkód terenowych,
utrudniających poruszanie się czołgu sprawiał, że nie miała
znaczenia niezwykła długość lufy oraz duża masa działa.
Ta ostatnia i tak stanowiła tylko niewielką część masy
bojowej całego pojazdu, który chciano osłonić
niespotykanie grubym pancerzem.
Ze względu na
założone znaczne odległości, na których nowy czołg miał
prowadzić walkę, mniejsze znaczenie miały prędkość i
przyspieszenie pojazdu oraz szybkość obrotu wieży, a
znaczenie zyskiwały dobrej jakości. przyrządy obserwacyjne
oraz celownicze.
Projektując wieżę nowego czołgu ciężkiego, oprócz, celu
jakim było zamontowanie nowej armaty, dążono do możliwie
znacznego zmniejszenia czołowej jej powierzchni, godząc to
wymaganie z koniecznym zwiększeniem jej wymiarów. Te
ostatnie wzrosły jeszcze bardziej, gdy spełniono wymaganie
umieszczenia, po raz pierwszy w niemieckiej konstrukcji
pancernej, części zapasu amunicji armatniej w wieży. Z powyższych
względów znacznie wzrosły wymiary bocznych płyt wieży, które
w celu zwiększenia odporności odchylono od pionu, a także
wygięto na kształt łuku, by nadać wieży nieco opływowy,
wrzecionowaty kształt, zwiększający prawdopodobieństwo
rykoszetowania trafiających pocisków. Obrót wieży
realizowany był przez siłownik hydrauliczny (pompa
instalacji napędzana była przez silnik czołgu). Prędkość
obrotu wieży zależała więc od aktualnych obrotów silnika:
przy 1750 obr./min. wynosiła 8°/s. Pełnego obrotu można było
dokonać w zależności od prędkości obrotowej silnika w ciągu
od 19 s do 77 s (Cromwell - 11 s, M26 Pershing - 15 s; w obu
niezależnie od obrotów silnika). Istniał także ręczny,
pomocniczy napęd obrotu, którego pokrętła znajdowały się
przy stanowiskach celowniczego i ładowniczego, ale był on
jeszcze mniej wydajny: jeden obrót pokrętła przesuwał wieżę
tylko o 0.5° i służył głównie do ostatecznego,
precyzyjnego naprowadzenia działa na cel. Przy przyjętych założeniach
taktycznych nie tak wielkie znaczenie miała także
szybkostrzelność, dlatego nie przejmowano się zbytnio
znacznymi rozmiarami amunicji. Zdawano sobie jednak sprawę,
że manewrowanie wewnątrz czołgu prawie 20 kg, nabojem może
być kłopotliwe. Aby więc
w warunkach bojowych nie dochodziło do sytuacji, w których
czołg będzie bezbronny z powodu trudności z załadowaniem
działa, zaadoptowano rosyjskie rozwiązanie zmagazynowania części
amunicji armatniej w tylnej niszy wieży, gwarantujące prostą
drogę naboi ze stelaży do komory nabojowej.
Jak
wspomniano, do prac projektowych nad prototypami nowego czołgu
ciężkiego przystąpiły dwie firmy: Nibelungen Werke (Ferdinand
Porsche) i Henschel - tak samo jak w przypadku Tygrysa 1.1 tak
jak wcześniej. projekt zaproponowany przez Porschego
-VK.4502(P) - nie znalazł uznania, kiedy oceniono, że
spalinowo-elektryczny układ napędowy oraz zawieszenie na wzdłużnych
wałkach skrętnych nie gwarantują odpowiedniej odporności
na uszkodzenia, prostoty obsługi i są zbyt kosztowne
materiałowo. Zwycięzcą został czołg firmy Henschel -
VK.4503(H) - skonstruowany pod kierownictwem Erwina Andersa.
Pierwszy prototyp nowego czołgu ciężkiego zaprezentowano
Hitlerowi 20 października 1943 r. na poligonie w Arys (dziś
Orzysz). Następne dwa prototypy pojawiły się w grudniu tego
samego roku. Czołg oficjalne został oznaczony jako
Panzerkampfwagen VI (Sd.Kfz.l82) Tiger Ausf.B. Od grudnia 1944
r. w dokumentach Ministerstwa Rzeszy d/s Uzbrojenia i Amunicji
używano, mającej niewątpliwie wydźwięk propagandowy, nazwy
Königtiger. Powszechniej jednak używano nazwy wprowadzonej
u Henschla - Tiger II.
Produkcję seryjną rozpoczęto w styczniu 1944 r., jednak do
maja 1944 r. zmontowano tylko 20 sztuk , nie licząc trzech
prototypów. Do końca marca 1945 r., gdy
wstrzymano produkcję,
wyprodukowano 474 czołgi (plus 3 prototypy) z 1237 zamówionych.
W sierpniu 1944 r. osiągnięto szczyt możliwości
produkcyjnych - 84 Tigery II. W innych miesiącach produkcja
wahała się od kilkunastu do kilkudziesięciu pojazdów.
Pierwszych 47 czołgów ciężkich Tiger II (oraz 3 prototypy)
zostało wyposażonych w tzw. wieże Porschego. Ferdinand
Porsche faktycznie miał niewiele wspólnego z ich projektem.
Tak samo jak wieże seryjne dla Tygrysa II (niesłusznie zwane
wieżami Henschla), tak i te zaprojektowano w zakładach
Kruppa, w tym wypadku na zamówienie Porschego, dla jegoVK
4502 (P). do końca 1942 r. Wyprodukowano 50 wież lub
gotowych do nich komponentów. Chociaż VK 4502 (P) nie
znalazł uznania w oczach wojska, wieże nie straciły całkowicie
swojej wartości, bowiem przy ich projektowaniu generalnie spełniono
postawione przez wojsko warunki, tak samo jak w późniejszych
wieżach seryjnych chociaż w każdym z tych przypadków
zrealizowano je w trochę inny sposób. Naprawdę istotną różnicą
między tymi wieżami był napęd ich obrotu : elektrycznego
dla Porschego, hydrauliczny dla Henschla. W lutym 1943 r. Podjęto
więc decyzję o wykorzystaniu istniejących już wież w
pierwszych Tigerach II , zalecając zmianę napędu ich
obrotu. Po dostosowaniu wież ,,Porschego" do
zamontowania na kadłubach Henschla, mimo wszystko były one
niewymienne z wieżami seryjnymi. Wieże ,,Porschego"
posiadały, tak samo jak seryjne, konstrukcję spawaną z płyt
walcowanych. Nieznacznie szerszy przód wieży o grubości 100
mm był zaokrąglony, a ściany boczne (80 mm grubości) zostały
odchylone pod kątem aż 30° od pionu. W rezultacie wieża
,,Porschego" była ciaśniejsza od wieży ,,Henschla":
w jej tylnej niszy mieściło się tylko 16 naboi do działa,
a wieżyczka obserwacyjna dowódcy wystawała poza obrys wieży
formując charakterystyczne wybrzuszenie w jej lewej burcie,
które dla utrzymania odpowiedniej odporności zostało
pogrubione do 90 mm. Demontaż armaty w wieżach ,,Porschego"
był trudniejszy i wymagał zdemontowania tylnej ściany wieży.
W wieżach seryjnych, aby ją zdemontować, wystarczyło tylko
otworzyć tylny właz w wieży i zdjąć stelaże na amunicję
w jej niszy. Projektując kadłub nowego czołgu ciężkiego
Henschel zamierzał pierwotnie przyjąć za punkt wyjścia kadłub
Tigera l.
Chciano zachować jego układ jezdny
z zawieszeniem oraz układ napędowy. Doświadczenia Z
frontu wschodniego uzyskane w walkach z T-34 i stwierdzona
skuteczność ,,nachylonego" opancerzenia tego
ostatniego skłoniły jednak wojskowych i projektantów do
zastosowania podobnej idei opancerzenia. Płytę czołową kadłuba
zamierzano odchylić od pionu o 50-60° (warto zaznaczyć, że
początkowo nie dysponowano odpowiednim jarzmem kulistym
przedniego karabinu maszynowego dającym się zamontować w
tak pochylonej płycie, dlatego zamierzano zastosować takie
samo rozwiązanie jak w czołgach Panther Ausf. D - zamykane
pokrywą wycięcie). Ponadto w specyfikacji wydanej przez
WaPruf 6 w sierpniu 1942 r. sformułowano żądanie, aby czołg
wyposażyć w taki sam silnik wraz z całym pomocniczym osprzętem
i wyposażeniem, jakiego użyto w Panterach, a możliwie największą
liczbę podzespołów należało zunifikować z zastosowanymi
w przyszłym czołgu podstawowym Panzerwaffe Panther II. W
rezultacie spełnienia wymogu zamontowania potężniejszego
uzbrojenia i opancerzenia, Tiger II był większy od swojego
poprzednika i wyglądem zewnętrznym zupełnie go nie
przypominał. Oprócz tego, że grubość zastosowanych płyt
pancernych sięgnęła 150 mm, to wszystkie wystawione na
ostrzał powierzchnie kadłuba zostały odchylone od pionu:
przednia górna i przednia dolna aż o 50°, boczne górne o
25°, a tylna o 30°. Ze względu na wymóg unifikacji oraz
zastosowania jednostki napędowej Pantery, przy projektowaniu
kadłuba oparto się prawie całkowicie na rozwiązaniach
wprowadzonych nieco wcześniej w tym czołgu. Zachowano przede
wszystkim gładź czołowych powierzchni kadłuba, zakłóconą
tylko przez osłonę kulistego jarzma przedniego km, wpływającą
na zwiększenie odporności opancerzenia. Zbliżony sposób
mocowania i rozmieszczenia podzespołów w kadłubie ułatwiał
produkcję oraz szkolenie obsługi. Tiger II był pierwszym
niemieckim czołgiem, który został wyposażony we właz
ewakuacyjny w podłodze przedziału załogowego. Umieszczono
go przed fotelem radiooperatora. Wprowadzenie włazu było także
efektem doświadczeń frontowych, gdy członkowie załóg czołgowych
niezależnie od okoliczności musieli opuszczać swoje maszyny
zawsze przez górne, eksponowane dla przeciwnika włazy. W
przypadku Królewskiego Tygrysa mierzącego 3 m wysokości,
problem ten musiał być szczególnie brany pod uwagę. Inne
wymiary były równie imponujące: długość całkowita
wynosiła ponad 10 m, długość samego kadłuba ponad 7 m
(lufa armaty wystawała więc około 3 m przed bryłę czołgu),
a jego wysokość od
ziemi prawie 2 m. Tiger II był również znacznie cięższy
od Tigera I (69,8 t
wobec 591).
Do jego napędu użyto 12-cylindrowego, gaźnikowego
silnika Maybach HL230 P30 ,o mocy maksymalnej 700 KM (515 kW)
przy 1000 obr,/min. i trwałej 600 KM (440 kW) przy 2600 obr./min.,
o pojemności 23 litrów, chłodzonego cieczą. Silnik ten
wcześniej wybrano do napędu czołgów Panther o masie
bojowej niższej o ok.25t, zapewniając im wskaźnik mocy
jednostkowej rzędu 15 KM/t. Decyzja o wykorzystaniu tego
samego silnika w nowym czołgu ciężkim została
podyktowana chęcią standaryzacji podzespołów. Jednak w
znacznie cięższym Tigerze II wpłynęło to na obniżenie
wskaźnika mocy jednostkowej do 10,3 KM/t. Aby ułatwić
prowadzenie prawie 70-tonowego kolosa wyposażono go w półautomatyczną,
sterowaną hydraulicznie, mechaniczną skrzynię biegów z
preselekcją typu Maybach OLVAR OG(B) 401216A o ośmiu przełożeniach
w przód i czterech w tył. Zastosowano również dwustopniowy
mechanizm sterowania firmy Henschel&Sohn L801, dający
kierowcy możliwość wstępnego wyboru wielkości promienia
skrętu w zależności od aktualnie załączonego przełożenia
w skrzyni biegów. W rezultacie na pierwszym biegu czołg mógł
dokonać skrętu o minimalnym promieniu ok.2 m. Aby utrzymać
charakterystyki jezdne czołgu na właściwym poziomie
zdecydowano się zastosować bardzo szerokie gąsienice:
800 mm oraz układ jezdny z kołami ustawionymi w szachownicę.
Dzięki temu nacisk jednostkowy udało się utrzymać na
poziomie 1.02 kg/cm2 (na twardej nawierzchni). Z
tradycyjnie umieszczonymi kołami napędowymi z przodu oraz
napinającymi z tyłu, układ jezdny Tygrysa 11 składał się
z każdej strony z 9 zdwojonych, metalowych kół jezdnych z
wewnętrzną amortyzacją, o średnicy 800 mm, zawieszonych każde
na osobnym drążku skrętnym i ustawionych w dwóch rzędach.
Poważnie w ten sposób zmniejszono podatność układu na
zabrudzenia i zamarzanie w okresie jesienno-zimowym, co dość
często przydarzało się Tygrysom I z ich kołami jezdnymi
ustawionymi w czterech rzędach z każdej strony. Ułatwiony
został także dostęp do elementów zawieszenia. Drążki skrętne
przednich i ostatnich kół jezdnych z każdej strony
Wspomagane było przez amortyzatory olejowe.
W rezultacie zrealizowania w konstrukcji czołgu wszystkich
postawionych założeń był on bardzo szeroki - 3,75 m z błotnikami
- i nie mieścił się w skrajni standardowych platform
kolejowych. Dlatego do transportu koleją konieczne stało
się demontowanie błotników oraz wymiana gąsienic na
transportowe o szerokości 660 mm. Rozwiązywało to problem
transportu, ale obniżało istotnie gotowość bojową oddziałów.
Załoga Tigera II składała się z 5 ludzi
(dowódcy, celowniczego, ładowniczego, kierowcy i
radiooperatora-strzelca). Porozumiewali się oni między sobą
przy pomocy czołgowego telefonu wewnętrznego (Bordsprechaniage),
który posiadał tylko 4 podłączenia, pominięto bowiem ładowniczego,
z którym dowódca utrzymywał tylko bezpośredni kontakt głosowy
(!). Standardowe wyposażenie radiowe czołgu składało się
z umieszczonej w kadłubie radiostacji FuG 5. Jej zasięg wahał
się od 4 km do 6 km i w znacznym stopniu zależał od warunków
terenowych i pogody. Czołgi dowódców plutonów i z dowództwa
kompanii były dodatkowo wyposażane w odbiorniki radiowe
FuG 2. Tak jak w większości niemieckich konstrukcji
pancernych, obok standardowych czołgów liniowych, istniały
także czołgi dowodzenia (Pz.Bef.Wg.), przeznaczone dla dowódców
kompanii, batalionów itp. Pz.Bef.Wg. Tiger Ausf.B istniał w
dwóch odmianach. Pierwsza oznaczono jako Sd.Kfz.267.
Przeznaczono ją do utrzymywania łączności z wyższymi dowództwami
i wyposażono oprócz standardowego sprzętu radiowego w
radiostację FuG 8 z anteną gwiazdową typu ,,D",
(zestaw FuG 8 zajął w kadłubie miejsce zestawu FuG 5, który
przeniesiono do wieży, wyposażając go w dodatkową 2 m
antenę prętową). Drugą odmianę Pz.Bef.Wg. Tiger II
oznaczono Sd.Kfz.268 i przeznaczono do utrzymania łączności
ze wspierającymi oddziały samolotami. W tym celu oprócz
standardowego zestawu FuG 5 wyposażono ją radiostację FuG 7
wraz z 1.4 m anteną prętową na wieży. W obu odmianach czołgów
dowodzenia Tiger II miejsce na dodatkowy sprzęt radiowy wraz
z osprzętem (stelaże, transformatory, łącznice, prądnice
itp.) uzyskano kosztem zredukowania ilości zabieranej
amunicji. W Pz.Bef.Wg. 77-er Ausf.B przewożono tylko 63
naboje do działa (32 ppanc. i 31 odł.-burz.). Wraz z rozpoczęciem
produkcji Tygrysa II zarządzono, iż jeden na dziesięć czołgów
ma zostać wykończony jako pojazd dowodzenia. Wydaje się
jednak, że zasady tej nie przestrzegano. Dane produkcyjne
Henschla z września 1944 r. ujawniają, że tylko co
dwudziesty czołg był wyposażany jako Pz.Bef.Wg. Wydaje się
również, iż wśród nowych czołgów dowodzenia przeważały
pojazdy w odmianie Sd.Kfz.267, co mogło być odbiciem coraz słabszej
aktywności Luftwaffe w latach 1944-45.
Pierwszymi
pododdziałami, które otrzymały czołgi Pz.Kpfw.VI Tiger
Ausf.B były pierwsze kompanie 503. batalionu czołgów ciężkich
(pojazdy z wieżą ,,Porsche") i 101. batalionu czołgów
ciężkich SS (pojazdy z wieżą seryjną). Doszło do tego w
czerwcu i lipcu 1944 r. Pierwsze straty poniesiono już w połowie
lipca 1944 r., gdy kompania l ./503. straciła trzy czołgi
w Normandii. Pierwszą jednostką, która została w całości
wyposażona w nowe wozy, był 501. batalion czołgów ciężkich.
Utracił on w bojach na Białorusi w czerwcu i lipcu 1944 r.
wszystkie swoje czołgi Pz.Kpfw.VI Tiger Ausf.E. W drugiej połowie
lipca otrzymał więc na poligonie w Ohrdruf nowe Tygrysy II,
a już na początku sierpnia wysłany został na front
wschodni. W dniach 12-13 sierpnia 1944 r., w rejonie
sowieckiego przyczółka na Wiśle pod Sandomierzem, stoczył
swą pierwszą po przezbrojeniu walkę.
Mimo,
że 501. batalion otrzymał etatowy komplet czołgów ciężkich
(45 wozów), to okazało się, że prawie połowa z nich
cierpiała na usterki tzw. "okresu dojrzewania".
Zgrupowano je więc w l. kompanii, która pozostała na
poligonie. Aby jednak nie posyłać do boju batalionu, którego
siła tylko nieco przekraczała siłę kompanii, oddział
uzupełniono do stanu 40 czołgów 20 średnimi Pz.Kpfw.IV. W
takim składzie batalion przybył 9 sierpnia do Polski i wyładował
się z transportu kolejowego koło Kielc. Został podporządkowany
dowództwu 16. Dywizji Pancernej. W czasie tylko
3-kilometrowego przemarszu od miejsca wyładunku do dowództwa
dywizji, aż 10 Tygrysów II stanęło z powodu awarii.
Ponadto, aby 70-tonowe czołgi mogły dotrzeć na miejsce,
saperzy musieli wzmocnić istniejące na ich drodze mosty.
Straciwszy kilka dni na remont uszkodzonych czołgów,
batalion wyruszył w kierunku Staszowa. I znowu, w czasie
2-kilometrowego przemarszu kolejne pojazdy doznały usterek. W
rezultacie 11 sierpnia 501. batalion czołgów ciężkich miał
tylko 11 sprawnych Pz.Kpfw.VI Tiger Ausf.B!
W rejonie Staszowa obronę zajmowały oddziały
sowieckiego 6. Korpusu Pancernego Gwardii. Składał się on z
trzech brygad pancernych gwardii: 51., 52. i 53., których siły
dalekie jednak były od etatowych. W brygadach 52. i 53.,
mających odegrać główną rolę w przyszłym starcia, było
łącznie 28 T-34 i T-34/85. Mogły one liczyć na wsparcie 11
ciężkich ISów-2 z 71. samodzielnego pułku czołgów ciężkich
gwardii oraz przydzielonej korpusowi artylerii. Spodziewając
się niemieckiego kontrataku, Sowieci przygotowali się do
obrony maskując i okopując czołgi. Kilka wozów zostało
wysuniętych na przedpole, a do ich zamaskowania wykorzystano
m.in. stogi siana.
Rankiem 12 sierpnia 501. batalion przystąpił
do uderzenia. Tygrysy wspierane były przez grenadierów na
kilku transporterach opancerzonych, które podążały nieco z
tyłu. Niemcy nie wiedzieli jak przebiegają pozycje
przeciwnika, nie znali też jego sił. Wspierający ich ogień
artylerii w większości przenosił nad sowieckimi pozycjami.
Według rosyjskich sprawozdań czołgi niemieckie poruszały
się z trudem zrywami, buksując w piaszczystym podłożu.
Nacierając podeszły w pobliże zamaskowanych pozycji Sowietów
wystawiając się na boczny ogień z zasadzki. W rezultacie
trafień w boczny pancerz wieży w dwóch czołgach wybuchła
amunicja, trzeci czołg został najpierw unieruchomiony strzałem
w gąsienicę, a następnie dobity ogniem dział czołgowych.
Intensywny ogień artyleryjski oraz przewaga ilościowa dobrze
rozmieszczonych oddziałów rosyjskich zmusiła resztę czołgów
do odwrotu. W ciągu dnia, 12 sierpnia, czołgi sowieckie wraz
z przydzielonej dodatkowo piechotą przeszły do ataku w
kierunku północno-zachodnim ku miasteczku Szydłów.
Natarcie kontynuowano nazajutrz 13 sierpnia przez cały dzień.
Doszło do starć z kolejny mi Tygrysami. W toku walk 12-13
sierpnia 1944 r. 501. batalion czołgów ciężkich stracił
łącznie 14 czołgów Tiger II (w czasie starć dołączyło
kilka maszyn, w których zdążono usunąć awarie).
Znamienne, że większość z nich unieszkodliwiona została
przez czołgi T-34/85 (być może nawet przez T-34, które
jeszcze, w
znacznej liczbie byty obecne w brygadach; niektóre publikacje
mówią tez
o działach samobieżnych SU-85), Pomijając pierwsze starcie,
w którym Sowieci wykorzystali element zaskoczenia, w następnych
wykorzystali oni przewagę liczebną oraz większą ruchliwość
swoich czołgów w zróżnicowanym terenie. Kiedy jednak pod
wieczór 13 sierpnia Niemcy zorganizowali kontratak na
przedpolu Szydłowa, to 4 zniszczone wówczas czołgi ciężkie
stały się łupem lSów-2 uzbrojonych w armaty 122 mm.
Ostrzelały one skutecznie Niemców z odległości 700-800 m,
a w jednym przypadku 1000 m. Wśród 14 straconych
przez Niemców
czołgów ciężkich 3 wozy zostały przez Rosjan zdobyte: dwa
z niewielkimi uszkodzeniami, a jeden (Pz.Bcf.Wg., nr boczny
502) był w pełni sprawny (został porzucony przez załogę).
Przyczyny
niepowodzenia niemieckiego ataku pod Staszowem były
dwojakiego rodzaju. Przede wszystkim nie spełniono wielu
taktycznych warunków, takich jak rozpoznanie pozycji
nieprzyjaciela, odpowiednie skoordynowanie współdziałania z
piechotą i artylerią, które we wcześniejszym okresie wojny
wielokrotnie zapewniały Niemcom powodzenie. Pomijając wymóg
zmiany gąsienic transportowych na bojowe po dotarciu
transportem kolejowym w rejon Kielc, wprowadzenie Tygrysów II
do walki utrudniała konieczność wzmocnienia mostów na
trasie marszu oraz wyjątkowa awaryjność niedawno
wyprodukowanych pojazdów, która od początku przyczyniła się
do zmniejszenia siły uderzeniowej batalionu. Z niewiadomych
przyczyn wykorzystanie przydzielonych batalionowi czołgów
PzKpfw IV było w najlepszym przypadku bardzo skromne. W
rezultacie sprzeniewierzono się zasadzie szybkiej i
maksymalnej koncentracji sił na wybranym kierunku uderzenia -
jednej z podstawowych zasad taktyki. Mimo wszystko liczono na
potęgę nowego sprzętu. I zawiedziono się, tak samo jak pod
koniec 1942 r., kiedy pojawiły się Tygrysy l, tym bardziej,
, że Rosjanie na podstawie informacji ze zwiadu przewidzieli
niemiecką kontrakcję. Okazało się też, że wyjątkowo duża
masa bojowa, mimo zastosowania szerokich gąsienic, ograniczała
możliwości trakcyjne czołgów posuwających się po
piaszczystym podłożu. Wyjątkowo gruby pancerz, jedna z
podstawowych przyczyn ogromnej masy Tygrysów II, przy braku
zastosowania podstawowych zasad taktyki okazał się
iluzoryczną ochroną - w skrajnych przypadkach, trafienia w
boczny pancerz wieży doprowadziły nawet do wybuchu amunicji.
Z kolei pociski 122 mm lSów-2 nie miały większych kłopotów
z przebiciem pancerza niemieckich czołgów z odległości
nawet do 1000 m. Zróżnicowany teren, w którym doszło do
starcia, także w obronie nie pozwolił załogom niemieckim na
wykorzystanie zalet swoich czołgów, na które tak liczono
w czasie projektowania: zdolności do prowadzenia walki
ogniowej na dystansie rzędu 1500-2000 m i pozostawania niewrażliwym
na ostrzał przeciwnika w otwartym terenie. W zamian czołgi
sowieckie, wykorzystując cechy terenu, były w stanic szybko
podejść w ich pobliże i wykorzystać swą przewagę liczebną.
W tych warunkach ,,niemrawość" oraz mała prędkość
obrotu wieży czołgów niemieckich były poważnym
mankamentem. Należy również pamiętać, że rozmiary Tygrysów
11 utrudniały im ukrycie się, a długa lula zawadzała w
czasie manewrowania w lesie lub na wąskich drogach wsi leżących
w rejonie walk. Prawdopodobnie właśnie z powodu wszystkich
wymienionych ograniczeń razem wziętych, doliczając może
jeszcze nie najwyższe morale po tym, jak batalion
,,dostał baty" na Białorusi, jedna z załóg
pozostawiła sprawnego Pz.Bef.Wg.VI Tiger 11 na łup Rosjan,
Oprócz wspomnianego już czołgu o numerze bocznym
,,502" Rosjanom udało się pod Staszowem zdobyć
jeszcze dwa Tigery II o numerach bocznych ,,l 02" i
,,234". Zdobyczne wozy z miejsca rozkazano
odtransportować na poligon doświadczalny w Kubince pod Moskwą.
Sprawa nie okazała się taka prosta. Już w czasie drogi na
stację załadunkową, w jadących o własnych siłach czołgach
doszło do awarii. Po przejechaniu 86 km w jednym z czołgów
rozleciało się łożysko w lewym kole napinającym oraz zupełnie
urwało się lewe koło napędowe, kiedy ścięte zostały
wszystkie mocujące je śruby. Elementy do naprawy wzięto
prawdopodobnie z czołgu ,,234", który ostatecznie
pozostawiony na trasie nie dotarł na Kubinkę. Nie skończono
jeszcze naprawy wspomnianych uszkodzeń, kiedy awarii doznała
prawa przekładnia boczna (wszystko wskazuje na to, że w
drugim czołgu, chociaż dane są bardzo nieścisłe), którą
również wymieniono na taką samą zdjętą z czołgu
,,234". Ona też szybko uległa uszkodzeniu z powodu
rozpadnięcia się łożyska osi napędowej. W czasie całej
drogi, dochodząca do 30°C temperatura powietrza okazała się
za wysoka dla czołgowych układów chłodzenia. W pewnym
momencie doszło do prawie zupełnego zatarcia silnika w
jednym z czołgów. Ponadto co 10-15 km należało regulować
naciąg gąsienic, gdyż mechanizmy naciągowe nie pracowały
właściwie. Osobne problemy sprawiały same gąsienice, w których
trzeba było co jakiś czas wymienić niektóre ogniwa, pękające
szczególnie w czasie skrętów (w pewnym stopniu powyższe kłopoty
z pewnością były rezultatem braku znajomości zasad obsługi
i konstrukcji niemieckich czołgów wśród prowadzących je
sowieckich czołgistów).
W końcu na Kubinkę dotarły dwa czołgi Tiger II o
numerach bocznych ,,502" i ,,l 02". Czołg
,,l02" poddano tam dalszym próbom jezdnym.
Przebiegały one z problemami, których przyczyną była mała
niezawodność elementów układu jezdnego, silnika oraz układu
napędowego. Mimo to zdołano stwierdzić, że zapas 860 l
benzyny w czołgowych bakach wystarczy na przejechanie tylko
90 km po drogach gruntowych, chociaż w zdobytej instrukcji
podano 120 km, a zużycie paliwa na 100 km wyniosło 970 l,
wobec deklarowanych 7001. W czasie prób nie udało się osiągnąć
prędkości maksymalnej - 41.5 km/h podanej w instrukcji,
natomiast odnotowano średnią prędkość jazdy po szosie
25-30 km/h i w terenie 13.5-15 km/h. W rezultacie badań
konstrukcji czołgu Rosjanie doszli do konkluzji, że Tiger II
jest ...rozwinięciem czołgu Panther ze wzmocnionym
opancerzeniem i uzbrojeniem, w czym pod niektórymi względami
mieli rację.
Aby ocenić wartość opancerzenia zdobycznych czołgów
Rosjanie postanowili jeden z nich - ,,l 02" -poddać
ostrzałowi z różnych armat. W końcowym raporcie z 16
lutego 1945 r. stwierdzono co następuje:
.
o
jakość pancerza czołgu Tiger Ausf.B była wyraźnie niższa,
niż czołgów Tiger Ausf.H i Panther z początków ich
produkcji; po uderzeniu 3-4 pocisków, mimo braku przebicia, w
pancerzu pokazywały się wyraźne odpryski i pęknięcia, również
od wewnątrz;
.
o
spawy łączące poszczególne płyty pancerza kadłuba i wieży
okazały się zaskakująco słabe;
.
o
przy uderzeniu w czołowe płyty opancerzenia kadłuba 3-4
pocisków wystrzelonych z odległości 500-1000 m, czy to
przeciwpancernych, czy to odłamkowoburzących, kalibru 152
mm, 122 mm lub 100 mm pojawiły się pęknięcia, odpryski i
puściły spawy prowadzać do uszkodzeń w układzie napędowym,
a tym samym do bezpowrotnej utraty czołgu w boju;
.
o
trafienia pociskami przeciwpancernymi armat BS-3 (100 mm) i
A-19 (122 mm) wystrzelonymi z odległości 500-600 m prowadziły
do przebicia czołowych płyt pancerza kadłuba, zarówno przy
uderzeniu w ich powierzchnię, jak i miejsca łączenia;
- o
przebicie czołowego pancerza wieży pociskami
przeciwpancernymi tych samych armat uzyskano z dystansu
1000-1500 m;
- o
nie
stwierdzono, aby pociski przeciwpancerne kalibru 85
mm armat D-5
i S-53 wystrzelone z dystansu 300 m przebiły czołowy
pancerz kadłuba i spowodowały jakiekolwiek uszkodzenia
wewnątrz czołgu;
- o
jakość pancerza bocznego kadłuba i wieży okazała się
znacznie niższa, niż pancerza czołowego, pancerz boczny
oceniono jako najwrażliwszy na ostrzał
- o
stwierdzono, że pociski przeciwpancerne kalibru g 85 mm armat rodzimej konstrukcji, jak też
kalibru | 76
mm armat amerykańskich, przebijają pancerz
boczny czołgu Tiger II z odległości 800-2000 m;
zauważono, że amerykańskie pociski
przeciwpancerne kalibru 76 mm były skuteczne z odległości
F 1,5-2 razy większej niż pociski sowieckie
kalibru 85
mm;
- o
natomiast pociski przeciwpancerne kalibru 76 mm armat rodzimej konstrukcji (ZiS-3 i F-34)
nie były w ogóle zdolne do przebicia bocznego pancerza
czołgu, zarówno kadłuba, jak i wieży. W części
podsumowującej badania laboratoryjne stwierdzono, że w
stopie, z którego wykonywano pancerze czołgów Tiger i
Panther z czasem stopniowo obniżała się procentowa
zawartość molibdenu, a w czołgu ciężkim Tiger li brak
go było całkowicie. W zamian użyto wanadu. Przyczynę
tego upatrywano w zmniejszeniu się niemieckich zapasów
molibdenu oraz utracie źródeł jego pozyskiwania. Jako
cechę charakterystyczną dla pancerza Tygrysa ll podano
niższą zwięzłość struktury płyt pancernych,
spowodowaną zastosowaniem gorszej jakości stali
stopowej.
W
raporcie wyszczególniono jeszcze inne niedostatki czołgu
Tiger Ausf.B, a mianowicie:
o
skomplikowany i mało wytrzymały układ jezdny;
o
skomplikowany mechanizm skrętu;
o
skrajnie zawodne przekładnie boczne;
o
niewystarczający zasięg (o 25% mniejszy od IS-2);
o
niewygodne rozmieszczenie zapasu amunicji działowej (oprócz
stelaży w niszy wieży);
o
za duże rozmiary i ciężar w stosunku do obniżonej
skuteczności ochrony pancernej oraz siły ognia
Armata KwK 43 (prawdopodobnie czołgu ,,502") również poddana
została badaniom. Generalnie oceniono ją jako porównywalną
z armatą 122 mm D-25 z czołgu IS-2 (chociaż należy pamiętać,
że działo sowieckie wymagało nabojów rozdzielnego ładowania,
a jego konstrukcja wywodziła się z armaty o zupełnie innym
przeznaczeniu, niż konstrukcja niemiecka). Na dystansie 1000
m stwierdzono odchylenie punktu trafienia od punktu celowania
o 260 mm w pionie i 210 mm w poziomie (dla D-25 średnie wartości
przy strzelaniu z miejsca na tym samym dystansie wynosiły
odpowiednio 170 mm i 270 mm). Potwierdzone zostały wysokie
charakterystyki przebijalności armaty KwK 43 (z 1000 m
uzyskano przebicie płyty o grubości 165 mm ustawionej pod
kątem 30°). W ciekawej próbie ostrzału z armaty KwK 43
drugiego Tygrysa II uzyskano przebicie wieży na wylot przez
czołową i tylną płytę z odległości 400 m. Natomiast, ze
zrozumiałych względów, siłę rażenia pocisków odłamkowo-burzących
kalibru 88 mm oceniono l .39 rażą niżej od siły rażenia
sowieckich pocisków 122 mm.
Debiut
bojowy Tygrysa Królewskiego nie był udany. Chociaż w miesiącach,
które pozostały jeszcze do końca wojny, każdorazowe
spotkanie, nawet z pojedynczym czołgiem tego typu, było dla
jego przeciwników ciężką przeprawą, to ich pojawienie się
nie miało żadnego wpływu na generalny przebieg zmagań. Być
może dlatego, że zrobiono ich tylko niecałe 500 sztuk, ale
można się zastanowić, czy cała koncepcja czołgu nie była
chybiona. Mocno doświadczeni pojawieniem się czołgu T-34 na
froncie wschodnim Niemcy dążyli do stworzenia wozu bojowego
,,majestatycznie królującego" na polu bitwy:
wybijającego po kolei licznych, ale nie mogących ukryć się
przeciwników z dystansu, na którym posiadany pancerz chronił
go całkowicie przed ich ciosami.
W warunkach frontu wschodniego lat 1942 - początek
1944 r. koncepcja ta jeszcze się sprawdzała, ale od połowy
1944 r. Niemcy musieli toczyć wojnę w zupełnie innych
warunkach, w których olbrzymia masa bojowa czołgu była
przeważnie zawadą, gruby i nawet doskonale ukształtowany
pancerz udawało się przebić, a nadal liczny przeciwnik
wykorzystując ukształtowanie terenu podchodził znacznie bliżej,
niż to pierwotnie zakładano. Cechy, jak na przykład długa
lufa armaty, które z jednej strony stanowiły o potędze czołgu,
z drugiej były często dla niego znacznym ograniczeniem
utrudniającym manewrowanie. W sytuacji, gdy alianci panowali
w powietrzu, również znaczne rozmiary czołgu działały na
jego niekorzyść utrudniając maskowanie i ukrycie. Znamienne
również, że znacząco duża liczba Tygrysów II została po
większym lub mniejszym uszkodzeniu porzucona przez załogi,
gdyż często nie było możliwości odholowania 70-tonowego
kolosa. Także niekorzystny dla Niemców od roku 1943 r.
przebieg wojny odcisnął swoje piętno na konstrukcji czołgu.
Wszelkie odnotowane przez Rosjan kłopoty z układem jezdnym
Tygrysa II oraz obniżona jakość jego opancerzenia były
rezultatem zastosowania gorszej jakości materiałów oraz
generalnym pogorszeniem jakości wykonania w końcowym okresie
wojny. Paradoksalnie, chęć standaryzacji podzespołów czołgów
Tiger II i Panther również nie wyszła temu pierwszemu na
dobre. Wraz z, chyba nieco za słabym jak dla tak ciężkiego
czołgu, silnikiem oraz za mało wydajnym układem chłodzenia,
po Panterze odziedziczono wrażliwość podzespołów na mniej
staranną obsługę i brak właściwej regulacji - czynniki z
wielu powodów raczej rzadko spotykane w czasie prowadzenia
działań wojennych, szczególnie jeżeli się przegrywa.
Wobec powyższego można zadać sobie pytanie, czy celowe było
w ogóle konstruowanie nowego czołgu ciężkiego.
Prawdopodobnie utrzymanie w produkcji zdecydowanie tańszych,
oczywiście nie tak potężnych, ale znacznie bardziej
uniwersalnych czołgów PzKpfw.IV i V oraz skoncentrowanie się
na dalszym doskonaleniu wyłącznie tych ostatnich, przyniosłoby
Niemcom więcej korzyści, chociaż oczywiście nie można
twierdzić, że odwróciłoby to losy wojny.
Źródło nTW
|
..................
|